
Ucieczka Zbigniewa Ziobry była dla rządu jak zimny prysznic, chociaż o takiej ewentualności spekulowano od dawna. Z informacji Interii wynika, że premier Donald Tusk był tym jednak niemile zaskoczony, bo ministrowie zapewniali go, że w sprawie Ziobry trzymają rękę na pulsie.
– Premier uważa, że był wprowadzany w błąd, że sprawa jest pod kontrolą i że wszystko jest dogadane. Kiedy okazało się, że Ziobro uciekł, był ostro wkurzony – relacjonuje Interii jeden z ważnych ministrów.
Wskazuje też, na kim gniew szefa rządu skupił się w największym stopniu. – Wkurzony jest szczególnie na Waldka (Żurka, ministra sprawiedliwości – przyp. red.), bo zapewniał Tuska, że jest dogadany, że wszystko wie, że Orban nie ma żadnych wpływów w Stanach Zjednoczonych – mówi nasz rozmówca.
Inny polityk z rządu potwierdza, że sytuacja z Ziobrą mocno podkopała akcje ministra sprawiedliwości: – Tuskowi kończy się cierpliwość do Żurka. Kierownik (tak w Koalicji Obywatelskiej i rządzie nazywany jest premier Tusk – przyp. red.) nigdy nie patrzy na drogę do celu, tylko na sam cel. A tu cele nie są osiągane.
Żurek na cenzurowanym. „Miał kruszyć beton. I poległ”
Kiedy pytamy w rządzie i koalicji rządzącej, czy Waldemar Żurek zawiódł pokładane w nim nadzieje, odpowiedzi są zróżnicowane.
Wśród pretensji słyszymy m.in. o zbyt dużej liczbie składanych obietnic i robieniu zbyt dużej nadziei na przełomowe zmiany – zwłaszcza dotyczące Trybunału Konstytucyjnego, Krajowej Rady Sądownictwa czy Sądu Najwyższego – gdy Żurek zastępował w resorcie sprawiedliwości Adama Bodnara. Późniejsze zderzenie ze skomplikowaną rzeczywistością prawną, będącą efektem dwóch kadencji „betonowania” wymiaru sprawiedliwości przez Zjednoczoną Prawicę, sprawiło, że w koalicji i rządzie odczuwalne jest poczucie rozczarowania.
Mówi jeden z ważnych polityków obozu władzy: – Były dużo większe oczekiwania od Żurka. Pierwsze tygodnie, początki w resorcie – wydawało się, że przejmuje inicjatywę, że ma sprawy pod kontrolą. W sumie jesteśmy wszyscy, jako obóz rządzący, zakładnikami tego, że za wiele oczekiwaliśmy. Uważaliśmy, że będzie gwałtowne przyspieszenie, a Żurek po prostu nie ma narzędzi, żeby do tego przyspieszenia doprowadzić. Spodziewano się więcej, a jest, jak jest i towarzyszy temu poczucie porażki.
– Główny problem Żurka polega na tym, że Żurek zbudował swój wizerunek właśnie na kwestii rozliczeń poprzedniej ekipy i na byciu twardym szeryfem z ramienia rządu. Teraz to w niego uderza – zauważa inny z naszych rozmówców, polityk koalicji rządzącej zajmujący jedno z ważnych stanowisk państwowych. – Żurek miał kruszyć beton. I w tej kwestii poległ. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości – podkreśla źródło Interii.
Ze strony naszych rozmówców padają też jednak konkretne zastrzeżenia wobec ministra sprawiedliwości. Chociażby o to, że w sprawie Ziobry Żurek nie dopilnował tematu w najważniejszym momencie, a wcześniej przespał m.in. okazję na prześwietlenie sędzi Joanny Grabowskiej, do której trafiła sprawa Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA) dla Ziobry. Grabowska została wylosowana do sprawy 20 lutego tego roku, a o akcjach Telewizji Republika opinia publiczna dowiedziała się dopiero 11 maja. I to nie dzięki rządzącym, a dzięki informacjom dziennikarzy.
