
Agencja Associated Press, która powołuje się na służby wywiadowcze, poinformowała, że wojsko amerykańskie wysadziło w powietrze dwa samoloty transportowe z powodu awarii. W efekcie USA musiały wysłać trzy inne maszyny. Komandosi biorący udział w akcji zostali przetransportowani z Iranu do Kuwejtu. Według informacji „The Wall Street Journal” zniszczone miały zostać samoloty MC-130J, które służą do prowadzenia działań szpiegowskich i ewakuacji żołnierzy z terytorium wroga. Nie podano, na czym polegała awaria.
Co najmniej jeden samolot USA wysadzony
Jak podaje CBS News, które powołuje się na źródła w amerykańskich władzach, dwa samoloty transportowe USA, które miały zostać użyte w misji, nie były w stanie wystartować z bazy w Iranie i zostały zniszczone, aby zapobiec ich przechwyceniu przez siły irańskie.
Wcześniej irańska telewizja państwowa wyemitowała nagranie mające przedstawiać części amerykańskich samolotów zestrzelonych przez siły irańskie i gęsty, czarny dym. Nadawca poinformował, że Iran zestrzelił amerykański samolot transportowy C-130 i dwa śmigłowce Blackhawk biorące udział w operacji poszukiwawczo-ratunkowej. Do katastrofy miało dojść ok. 45 km na południe od irańskiego miasta Isfahan.
Materiał filmowy zweryfikowały Sky News i BBC, potwierdzając miejsce, gdzie znajduje się wrak jednego z samolotów. Według Sky News zdjęcia pokazują części co najmniej jednego dużego samolotu oraz jednego śmigłowca.
„Igła w stogu siana”
Jak poinformował amerykański portal Axios, tuż po katapultowaniu się z zestrzelonego w piątek F-15, obaj członkowie załogi nawiązali łączność z dowództwem. Pilot został uratowany w ciągu kilku godzin, zaś odnalezienie oficera ds. systemów uzbrojenia zajęło ponad dobę. Jeszcze przed jego odnalezieniem CIA rozpoczęła kampanię dezinformacji, rozpowszechniając w Iranie pogłoski, że siły amerykańskie znalazły żołnierza i próbują go ewakuować drogą lądową.
Urzędnik z CIA zaznaczył, że służby wykorzystały „unikatowe możliwości”, aby odnaleźć amerykańskiego żołnierza, porównując akcję do „poszukiwania igły w stogu siana”. CIA miało udostępnić Pentagonowi, armii i Białemu Domowi dokładną lokalizację mężczyzny, a prezydent USA Donald Trump zarządził wówczas natychmiastową akcję ratunkową.
Według portalu Times of Israel przedstawiciele izraelskiego ministerstwa obrony potwierdzili, że w amerykańskiej operacji pomagał wywiad tego kraju. Izraelskie siły powietrzne miały zaprzestać ataków na obszary Iranu, gdzie prowadzono misję.
Pomógł izraelski wywiad
Izraelski minister obrony Israel Katz podkreślił, że akcja ratunkowa mająca na celu znalezienie dwóch amerykańskich lotników jest dowodem na to, że armie USA i Izraela potrafią współpracować w czasie wojny z Iranem.
W niedzielę rano (5 kwietnia) prezydent USA Donald Trump poinformował o sukcesie misji poszukiwawczo-ratunkowej, pisząc na platformie Truth Social, że w akcji nie ucierpiał żaden amerykański żołnierz. Nie wspomniał o możliwym zniszczeniu samolotów.
„Fakt, że udało nam się przeprowadzić obie te operacje (poszukiwacze dwóch członków załogi F-15), nie zabijając ani nie raniąc ani jednego Amerykanina, po raz kolejny dowodzi, że osiągnęliśmy miażdżącą dominację w powietrzu i przewagę nad irańską przestrzenią powietrzną” – napisał amerykański przywódca.
Czytaj także: Trump nie może wygrać wojny w Iranie. Z jednej ważnej przyczyny – pisze na Wyborcza.pl Timothy Snyder.
Marta Zabłocka (PAP)
Redagowała Kamila Cieślik

