
-
Szymon Hołownia odniósł się w mediach społecznościowych do publikacji na temat rzekomej depresji, zaprzeczając tym doniesieniom.
-
Hołownia skrytykował tekst za ujawnianie informacji o jego stanie zdrowia bez zgody. Nie szczędził mocnych słów.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Szymon Hołownia zareagował na artykuł „Rzeczpospolitej”, dotyczący Międzynarodowego Dnia Walki z Depresją. W tekście wskazano, że z chorobą tą zmaga się także były marszałek Sejmu.
„Wyłącznym dysponentem informacji o swoim stanie zdrowia zawsze i bezwarunkowo powinien być sam chory; gwarantuje mu to prawo, a także zwykła przyzwoitość” – oświadczył wicemarszałek Sejmu w odpowiedzi na publikację.
Artykuł o zdrowiu Hołowni. „Zmagam się z innymi wyzwaniami”
Były lider Polski 2050 ocenił, że autor artykułu bez jego wiedzy, zgody, bez rozmowy z nim, przemocowo go „wyoutował” i ujawnił publicznie, na co choruje. „Na podstawie plotek, o których usłyszał na mieście od mojego 'otoczenia'” – podkreślił.
„Istotnie, fala nienawiści, jakiej doświadczyłem i ja, i moja rodzina po zaprzysiężeniu prezydenta RP oraz moich rozmowach z politykami opozycji (nie pierwszych, nie ostatnich, ale sprzedanych w odpowiednio sensacyjny sposób), rzucone na tło sześcioletnich, wyczerpujących zmagań z polityką, nie pozostały bez wpływu na stan mojego zdrowia. O wszystkim, o czym uznam za stosowne, że chcę publicznie opowiedzieć, z pewnością opowiem w swoim czasie. Niezmiennie stoję jednak na stanowisku, że wyłącznym dysponentem informacji o swoim stanie zdrowia zawsze i bezwarunkowo powinien być sam chory. Gwarantuje mu to prawo, a także zwykła przyzwoitość” – pisał dalej Hołownia.
Hołownia zwrócił się też do dziennikarza. „Jacku, postąpiłeś podle. Oby, wszyscy ci, którzy w Międzynarodowym Dniu Walki z Depresją odważają się wyjść z kręgu cierpienia, szukają swojej nadziei, nigdy dla nikogo nie stali się przedmiotem politycznej gry, towarem, przypadkiem do kazania, tekstu czy ploteczek” – napisał polityk.
Hołownia zwrócił się też do zmagających się z depresją: „Choroba nie odbiera wam człowieczeństwa, nikt nie ma prawa zabierać wam godności, kraść prywatności, zasypywać ciekawskimi pytaniami. (…) Niech to wszystko będzie dla ciebie, Jacku, lekcją, którą wyniesiesz z tego dnia. Choroba to nie towar, choremu się towarzyszy, nie plotkuje o nim” – pisał Hołownia.
Polityk podkreślił, że zmaga się z chorobą, jednak inną niż opisano w artykule. „Nie, nie choruję na depresję, zmagam się z innymi wyzwaniami. Jestem na dobrej drodze, leki działają, odzyskuję siły. Chcę wierzyć, że zamiast zdzierać ze mnie bandaże i pokazywać je tłumom, będziesz odtąd raczej tymi samymi rękami trzymał za mnie kciuki” – przyznał Hołownia.
Kilka godzin po opublikowaniu wpisu Hołowni „Rzeczpospolita” wystosowała w stronę polityka oficjalne przeprosiny.
Redaktor naczelny portalu Michał Szułdrzyński potwierdził, że w artykule informacja dotycząca zdrowia Szymona Hołowni została ujawniona bez jego zgody. „To nasz błąd” – napisał.
Artykuł o stanie zdrowia Hołowni. Reaguje Naczelna Izba Lekarska
Oświadczenie w sprawie publikacji wydała także Naczelna Izba Lekarska.
„Naczelna Izba Lekarska wyraża oburzenie z powodu kolejnego już, w ostatnim czasie, incydentu ujawnienia przez dziennikarzy danych zdrowotnych osoby publicznej” – rozpoczęto.
„Takie działanie nigdy nie powinno mieć miejsca, a informacje dotyczące stanu zdrowia winny pozostawać pod szczególną ochroną. NIL ubolewa, że do ujawnienia takich danych doszło w Światowym Dniu Depresji, który powinien być dniem edukacji zdrowotnej i uwrażliwienia na jak najszybsze sięganie przez pacjentów po dostępne środki terapeutyczne, nie zaś okazja do upubliczniania szczególnie wrażliwych danych zdrowotnych” – dodano.
„Wszyscy Obywatele RP mają prawo domagać się szczególnej ochrony informacji o swoim stanie zdrowia, niezależnie od pełnionej funkcji czy działalności publicznej” – wskazano.
Na koniec NIL zaapelowała o szczególną wrażliwość i wyjaśnienie, jak doszło do wycieku tak wrażliwych danych.