Niezależnie od dzisiejszych nastrojów Żurek będzie raczej wymieniony w czasie rekonstrukcji, która planowana jest na rok przed wyborami, gdzieś między wrześniem a listopadem
Jeden z częściej pojawiających się wobec Żurka zarzutów dotyczy też zmian w prokuraturze i kontroli nad tą instytucją. Tu na pierwszy plan wybija się wymiana zastępców prokuratora generalnego, do której nie doszło. Z jednej strony, bez zgody prezydenta było od strony prawnej de facto niemożliwe. Z drugiej, w rządzie panowało przekonanie i oczekiwanie, że „Żurek coś wymyśli”, żeby „odbić prokuraturę z rąk pisowców”. W końcu miał być człowiekiem od zadań niemożliwych.
– W kuluarach mówiło się, że minister Żurek chciał ich wymienić, ale ostatecznie najwyraźniej zabrakło determinacji albo pomysłu, jak to zrobić – mówi nam polityk obozu władzy, specjalizujący się w tematach prawnych. – Sama prokuratura jest bardzo ciężka w zarządzaniu. Są takie głosy, że spora część prokuratury nie działa zgodnie z prawem czy w interesie publicznym, ale orientuje się politycznie na powrót do władzy PiS-u i ludzi Ziobry – dodaje nasz rozmówca.
Jasna strona Żurka: dynamika i sprawczość. „U Bodnara tego brakowało”
W samym resorcie sprawiedliwości, gdy rozmawiamy o piętrzących się w koalicji rządzącej pretensjach wobec Waldemara Żurka, słyszymy głównie jedną odpowiedź: działamy na podstawie i w granicach prawa, pewnych rzeczy nie jesteśmy w obecnej sytuacji w stanie zrobić, chociaż stale szukamy nowych rozwiązań.
A sprawa Zbigniewa Ziobry? Jeden z urzędników resortu mówi wprost, że to sprawa bez precedensu. – Nie kojarzę innego tak uciekającego podejrzanego w historii polskiego wymiaru sprawiedliwości – stwierdza nasz rozmówca. I pyta retorycznie: – Ile zna pan historii z przeszłości, żeby polski podejrzany poruszał się po świecie dzięki paszportowi genewskiemu? Ilu zna pan polskich podejrzanych, którym parasol ochronny zapewnia prezydent Stanów Zjednoczonych?
– Część ludzi na pewno uzna, że zawiedliśmy. Będą mieć poczucie, że gościa nie da się złapać, że państwo polskie jest bezradne – kontynuuje. Zapewnia jednak, że ani resort sprawiedliwości, ani sam minister Żurek sprawy sprowadzenia Ziobry do Polski nie odpuszczą.
– Ziobro nie zazna spokoju. Będziemy go ścigać z wykorzystaniem każdego możliwego środka – zapowiada nasze źródło w resorcie sprawiedliwości. Jak twierdzi, władze się zmieniają, a polityka jest nieprzewidywalna. – Prędzej czy później go do Polski ściągniemy. Ziobro jest podejrzanym, jest ścigany listem gończym, śledztwo nie skończy się z tego powodu, że on uciekł – kończy współpracownik ministra Żurka.
Inni nasi rozmówcy z obozu władzy oddają Żurkowi, że z pewnością nie można zarzucić mu braku determinacji i chęci działania. – W porównaniu z ministrem Bodnarem minister Żurek na pewno wprowadził dużo więcej dobrze rozumianej dynamiki i sprawczości. U Bodnara tego brakowało – ocenia dobrze zorientowany w kwestiach prawnych polityk Koalicji 15 Października.
