
-
Minister zdrowia poinformowała o pracach nad rozwiązaniami dotyczącymi wynagrodzeń w ochronie zdrowia.
-
W Szpitalu Południowym oraz innych placówkach wszczęto kontrole związane m.in. funkcjonowaniem oddziałów ratunkowych.
-
Prokuratura prowadzi dwa śledztwa w sprawie Szpitala Południowego, w tym dotyczące oszustwa i nadużycia uprawnień.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
– Chce wyraźnie i jasno zakomunikować, że wszystko co może podważać zaufanie i poczucie bezpieczeństwa pacjentów do systemu ochrony zdrowia powinno być wyjaśnione w sposób bardzo rzetelny i bardzo dokładny – zadeklarowała Jolanta Sobierańska-Grenda.
Minister zdrowia przypomniała, że pierwszą kontrolę po wybuchu afery w związku ze Warszawskim Szpitalem Południowym zlecił prezes Narodowego Funduszu Zdrowia.
– Ministerstwo Zdrowia zleciło też kontrolę konsultantowi krajowemu ds. medycyny ratunkowej, która dotyczyła przypadków medycznych. Za pośrednictwem wojewody mazowieckiego taką kontrolę będzie prowadził wojewódzki konsultant – zaznaczyła szefowa resortu.
– Równocześnie, zgodnie z poleceniem premiera, współpracujemy z Ministerstwem Sprawiedliwości w zakresie wypracowania takich procedur, przepisów i regulacji, które zapewnią transparentność pacjentów w dostępie do publicznej ochrony zdrowia – podkreśliła Sobierańska-Grenda.
Szpital Południowy. „Na stole mamy szereg rozwiązań”
– Bardzo przestrzegam przed generalizowaniem i przenoszeniem tego na pracę innych SOR-ów, podmiotów lecznicy, lekarzy, pielęgniarek, ratowników, zespołów medycznych – wzywała minister.
Wskazała, że zadaniem resortu będzie po zebranych wynikach przygotowanie pakietu legislacyjnego i zmian systemowych.
– Na stole mamy szereg rozwiązań. Te rozwiązania dotyczą budzących emocje wynagrodzeń. Ustawa, która będzie umożliwiała gromadzenie danych o wynagrodzeniach medyków za pomocą numeru PESEL w pewnym stopniu pozwoli zbudować nam obraz faktycznych zarobków w ochronie zdrowia – zauważyła szefowa resortu zdrowia.
Minister zdrowia o kolejnych krokach. Wskazała na kominy płacowe
Sobierańska-Grenda poinformowała, że od lipca będą obowiązywały przepisy, które spowodują, że podmioty lecznicze należące do sektora finansów publicznych będą raportowały zawierane umowy do Centralnego Rejestru Umów.
– Mamy projekt, w którym chcemy zrównać nie tylko te podmioty, które należą do sektora finansów publicznego. Również będziemy procedowali zmiany, które będą miały na celu transparentność i ujawnienie postępowań konkursowych, które prowadzimy w trybie ustawy o działalności leczniczej. Tutaj chcemy żeby wszystkie podmioty lecznicze, które pracują w oparciu kontrakt z NFZ przedstawiały wyniki konkursu, ale również z wskazaniem na jakich zasadach ten konkurs dana osoba wygrała – wyjaśniła szefowa resortu zdrowia.
Sobierańska-Grenda podkreśliła, że „ta transparentność pozwoli, byśmy wiedzieli, że w danym podmiocie zarząd szpitala zdecydował się na osoby o najlepszych kwalifikacjach, ale i w najkorzystniejszej ofercie jeśli chodzi o wysokość wynagrodzenia”.
– Z pełną świadomością i stanowczością chcę podkreślić, że bardzo nam zależy na tym, by zlikwidować kominy płacowe – wskazała minister. – Mam nadzieję, że w tej chwili starczy nam wszystkim konsekwencji w tym, żebyśmy stworzyli dialog, w którym będzie to możliwe – dodała. Minister mówiła, że w resorcie zgromadzonych jest „sporo” propozycji w tym zakresie.
– Na stole są ograniczenia kwotowe czy procentowe wartości kontraktów przekazywanego z NFZ do podmiotów leczniczych i ograniczenie możliwości wydatkowania puli na wynagrodzenia w danej jednostce – tłumaczyła.
Sobierańska-Grenda nawiązując do dotacji do budżetu NFZ podkreśliła, że „musi mieć pełne przekonanie, że te pieniądze trafiają na leczenie pacjentów”. – Nie może być tak, że dokładamy miliardów do NFZ nie mając wpływu na to, jak te pieniądze są wydatkowane – zaznaczyła.
Afera wokół Szpitala Południowego. W tle sprawa Dawida Kacprzyka
W poniedziałek Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła dwa śledztwa dotyczące Szpitala Południowego. Jedno dotyczy podejrzenia oszustwa na kwotę ponad pół miliona złotych, drugie możliwego nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, m.in. w związku z zasadami triażu pacjentów na SOR.
Śledztwa w sprawie Szpitala Południowego to pokłosie publikacji portalu zero.pl. Według ustaleń Dawid Kacprzyk pełnił funkcję koordynatora SOR w Warszawskim Szpitalu Południowym, będąc w trakcie specjalizacji z anestezjologii, czyli – jak wskazywano – bez wystarczających uprawnień do zajmowania takiego stanowiska. Lekarz był jednocześnie radnym KO stołecznego Ursusa i – jak podawano – w ubiegłym roku zarobił około 1,6 mln złotych.
Według dziennikarskich ustaleń na prowadzonym przez Kacprzyka oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.
Ujawniono też informacje, że na SOR tej placówki miało dochodzić do nieprawidłowości w wykonywaniu procedur medycznych, a skutkiem części błędów miały być ciężkie powikłania, a nawet zgony pacjentów.
Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej i mandatu radnego Ursusa. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski odwołał zarząd i radę nadzorczą Szpitala Południowego, a funkcję prezes zarządu objęła Aneta Gomółka-Siembora. W placówce kontrole prowadzą m.in. NFZ, stołeczny ratusz i Państwowa Inspekcja Pracy.
Ministerstwo Zdrowia zleciło wojewodzie mazowieckiemu oraz konsultantowi krajowemu w dziedzinie medycyny ratunkowej kontrolę w SOR-ach Szpitala Południowego i Szpitala Bródnowskiego, obejmującą m.in. przypadki zgonów pacjentów podczas pobytu na oddziałach ratunkowych. Kontrolę dotyczącą ochrony danych osobowych zapowiedział również Urząd Ochrony Danych Osobowych.
W środę podczas wywiadu w Kanale Zero były ordynator chirurgii Szpitala Południowego lekarz Emil Jędrzejewski postawił wobec Kacprzyka poważne oskarżenia. W środę został wezwany na przesłuchanie do prokuratury, gdzie nie odpowiedział na pytania śledczych. Poprosił o udział pełnomocnika.
Po wywiadzie z kolei oświadczenie wydał sam Dawid Kacprzyk, który ocenił, że Jędrzejewski sformułował wobec niego „nieprawdziwe i krzywdzące” informacje. Pełnomocnik Kacprzyka Jacek Dubois potwierdził, że do właściwego sądu trafi w najbliższym czasie prywatny akt oskarżenia w tej sprawie.

