
Słoneczna pogoda, którą wielu mieszkańców Europy odczuwało pod koniec maja, przyniosła nie tylko rekordowe temperatury. Przełożyła się także na rekordową produkcję energii słonecznej. W Wielkiej Brytanii panele fotowoltaiczne pokrywały w pewnym momencie niemal połowę krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną. We Francji nadmiar produkcji sprawił, że ceny energii na rynku hurtowym spadły poniżej zera.
To nie odosobniony przypadek. Według danych firmy analitycznej Montel na Półwyspie Iberyjskim liczba godzin z ujemnymi cenami energii osiągnęła rekordowe poziomy w pierwszym kwartale 2026 r. W samej Hiszpanii od stycznia do marca odnotowano 397 godzin, podczas których energia była wyceniana poniżej zera. Rok wcześniej było ich zaledwie 48. W Portugalii liczba takich godzin wyniosła 222.
Choć mogłoby się wydawać, że ujemne ceny powinny oznaczać darmowy prąd dla odbiorców, rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Większość gospodarstw domowych korzysta z taryf ustalanych z dużym wyprzedzeniem, więc krótkotrwałe wahania na rynku hurtowym nie przekładają się bezpośrednio na rachunki.
Dlaczego energia elektryczna kosztuje mniej niż zero?
Mechanizm jest zaskakująco prosty. Na europejskim rynku energii producenci zgłaszają, ile energii są gotowi sprzedać i po jakiej cenie. Gdy produkcja przewyższa zapotrzebowanie, ceny zaczynają spadać. W skrajnych przypadkach stają się ujemne. Oznacza to, że część producentów jest gotowa dopłacić do sprzedaży energii, byle nie wyłączać swoich instalacji.
Dzieje się tak dlatego, że zatrzymanie i ponowne uruchomienie niektórych źródeł energii bywa kosztowne. Dodatkowo część producentów korzysta z systemów wsparcia lub kontraktów gwarantujących określone przychody niezależnie od chwilowych cen rynkowych. W efekcie bardziej opłaca im się sprzedawać energię po ujemnej cenie niż ograniczać produkcję.
Problem narasta wraz z rozwojem energetyki odnawialnej. W słoneczne lub wietrzne dni farmy fotowoltaiczne i wiatrowe mogą produkować ogromne ilości energii praktycznie bez kosztów w postaci np. paliwa. Jeżeli w tym samym czasie zapotrzebowanie pozostaje niskie, sieć nie jest w stanie zagospodarować całej nadwyżki.
Według ekspertów dodatkowym problemem jest infrastruktura. Europejska sieć energetyczna była projektowana w czasach, gdy energia płynęła głównie z dużych elektrowni zlokalizowanych blisko centrów przemysłowych i miast. Dziś coraz większa część energii powstaje w rozproszonych instalacjach wiatrowych i słonecznych, często oddalonych od miejsc zużycia.
Sieci nie nadążają za rozwojem OZE
Inwestycje w europejskie sieci energetyczne rosną. W ciągu ostatnich pięciu lat zwiększyły się o 47 proc. i sięgają około 70 mld euro rocznie. Zdaniem ekspertów to jednak nadal za mało. Think tank Ember ostrzega, że ponad 120 GW planowanych odnawialnych źródeł energii może nie zostać podłączonych do sieci z powodu niewystarczającej przepustowości. Wśród zagrożonych projektów znajduje się około 16 GW instalacji fotowoltaicznych montowanych na dachach domów. Problem może dotyczyć ponad 1,5 mln gospodarstw domowych w Europie.
W praktyce oznacza to, że Europa coraz częściej staje przed paradoksalną sytuacją. Z jednej strony buduje nowe źródła czystej energii, z drugiej nie ma wystarczających możliwości przesłania wyprodukowanego prądu do odbiorców. W rezultacie część energii jest marnowana.
Skala problemu potrafi być ogromna. W ubiegłym roku Wielka Brytania wydała równowartość około 1,67 mld euro na ograniczanie pracy farm wiatrowych i jednoczesne uruchamianie innych źródeł energii potrzebnych do stabilizacji systemu.
Magazyny energii mogą stać się kluczowe
Coraz częściej wskazywanym rozwiązaniem są magazyny energii. Pozwalają one przechowywać nadwyżki energii wyprodukowane w słoneczne lub wietrzne dni i wykorzystywać je później, gdy zapotrzebowanie rośnie.
Unia Europejska rozwija ten sektor bardzo szybko. W 2025 r. zainstalowano nowe magazyny energii o łącznej pojemności 27,1 GWh. Był to już dwunasty z rzędu rok rekordowego wzrostu. Łączna pojemność europejskich magazynów przekracza obecnie 77 GWh, czyli dziesięciokrotnie więcej niż w 2021 r.
To jednak nadal za mało. Według raportu Solar Power Europe, aby osiągnąć cele wyznaczone na 2030 r., Unia musi ponownie zwiększyć pojemność magazynów niemal dziesięciokrotnie, do około 750 GWh w ciągu najbliższych pięciu lat.
Najwięcej nowych magazynów energii powstaje obecnie w Niemczech i we Włoszech. Jednym z najszybciej rozwijających się rynków jest natomiast Bułgaria. W czołówce znajdują się także Holandia i Hiszpania.
Upał szkodzi nawet energetyce słonecznej
Fala upałów przynosi jeszcze jeden problem. Choć większa liczba słonecznych dni zwiększa produkcję energii z fotowoltaiki, same panele nie lubią wysokich temperatur.
Jak wyjaśnia Ioanna Vergini, założycielka platformy analizującej dane pogodowe i trendy klimatyczne w rozmowie z Euronews, powszechnym błędem jest przekonanie, że więcej słońca zawsze oznacza więcej energii. Panele fotowoltaiczne są urządzeniami elektronicznymi, których sprawność spada wraz ze wzrostem temperatury. Według przytoczonych danych każdy dodatkowy stopień powyżej 25°C obniża wydajność paneli o około 0,4-0,5 proc.
Upały mogą także ograniczać produkcję energii wiatrowej. Zjawisko kopuły ciepła często wiąże się ze słabszymi wiatrami. Pod koniec maja niższą od średniej produkcję energii z wiatru prognozowano między innymi w Niemczech, Hiszpanii, Francji i we Włoszech. Jednocześnie wysokie temperatury rzek mogą utrudniać chłodzenie elektrowni jądrowych, szczególnie we Francji.
Europejska transformacja energetyczna coraz częściej pokazuje więc, że samo budowanie kolejnych farm słonecznych i wiatrowych nie wystarczy. Równie ważne stają się sieci przesyłowe, magazyny energii i zdolność systemu do wykorzystania chwilowych nadwyżek produkcji. Bez nich ujemne ceny energii mogą pojawiać się coraz częściej, nawet gdy rachunki odbiorców pozostaną wysokie.

