
-
Szopy rozprzestrzeniają się w Polsce, szczególnie w zachodnich regionach, i stanowią duży problem dla rodzimych ekosystemów.
-
Nowe badania z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej pokazują, że szopy wykazują dużą inteligencję i ciekawość, co pomaga im pokonywać przeszkody i zdobywać pożywienie.
-
Badania wykazały, że szopy rozwiązywały skomplikowane łamigłówki nawet bez nagród, co podkreśla ich naturalną motywację do eksploracji.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Już w 1927 r. Niemcy podjęli pierwszą próbę wypuszczenia szopów na wolność, w okolicach Frankenburgu w Hesji – wtedy jeszcze nieudaną. W kwietniu 1934 r. na posesji leśnej Rolfa Haaga wypuszczono siedem osobników. 12 kwietnia 1934 r. cztery pierwsze szopy znalazły się w lesie Edersee niedaleko Kassel. To był początek wielkiej inwazji, którą wspomagali kolejni uciekinierzy z hodowli futerkowych, np. po drugiej wojnie światowej we wschodnich Niemczech. I ten kraj jest szczególnie dotknięty inwazją.
Szopy dotarły także do Polski. Dzisiaj są już spotykane w całym kraju, aczkolwiek najwięcej jest ich w zachodniej części, zwłaszcza w Lubuskiem i Zachodniopomorskiem, a coraz liczniejsze są te ssaki w Wielkopolsce i na Pomorzu. Trzeba się liczyć z tym, że niebawem inwazja amerykańskiego drapieżnika się poszerzy.
Przypomnijmy, że szop pracz nie jest rodzimą częścią naszej i europejskiej przyrody. Jak wszystkie szopowate, pochodzi z Ameryki i w naturze występuje na terenach Ameryki Północnej od Kanady po Panamę, gdzie zastępuje go jego południowoamerykański krewniak – szop krabożerny.
Na kontynencie amerykańskim szopy są wszędobylskie i powszechne, wchodzą także do miast, ale ich zgubny wpływ na przyrodę nie jest tak duży. Stanowią tam element pewnej równowagi biologicznej. W Europie to katastrofa, gdyż szopy demolują wszystko i zabijają każde małe zwierzę, od bezkręgowców po gady, płazy, ptaki i ich jaja, nie wyłączając dużych ptaków jak czaple, rybołowy i inne.
Szopy będą miały katastrofalny wpływ na Polskę
Do tych wszystkich problemów dochodzi jeszcze jedna kwestia, którą poznaliśmy właśnie dzięki badaniom naukowców z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie. Badali oni zdolności szopów, zwłaszcza te dyktowane ich inteligencją i sprytem. Można o nich przeczytać w „Animal Behaviour”.
W eksperymentach sprawdzono zdolności szopów do radzenia sobie z rozwiązywaniem problemów i łamigłówek. Naukowcy wysłali zwierzęta do specjalnie zaprojektowanych skrzynek z przesuwnymi drzwiami, zaporami, zatrzaskami, pokrętłami. Był to rodzaj labiryntu z rozmaitymi wejściami, ustawionymi od łatwych po bardzo trudne.
Szopy poszukują nowych rozwiązań i ryzykują
Szopy miały przedostać się przez labirynt po to, aby ostatecznie dotrzeć do smakołyku. I robiły to, a na dodatek gdy rozwiązania były łatwe, szopy jeszcze bardziej się angażowały. Szukały nowych wejść, rozwiązań, nowych sposobów.
Zwierzęta w miarę wzrostu trudności korzystały ze sprawdzonych rozwiązań, ale nigdy nie rezygnowały z poszukiwań nowych. Szacowały ryzyko i w razie konieczności podejmowały je. Kanadyjczycy porównali to do naszych zachowania ludzi w restauracji – czasem zamawiamy to, co znamy i lubimy, ale niekiedy decydujemy się na nowe smaki. Podobnie robiły szopy.
Ciekawość okazała się wiodącą cechą szopów, która wiodła ich do sprawdzania nowości i co niewątpliwie ułatwia im podbój nowych terenów.
Największym odkryciem tego badania była jednak obserwacja, że ssaki pokonywały przeszkody i labirynty nawet wtedy, gdy zabrakło nagród i nie dostawały za to łakoci. Robiły to zatem dla samej ciekawości sprawdzania, dokąd może prowadzić złamanie kolejnych zabezpieczeń.
A pamiętajmy, że szop pracz to gatunek bardzo sprawny manualnie. Jego przednie łapy są chwytne, ruchliwe, sprawne, wrażliwe na dotyk. Zwierzę często staje na nogach, a łapkami podaje sobie do pyszczka jedzenie. To pozwala drapieżnikowi być skuteczniejszym nawet bardziej niż koty czy kuny.
Jak mówi Sarah Benson-Amram z Uniwersytetu Kolumbii Brytyjskiej, inteligencja i spryt szopów są legendarne, ale do tej pory nie było badań i wiedzy, które by to rzeczywiście sprawdziły. Te są pierwsze i zwiastują nam problemy w walce z plagą inwazyjnego gatunku, który szuka nowych dróg i rozwiązań.

