Wykonawcy drogi ekspresowej pod Toruniem choć wygrali przetarg, na podpisanie umowy nie przyszli – dzieje się tak coraz częściej, bo wszystko drożeje i to, co zapisano w ofercie szybko przestaje być aktualne. Na problemy natrafia również branża deweloperska. Materiał magazynu “Polska i Świat”.
Trasa ekspresowa S10 nie powstanie ekspresowo – przynajmniej odcinek na wysokości Torunia. – Wydawało się, że wszystko jest na ostatniej prostej, natomiast wykonawca odmówił podpisania umowy. To jest dla nas sytuacja nowa – mówi Szymon Piechowiak z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
Rozbudową S10 pod Toruniem chciało zająć się kilka firm. Drogowcy wybrali jedną i na jej przedstawiciela czekali z dokumentami na stole. – Data i godzina były wyznaczone, wykonawca się na zjawił – dodaje Szymon Piechowiak.
“Firma NDI wobec braku możliwości dokonania waloryzacji i obecną sytuacją na rynku budowlanym z przykrością musiała odstąpić od podpisania umowy na dotychczasowych warunkach” – wyjaśnia w oświadczeniu firma. Drogowcy liczą, że podpiszą kontrakt z inną firmą, która wystartowała w przetargu.
W Sosnowcu problemy z budową drogi i wiaduktu
Sosnowiec też ma pieniądze na nową drogę, też wybrało firmę i też budowa nie ruszyła. – Stoimy w miejscu, w którym za mną powinna powstać nowa droga, łącząca dwie części Sosnowca, ale już dzisiaj wiemy, że firma wycofuje się z inwestycji, a druga oferta jest o 50 procent droższa – podkreśla prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński.
Dziennikarze zapytali firmę, która wygrała przetarg, dlaczego rezygnuje z budowy. Odpowiedzią są wyliczenia – czyli, jak zmieniły się ceny materiałów od stycznia, kiedy ogłoszono przetarg, do dziś. Asfalt drogowy zdrożał o ponad 45 proc., paliwo o 42,5 proc., kruszywo drogowe o 34,6 proc., kostka brukowa o 28 proc., a krawężniki drogowe o 40 proc.
Wykonawcy drogi ekspresowej pod Toruniem choć wygrali przetarg, na podpisanie umowy nie przyszliShutterstock
Wiadukt też ma iść do remontu, ale prezydent nie jest pewny, że zwycięzca przetargu podpisze umowę. Co z nową drogą, też nie wiadomo. – Po unieważnieniu przetargu będziemy siadać i zastanawiać się, czy te inwestycje będą realizowane, czy ewentualnie będą realizowane w mniejszej ilości. Sytuacja jest naprawdę dramatyczna – uważa Arkadiusz Chęciński.
Nowa tężnia w Kędzierzynie-Koźlu na razie też zostaje na planie, też przez gigantyczny skok cen materiałów. Po rozpisaniu nowego kosztorysu, firma wypisała się z projektu. – Nie podpisała z nami umowy, to wiązało się z utratą wadium dla tej firmy, a my zostaliśmy z problemem, ponieważ ta tężnia nie została zrealizowana – mówi Piotr Pękala z Urzędu Miasta Kędzierzyn-Koźle.
Podwyżki cen uderzają w firmy budowlane
Firmy budowlane twierdzą, że nie są w stanie udźwignąć podwyżek. – Część naszych wykonawców zatrzymuje swoje prace i schodzi z budów oczekując podwyżki – tłumaczy dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich Konrad Płochocki.
Deweloperzy nie wykluczają drobnych opóźnień. Przez galopujące ceny, nie starują też z niektórymi projektami. Wszystko przez rekordowe koszty budowy metra kwadratowego.
– Jesteśmy na obrzeżach Warszawy na kwocie około 11, 12 tysięcy złotych za metr kwadratowy przed jakąkolwiek marżą – stwierdza Konrad Płochocki. – To więcej niż to, za ile obecnie sprzedajemy gotowe produkty. To wszystko powoduje dzisiaj, że zatrzymujemy się bardzo szybko z nowymi inwestycjami – wyjaśnia.
Deweloperzy nie wykluczają opóźnień.Fotokon/Shutterstock
Niepewność na rynku deweloperskim
Deweloperzy boją się kolejnych podwyżek cen energii. Oprócz tego od 1 lipca wchodzą w życie nowe przepisy – w tym między innymi deweloperski fundusz gwarancyjny. Dla klienta, to kolejna podwyżka ceny metra kwadratowego nowego mieszkania.
– W tej chwili widać już zatrzymanie się, jeżeli chodzi o ceny materiałów budowlanych i początek spadków na przykład cen stali o 10, 15 procent, więc są to pierwsze jaskółki stabilizacji, dające szansę na to, że rzeczywiście w drugiej połowie tego roku ceny materiałów budowalnych zaczną spadać – mówi prezes Polskiego Funduszu Rozwoju Paweł Borys.
– Polski Ład to był moment, kiedy inflacja osiągnęła 10 procent, a nam zabierano dochody, także dzisiaj trudno jest cokolwiek wyrokować. Raczej wygląda na to, że inwestycje samorządowe, ale i nie tylko samorządowe, bo dzisiaj rozmawiałem z prywatnymi przedsiębiorcami, będą pomniejszanie – zapowiada Arkadiusz Chęciński.
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock