
W sylwestrową noc w kurorcie Crans-Montana w Szwajcarii doszło do tragicznego pożaru, w którym zginęło co najmniej 47 osób, a 115 zostało rannych. Śledczy poinformowali, że może minąć kilka dni, zanim uda się ustalić dane wszystkich ofiar.
Tymczasem na tragedię w Szwajcarii zareagował premier Donald Tusk. „Wyrazy najgłębszego współczucia dla rodzin i bliskich ofiar pożaru w Crans-Montanie. Szwajcaria i kanton Valais mogą liczyć na polską solidarność” – napisał polski premier na platformie X. Szef rządu dodał, że „jesteśmy gotowi, na prośbę Szwajcarii, do udzielenia specjalistycznej opieki medycznej dla 14 poszkodowanych w polskich szpitalach”.
Szwajcaria: Tragedia w kurorcie. Reakcja na słowa premiera
Jak wynika z ustaleń Interii na ten moment nikt z poszkodowanych osób nie trafi do Polski. – Szwajcarzy odmówili ze względu na dużą odległość i barierę językową – powiedziała w rozmowie z Interią Marta Stec z Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Placówka jest jednym z najlepszych ośrodków w Polsce zajmującym się kompleksowym leczeniem oparzeń i ran przewlekłych.
To właśnie do śląskiego centrum mieli trafić poszkodowani ze Szwajcarii. – Jeśli strona szwajcarska zmieni zdanie, jesteśmy gotowi na przyjęcie pacjentów – konkluduje Stec.
Szwajcaria. Nowe informacje w sprawie ofiar
Śledczy rozpoczęli proces identyfikacji ofiar tragicznego pożaru.
– Naszym podstawowym celem jest zidentyfikowanie wszystkich ofiar – powiedział burmistrz Crans-Montana Nicolas Feraud. Zaznaczył jednak, że cały proces może potrwać kilka dni.
Mathias Reynard, szef rządu kantonu Valais, gdzie doszło do tragedii, dodał, że eksperci wykorzystują w tym celu próbki zębów i DNA. Podkreślił, że proces musi zostać przeprowadzony bardzo dokładnie.
– Informacja o śmierci kogoś bliskiego jest czymś tak strasznym i wrażliwym, że przed jej przekazaniem rodzinom musimy mieć stuprocentową pewność – zaznaczył.

