
„Bardzo dużo pytań”
W czwartek 1 stycznia „Rzeczpospolita” przekazała ustalenia na temat zdarzenia z 26 grudnia. 23-letni Ukrainiec miał „przesiadywać godzinami w lotniskowej kawiarni” na Okęciu wraz ze sprzętem do zagłuszania fal radiowych o częstotliwości zarezerwowanej dla łączności i nawigacji lotniczej. W piątek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Piotr Antoni Skiba, rozmawiał na ten temat z Polsatem News. Jak powiedział rzecznik, 23-latek „nie był w stanie racjonalnie wskazać, dlaczego tak długo przesiadywał w jednym miejscu na lotnisku, po co był potrzebny mu ten przyrząd, w jakich okolicznościach i po co znalazł się, już nawet nie tyle na Lotnisku Chopina, ale w ogóle w Polsce”. – Jest bardzo dużo pytań, na które chcemy znaleźć odpowiedź w ciągu najbliższych dni – przyznał prokurator.
„Pieczątki niemal wszystkich państw”
Rzecznik prokuratury dodał także, że w paszporcie 23-latka są „pieczątki niemal wszystkich państw”. Mężczyzna deklaruje stały pobyt na terytorium Kanady, a majątek posiada zarówno tam, jak i w Polsce.
23-letniemu Ukraińcowi grozi nawet pięć lat więzienia
Illii S. postawiono zarzut usiłowania działań zagrażających bezpieczeństwu ruchu lotniczego, za co może grozić mu do pięciu lat więzienia. Nie przyznał się do winy. Decyzją sądu mężczyzna został zatrzymany na miesiąc. Prok. Skiba podkreślił, że konieczne jest teraz przeanalizowanie zawartości nośników zabezpieczonych przy podejrzanym oraz opinia biegłego z zakresu informatyki śledczej.
Przeczytaj także: Pożar baru w Szwajcarii. Ochroniarz nie wpuścił 19-latka do lokalu. „To uratowało nam życie”
Źródła: Polsat News, Gazeta.pl

