
Trump: Tego właśnie chcemy. Musimy być szanowani
Donald Trump w rozmowie z konserwatywnym podcasterem Danem Bongino odniósł się do ataku USA na Iran z czerwca ubiegłego roku, przechwalając się skutecznością prowadzonej przez niego polityki. Przypomnijmy, Stany Zjednoczone zbombardowały irańskie obiekty nuklearne. Trump stwierdził wówczas, że Fordo, Natanz i Isfahan zostały „kompletnie zrównane z ziemią”.
– Zrobiliśmy świetną robotę. Otrzymaliśmy wyrazy szacunku z całego świata. Rozmawiałem z Chinami, a on [najprawdopodobniej chodzi o Xi Jinpinga – red.] powiedział: „bardzo imponujące. Bardzo imponujące”. Rozmawiałem z Putinem, on powiedział: „wow, to było coś”. I tego właśnie chcemy. Musimy być szanowani – powiedział podczas wywiadu amerykański prezydent.
USA zwiększają obecność na Bliskim Wschodzie
Donald Trump dostał od Pentagonu i Białego Domu kilka scenariuszy potencjalnych działań militarnych wobec Iranu. Poinformował o tym dziennik „Wall Street Journal”. Równolegle Waszyngton wzmacnia obecność wojskową na Bliskim Wschodzie: do regionu weszła kolejna jednostka marynarki USA, a na publicznie dostępnych systemach śledzenia ruchu widać też wzmożoną aktywność amerykańskich maszyn rozpoznawczych. Według „WSJ” wśród przedstawionych Trumpowi opcji są zarówno ograniczone, punktowe uderzenia, jak i szeroko zakrojona kampania bombardowań wymierzona w cele irańskiego reżimu oraz Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej. Dziennik opisał także warianty działań w cyberprzestrzeni, w tym uderzenia w irański sektor bankowy jako element presji na Teheran w sprawie programu nuklearnego.
Z kolei Reuters podał, że do regionu skierowano niszczyciel rakietowy USS Delbert D. Black, zwiększając liczbę amerykańskich niszczycieli na Bliskim Wschodzie do sześciu. Okręt USS Delbert D. Black zacumował w porcie w Ejlacie nad Morzem Czerwonym. Według izraelskiej armii było to działanie wcześniej zaplanowane. Izraelskie media podkreślają, że zawijanie amerykańskich okrętów do portu w Ejlacie należy do rzadkości. W ostatnich dniach widoczna jest też koncentracja środków rozpoznania i dowodzenia. Z doniesień opartych na danych z serwisów śledzących loty wynika, że nad Zatoką Perską operował m.in. bezzałogowiec MQ-4C Triton, a w regionie pojawiały się samoloty P-8 Poseidon oraz maszyny wczesnego ostrzegania i łączności. Analitycy wskazują, że takie „uzupełnianie pakietu” bywa typowe, gdy siły zbrojne przygotowują się do operacji, choć jednocześnie nie przesądza o jej rozpoczęciu. Część ruchów może być związana z planowanymi ćwiczeniami – takie zastrzeżenie formułują firmy analityczne monitorujące ryzyko w regionie. Równolegle Iran prowadzi manewry z ostrą amunicją w rejonie cieśniny Ormuz, kluczowej, dla światowych dostaw ropy.
Biały Dom i regionalni partnerzy USA sygnalizują jednocześnie, że w tle trwają próby uruchomienia kanału dyplomatycznego. Sam Trump mówił, że USA „wolałyby” uniknąć ataku, ale stawiają Teheranowi warunki dotyczące programu nuklearnego. Układ sił w regionie i przerzut kolejnych zasobów mają zwiększać presję na Iran i dawać Waszyngtonowi realny wybór między eskalacją a powrotem do rozmów w sytuacji, gdy ryzyko zakłóceń w cieśninie Ormuz już powoduje nerwowość na rynku energii.
Czytaj także: „Rosja przy granicy z NATO. 'Szersza ekspansja militarna'”.
Źródła: Dan Bongino, The Independent, IAR

