
W kilku miejscach Szczecina butelkomaty – urządzenia, do których można wrzucić puste butelki plastikowe – stanęły na długo przed tym, jak podobne znalazły się w marketach w ramach wprowadzonego jesienią 2025 roku systemu kaucyjnego.
Już w 2020 roku pomysł lokalnego aktywisty, Igora Podeszwika, poparli mieszkańcy w głosowaniu w Szczecińskim Budżecie Obywatelskim.
Pięć butelkomatów znalazło się w popularnych miejscach: m.in. przy dworcu kolejowym, hali sportowej czy kąpielisku. Zasada jest prosta: za oddane plastikowe butelki mieszkańcy mogą odbierać nagrody: zniżki do instytucji kultury i obiektów sportowych. Mogą też wybrać wsparcie dla lokalnego schroniska.
– Właśnie przekazanie punktów na schronisko dla bezdomnych zwierząt jest najczęstszym wyborem – wylicza w rozmowie z Interią Paulina Łątka z Urzędu Miasta w Szczecinie.
Ale punktów – przeliczanych później na złotówki – przekazywanych schronisku jest coraz mniej. Zbiegło się to w czasie z uruchomieniem ogólnopolskiego systemu kaucyjnego. W nim zasada jest nieco inna: do kupowanych przez nas butelek i puszek doliczana jest kaucja, którą potem możemy odebrać.
Dane: 10 razy mniej butelek. „Ludzie wolą pieniądze”
Paulina Łątka przekazała Interii dokładne dane, z których wynika jak krajowy program wpływa na lokalną inicjatywę. Od początku 2025 roku do końca kwietnia mieszkańcy Szczecina oddali niemal 11 tysięcy butelek. Rok później, w te same pięć miesięcy, zaledwie 1200 sztuk. W międzyczasie zaczął funkcjonować ogólnopolski system kaucyjny.
– Miasto na bieżąco śledzi, ile butelek trafia do recyklomatów i oczywiście spadek po nowym roku jest znaczny – przyznaje Paulina Łątka.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska, które zajmowało się wprowadzaniem systemu kaucyjnego, zauważa, że to wyraźny znak, że klienci wolą gotówkę niż lokalne benefity.
– Zakłada się, że mając wybór, klienci będą chętniej zwracać butelki z oznakowaniem systemu, gdyż będą za nie odzyskiwać kaucję – podają urzędnicy z Departamentu Edukacji i Komunikacji Ministerstwa Klimatu i Środowiska w odpowiedzi na pytania Interii.
– Butelki, które nie są objęte ogólnokrajowym systemem kaucyjnym mogą być zbierane bez przeszkód dalej w tym urządzeniu – dodają.
– Ludzie wolą odzyskiwać swoje pieniądze, niż bawić się w poszukiwanie pięciu butelkomatów i zbierać punkty na skrajnie nieatrakcyjne benefity – komentował w jednym z pism do Urzędu Miasta były wiceprezydent Szczecina, a obecnie radny Prawa i Sprawiedliwości, Marcin Pawlicki.
W interpelacji pytał m.in. o to, jaki jest plan władz miasta wobec spadających liczb dotyczących butelkomatów.
Ostatnia szansa dla butelkomatów. Pomoże lato?
Urzędnicy zamierzają dać jeszcze jedną szansę urządzeniom, które powstały dzięki inicjatywie mieszkańców, ale które stały się niemal bezużyteczne.
– Warto zwrócić uwagę na lokalizację: przy kąpieliskach, skateparku czy dworcu kolejowym. To powoduje, że latem mogą być alternatywą albo uzupełnieniem systemu kaucyjnego – przekonuje w rozmowie z Interią Łątka.
Deklaruje, że jeśli po lecie liczba nie wzrośnie, to urzędnicy będą szukali nowego pomysłu.
– Będziemy analizować liczby jeszcze raz po wakacjach, a jednocześnie analizujemy inne rozwiązania i sposoby funkcjonowania butelkomatów miejskich w systemie kaucyjnym – mówi urzędniczka.
Lokalnie liczba spada, a ministerstwo świętuje miliard
Czy tym sposobem byłoby połączenie dwóch systemów: szczecińskich butelkomatów i ogólnopolskiego?
– Nie ma przeszkód ustawowych – informuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Zaznacza jednak, że to zależy od „zgodności butelkomatów ze standardami automatów kaucyjnych i możliwością integracji z systemem IT”. Urzędnicy przyznają też, że koniecznie byłoby ustalenie „jak odbierać opakowania kaucyjne i jak można by rozliczać zwrot kaucji”.
Ten zwrot dostali już klienci miliarda pustych opakowań po napojach. Niedawno urzędnicy z Ministerstwa Klimatu i Środowiska chwalili się, że więcej niż 80 proc. opakowań od początku funkcjonowania systemu kaucyjnego było zwróconych w automatach kaucyjnych.