Po stronie plusów działalności Żurka w resorcie sprawiedliwości rządzący zapisują też odważne działania w zakresie wymiany prezesów sądów, a także próby (co prawda nie zawsze udane) zmian personalnych w prokuraturze. Tu pojawia się choćby przykład lutowego odwołania Tomasza Tadli ze stanowiska naczelnika Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Katowicach.
Tuskowi kończy się cierpliwość do Żurka. Kierownik (tak w Koalicji Obywatelskiej i rządzie nazywany jest premier Tusk – przyp. red.) nigdy nie patrzy na drogę do celu, tylko na sam cel. A tu cele nie są osiągane
W rządzie chwalą z kolei Żurka m.in. za świetną pracę w ramach operacji niedawnej wymiany więźniów z reżimem Alaksandra Łukaszenki, w której wolności odzyskał Andrzej Poczobut. – Niesłychanie trudna i skomplikowana sprawa. Żurek po polskiej stronie działał bardzo skutecznie – kwituje postawę ministra jeden z jego kolegów z rządu. W rządzie słyszymy też, że Żurek „jest dobrze oceniany, jest uważany za kooperatywnego i sympatycznego”.
„Pozycja Żurka coraz słabsza”. Jak może ocalić głowę?
Co czeka Waldemara Żurka w najbliższej przyszłości? Jak słyszymy od naszych rozmówców z rządu i koalicji rządzącej, kluczowe będzie to, jak zaprezentuje się w sprawie Zbigniewa Ziobry, która z trudnej stała się bardzo trudną, jeśli nie beznadzieją.
– Wszystko zależy od tego, jak Żurek będzie się teraz zachowywać i co będzie robić. Skutek jest ważny, ale ważna jest też inicjatywa – jakie podejmie działania, jak będzie to koordynować, jakie będzie mieć pomysły – wylicza jeden z byłych ministrów Donalda Tuska. – Opinia publiczna musi otrzymać jasny scenariusz, co państwo polskie zrobi, że doprowadzić tę sprawę do końca – nie ma złudzeń.
Jak zauważa, decydujące w ocenie Żurka będzie doprowadzenie do końca sprawy Europejskiego Nakazu Aresztowania dla Ziobry, a później także cała procedura ekstradycyjna. – Nie będzie łatwo ściągnąć Ziobrę do kraju, ale wszystkie światła w tej sprawie będą skierowane na Żurka. Sędziowie i prokuratorzy są anonimowi, dziennikarze i opinia publiczna będą o wszystko pytać Żurka – przewiduje nasz rozmówca.
W rządzie słyszymy z kolei, że Donald Tusk będzie w szczególności patrzeć na wybór Krajowej Rady Sądownictwa, a także wyegzekwowanie zmian w Trybunale Konstytucyjnym. Jeśli na tych odcinkach nie będzie widocznych postępów, cierpliwość premiera do ministra Żurka szybko się skończy. – Państwo musi być poważne, twarde i sprawcze. I za to dzisiaj odpowiada Żurek. To dla niego moment próby – nie pozostawia wątpliwości rozmówca Interii doskonale znający premiera Tuska.
Mówi ważna postać koalicji rządzącej: – Pozycja Żurka jest coraz słabsza. A przecież on nie ma zaplecza politycznego ani partyjnego. Nikt go specjalnie bronić nie będzie. Pytanie brzmi jedynie: kto w zamian?
Z odpowiedzią na to pytanie przychodzi jeden z ministrów. – Teoretycznie w wariancie politycznym Krzysztof Kwiatkowski, w wariancie eksperckim Dariusz Mazur. Ławka jest tutaj krótka – mówi Interii. Na koniec dzieli się swoimi przewidywaniami: – Niezależnie od dzisiejszych nastrojów Żurek będzie raczej wymieniony w czasie rekonstrukcji, która planowana jest na rok przed wyborami, gdzieś między wrześniem a listopadem. Proszę zobaczyć, ilu mieliśmy ministrów sprawiedliwości w latach 2007-15.

