
Znów gorąco w temacie polskich skoków narciarskich. Niestety, ponownie mowa o sprawach pozasportowych. Tym razem w centrum uwagi znalazło Zakopane. A dokładnie obiekty, które w środku zimy są… niedostępne nawet dla reprezentantów Polski.
Dawid Kubacki szczerze o polskim absurdzie. Jest reakcja PZN
Jak to możliwe? Sprawę „nagłośnił” wywiadem podczas Turnieju Czterech Skoczni Dawid Kubacki. Medalista olimpijski z IO 2022 w Pekinie przyznał, że w okresie przerwy od kadry A, kiedy miał potrenować w spokoju w kraju, a nie rywalizować w Pucharze Świata, pozostało mu… zaliczyć jednostkę na siłowni.
Skocznie w Zakopanem nie były bowiem dostępne dla reprezentanta Polski.
– Oprócz tych skoków na siłowni niestety skoczni się nie udało zaliczyć, bo nie zdążyli jej przygotować […] Więc nie udało się skoczyć jeszcze w tym czasie. Dzisiaj oddałem w sumie pierwsze skoki w nowym roku. Nie zaczęły się one jakoś dobrze, ale będę się rozkręcał – powiedział Kubacki w rozmowie z Eurosportem w trakcie weekendowej rywalizacji skoczków w austriackim Innsbruck.
Jak się jednak okazuje, nie jest to problem na tu i teraz. Taki stan rzeczy to bowiem „normalność” w zimowej codzienności w Zakopanem. Taki przekaz wypłynął zarówno jeszcze w trakcie trwania studia na żywo w Eurosporcie, jak i po czasie – prosto z Polskiego Związku Narciarskiego.
Padają mocne określenia, nawet per „tragedia”.
– Co roku to samo, nie mamy już siły. Z czego wynikają takie problemy? Z tego, że COS nie potrafi przygotowywać skoczni we właściwy sposób. Brakuje tam doświadczenia. Mamy sezon olimpijski, tymczasem zawodnicy nie mogą trenować w Zakopanem, bo obiekt nie został do tego dostosowany. Wszędzie mróz, śnieg i tego typu problemy. Po prostu tragedia i patologia organizacyjna. Sami strzelamy sobie w kolano – powiedział w rozmowie dla WP/SportoweFakty członek zarządu PZN Rafał Kot.
Dodajmy, że w najbliższy weekend (tj. 10-11 stycznia) odbędzie się Puchar Świata na Wielkiej Krokwi. Zakopane wtedy będzie gotowe. Ale czy takie skakanie od święta, to gwarancja jakiejkolwiek przyszłości dla dyscypliny w kraju? Raczej wręcz odwrotnie…
74. Turniej Czterech Skoczni. Czas na finał w Bischofshofen!
Już w najbliższy wtorek (tj. 6 stycznia) decydujące rozstrzygnięcie w 74. Turnieju Czterech Skoczni. Niemiecką część zakończy rywalizacja w Bischofshofen. Po trzech konkursach na 10. miejscu w klasyfikacji TCS znajduje się debiutant, mający 18 lat Kacper Tomasiak. Liderem jest za to Słoweniec Domen Prevc, pewnie zmierzający po Złotego Orła.
Na 21. miejscu sklasyfikowany jest Kamil Stoch (ostatnie TCS w karierze), na 30. Maciej Kot, 35. Paweł Wąsek, 45. Dawid Kubacki i 52. Piotr Żyła.
Warto zauważyć, że rywalizacja w systemie KO, to jedyna taka formuła obowiązująca w trakcie sezonu Pucharu Świata w skokach narciarskich. 25 utworzonych par (według klucza: 1. z 50., 2. z 49., itd.) tworzy pierwszą serię konkursu. Do finałowej wchodzą zwycięzcy par oraz pięciu tzw. „szczęśliwych przegranych” – zawodników z najwyższymi notami spośród tych, którzy zostali pokonani.
Transmisje będą dostępne na antenach TVN i w Eurosporcie 1. Dodatkowo internetowo można śledzić rywalizację skoczków w Playerze oraz na platformie HBO Max.

