
-
Serhij Kysłyca ujawnia, że rozmowy pokojowe między Rosją, Ukrainą i USA mają biznesowy charakter i są wolne od politycznego popisywania się.
-
Rosyjscy wojskowi podczas negocjacji są pragmatyczni, a amerykańscy urzędnicy zaangażowani i zadają pytania.
-
Kysłyca uważa, że jeden telefon mógłby zatrzymać wojnę, lecz jego zdaniem Kreml na razie tego nie zrobi.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W przeddzień czwartek rocznicy napaści Rosji na Ukrainę bliski współpracownik Wołodymyra Zełenskiego ujawnił szczegóły trwających od kilku miesięcy negocjacji pokojowych. W wywiadzie dla BBC Serhij Kysłyca przyznał, że w trakcie rozmów rosyjscy wojskowi są pragmatyczni i w przeciwieństwie do Kremla nie „popisują się” hasłami propagandowymi.
Dodał przy tym, że inną sprawą jest składanie przez nich rzetelnych raportów :bez manipulowania lub zmieniania informacji”.
Rozmowy pokojowe z Rosją. Ukraiński negocjator ujawnia szczegóły
Ukraiński negocjator pochlebnie wypowiedział się o postawie i zaangażowaniu amerykańskich urzędników, w tym dowódców NATO czy sekretarza armii USA.
– Musimy docenić zaangażowanie i cierpliwość Amerykanów, ponieważ nieustannie uczestniczą w spotkaniach. Nie tylko obserwują… zadają pytania i słuchają naszych odpowiedzi – mówił Kysłyca.
Równie pozytywnie podsumował działania wysłanników Trumpa – Jareda Kushnera oraz Steve’a Witkoffa. Pierwszego z nich ocenił „nie jako nowicjusza”, ale wszechstronnego dyplomatę. Witkoffa określił zaś jako „znacznie mądrzejszą osobę niż karykaturalny wizerunek, jaki można zobaczyć w mediach”.
Zdaniem negocjatora to właśnie Stany Zjednoczone i technologie wojskowe, wykorzystywane przez Amerykanów, odegrają kluczową rolę w ewentualnym ogłoszeniu zawieszenia broni. – Potrzebujemy kogoś, kto podejmie się roli orzekającej, ponieważ w przypadku naruszenia powinna istnieć strona trzecia, która będzie rzetelna – mówił.
Zapytany o to, co czuł, siadając oko w oko z Władimirem Putinem, Kysłyca stwierdził, że podczas pracy w ONZ „regularnie siadywał w pokoju z wrogiem” i „widział o wiele gorsze rzeczy”.
Cztery lata konfliktu w Ukrainie. „Wojnę można by zatrzymać jednym telefonem”
Dzień przed czwartą rocznicą pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, negocjator przytoczył swoje własne wspomnienia z momentu ataku.
Wiadomość o rosyjskim natarciu Kysłyca usłyszał w trakcie nadzwyczajnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ, zwołanego w sprawie kryzysu w Ukrainie. Wyjaśniał, że próbował nakłonić ambasadora Rosji przy ONZ Wasilija Niebienzię, aby ten zadzwonił do szefa MSZ Siergieja Ławrowa i upewnił się, że Rosja nie zamierza przeprowadzić pełnej inwazji.
– Nie będę teraz budził ministra Ławrowa – odpowiedział wówczas Niebienzia.
– Wojnę można by zatrzymać jednym telefonem jednej osoby do szefa sztabu wojskowego – dodał ukraiński negocjator. – Ale najwyraźniej dyktator Kremla nie jest w stanie na razie powstrzymać wojny – podsumował Kysłyca.
Jak informował w poniedziałek szef biura Wołodymyra Zełenskiego, ukraińska delegacja przygotowuje się obecnie do następnej rundy trójstronnych rozmów pokojowych. Spotkanie ma odbyć się w okolicach 27 lutego. Według wcześniejszych zapowiedzi prezydenta, kolejna tura rozmów ma odbyć się w Szwajcarii.
-
Załamała się rosyjska dominacja. Ukraińcy chwalą się odbiciem terenu
-
Węgry stawiają warunek blokady dla Ukrainy. „Atak na suwerenność”

