
W skrócie
-
W piątek rano w remizie straży pożarnej w Nowym Jorku wybuchł poważny pożar, który odciął strażakom drogę ucieczki.
-
Do akcji ratunkowej skierowano około 160 strażaków, a dzięki szybkiej reakcji jednej z osób udało się wezwać pomoc i przeprowadzić sprawną ewakuację.
-
W wyniku pożaru 14 strażaków zostało lekko rannych, kilku trafiło do szpitala, a przyczyna zdarzenia jest wciąż ustalana.
Zgłoszenie wpłynęło około godziny 6:00 rano czasu lokalnego. Jak poinformował szef departamentu John Esposito, ogień wybuchł na pierwszym piętrze i błyskawicznie objął część garażową oraz klatkę schodową. To odcięło drogę ewakuacji strażakom znajdującym się na wyższych kondygnacjach.
Kluczową rolę odegrała szybka reakcja jednego ze strażaków, który jako pierwszy zauważył zagrożenie i natychmiast zaalarmował pozostałych. Komisarz nowojorskich strażaków Lillian Bonsignore podkreśliła, że jego działanie umożliwiło sprawną reakcję i wezwanie dodatkowych sił.
USA. Pożar w nowojorskiej remizie. Kilkunastu strażaków z obrażeniami
Dramatyczne chwile przeżyli strażacy uwięzieni na drugim piętrze. Bez dostępu do klatki schodowej zastosowali procedury bezpieczeństwa – schronili się w jednym z pomieszczeń, zamknęli drzwi i oczekiwali na ratunek.
– Zrobili dokładnie to, o co prosimy społeczeństwo. Ta decyzja kupiła im czas i pozwoliła na bezpieczną ewakuację – dodała komisarz.
Na miejsce szybko dotarła jednostka Ladder 56, która przeprowadziła ewakuację przy użyciu drabin przenośnych oraz podnośników. Dzięki sprawnej akcji udało się bezpiecznie wydostać wszystkich zagrożonych strażaków.
Łącznie 14 strażaków odniosło lekkie obrażenia, a kilku z nich zostało przetransportowanych do szpitali na dalszą obserwację. Nie odnotowano ofiar śmiertelnych. Pożar został już opanowany, jednak jego przyczyna pozostaje nieznana i jest obecnie przedmiotem dochodzenia.

