Trump snuje plany „przyjaznego przejęcia” Kuby. „Nie mają pieniędzy, nie mają niczego”

– Kubańskie władze prowadzą z nami rozmowy. Mają poważne kłopoty. Nie mają pieniędzy, nie mają teraz niczego. Ale rozmawiają z nami i może dokonamy przyjaznego przejęcia Kuby – mówił Donald Trump dziennikarzom przed odlotem z Waszyngtonu. – Całkiem możliwe, że dojdzie do przyjaznego przejęcia Kuby po wielu, wielu latach. Przez lata użeraliśmy się z Kubą. Słyszałem o Kubie już, kiedy byłem małym chłopcem, ale teraz mają poważne kłopoty i myślę, że możemy zrobić coś dobrego, bardzo korzystnego dla ludzi, których wyrzucono z Kuby i żyją tutaj – stwierdził i dodał, że wielu imigrantów chce wrócić na Kubę i „bardzo się cieszą z tego, co się dzieje”. 

Prezydent USA ocenił, że Kubańczycy chcą pomocy Waszyngtonu i poinformował, że rozmowami na wysokim szczeblu zajmuje się sekretarz stanu Marco Rubio. 

Zobacz wideo Amerykanie chcieli zabić Castro m.in. prątkami gruźlicy i ośmieszyć go… LSD

Przekłamana historia rodzinna Marco Rubio

Rubio jest synem imigrantów z Kuby. Jego rodzice wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych w 1956 r., w czasie dyktatury Fulgencio Batisty, który trzy lata później został obalony w wyniku rewolucji kubańskiej, na której czele stał Fidel Castro. Polityk przez długi czas utrzymywał, że jego rodzice zostali zmuszeni do ucieczki z Kuby po 1959 r., czyli już po objęciu władzy przez Castro. Taką informację podawał nawet na swojej stronie internetowej. „The Washington Post” w 2011 roku ujawnił jednak dokumenty, które temu przeczyły. Wówczas Rubio stwierdził, że nie ubarwiał historii swoich rodziców, a jedynie opierał się na „rodzinnej legendzie”. Przyznał również, że rodzice mieli nadzieję na powrót do ojczyzny, gdy jej sytuacja się poprawi, ale rzeczywistość zweryfikowała ich plany. 

Artykuł jest aktualizowany.

Udział
Exit mobile version