
Wysoki rangą amerykański urzędnik potwierdził w piątek portalowi Axios, że szef Pentagonu Pete Hegseth wysyła na Bliski Wschód okręt desantowy USS Tripoli. Jak przekazuje Al Jazeera, okrętem podróżują członkowie 31. Jednostki Ekspedycyjnej Piechoty Morskiej, którzy mieli wyruszyć z portu macierzystego na Okinawie w Japonii. Portal informuje, że będzie to około 2500 marines (żołnierzy piechoty morskiej). Wcześniej „Wall Street Journal” pisał, że zgrupowanie, o którym mowa, zazwyczaj składa się z kilku okrętów wojennych i 5 tys. marines.”Nazywa się ich pierwszymi oddziałami lądowymi wysłanymi do wojny USA i Izraela z Iranem, mimo że mogą działać zarówno na lądzie, jak i na morzu” – czytamy w relacji dziennikarki Rosiland Jordan. To właśnie z USS Tripoli marines będą wysyłani „na teatr działań wojennych”, czy to w celu reagowania na kryzys, czy też przejęcia części terytorium Iranu.
USA wysyłają siły do regionu. Axios: Okręty i myśliwce gotowe do operacji przeciw Iranowi
Według źródła Axios w regionie pojawią się nie tylko tysiące dodatkowych żołnierzy piechoty morskiej, lecz także kilka okrętów wojennych oraz myśliwce F-35, które mają wspierać obecne tam siły USA.
Amerykański urzędnik przekazał, że Dowództwo Centralne USA poprosiło o wzmocnienie sił, aby mieć więcej opcji operacji wojskowych przeciwko Iranowi. „Jednostka ekspedycyjna piechoty morskiej będzie mogła prowadzić działania lądowe, jeśli otrzyma odpowiednie rozkazy” – czytamy. Informator odmówił jednak komentarza na temat prawdopodobieństwa takiego scenariusza.
„Zrobimy to, co w Strefie Gazy”
Zarówno izraelscy, jak i amerykańscy urzędnicy donoszą ponadto, że Izrael planuje znaczące rozszerzenie swojej operacji lądowej w Libanie, dążąc do przejęcia całego obszaru na południe od rzeki Litani i rozbicia wojskowej infrastruktury Hezbollahu.
„To mogłaby być największa izraelska inwazja lądowa na północnego sąsiada Izraela od 2006 roku” – ocenia Axios. – Zrobimy to, co zrobiliśmy w Gazie – stwierdził izraelski urzędnik w rozmowie z portalem.
Podobne twierdzenia wygłaszał na początku marca izraelski minister finansów. Becalel Smotricz powiedział, że południowe przedmieścia Bejrutu, które mają stanowić bastion Hezbollahu, mogą zostać zniszczone jak Gaza. – Wkrótce Ad-Dahija będzie przypominać Chan Junus – mówił skrajnie prawicowy polityk w kontekście miasta w południowej Strefie Gazy, które zostało zniszczone podczas wojny Izraela z Hamasem. – Hezbollah popełnił błąd i zapłaci za to wysoką cenę. Uderzamy w głowę irańskiej ośmiornicy, odetniemy ramię Hezbollahu – dodał.
Czytaj także na Wyborcza.pl: „Pracownicy z Azji utknęli na Bliskim Wschodzie z powodu wojny. 'Nie wiemy, gdzie się ukryć'”.
Izrael planuje rozszerzoną operację lądową w Libanie
Według izraelskich urzędników, do niedawna rząd premiera Izraela Benjamina Netanjahu starał się powstrzymać eskalację w Libanie, by skupić się na Iranie. Sytuacja miała jednak ulec zmianie w środę, gdy Hezbollah wystrzelił ponad 200 rakiet w ramach ataku skoordynowanego z Iranem, który wystrzelił dziesiątki własnych pocisków.
Od początku wojny z Iranem Izrael utrzymuje trzy dywizje pancerne i piechoty morskiej na granicy z Libanem. W piątek Siły Obronne Izraela (IDF) ogłosiły, że wzmacniają siły na granicy i mobilizują dodatkowe rezerwy przed „rozszerzoną operacją lądową”. – Celem jest przejęcie terytorium, przesunięcie sił Hezbollahu na północ, z dala od granicy oraz rozbicie ich pozycji wojskowych i magazynów broni – przekazało źródło Axios.
Lider Hezbollahu Naim Qassem oświadczył, że „dyplomatyczna droga działań rządu libańskiego nie uchroniła cywilów, dlatego nie ma innego rozwiązania poza oporem”. – Gdy wróg grozi inwazją lądową, odpowiadamy mu: to nie groźba, a jedna z pułapek, w które wpadniesz – oświadczył Qassem.
Od początku konfliktu około 800 tysięcy libańskich cywilów zostało przesiedlonych. Zginęło co najmniej 773 osób.
Redagowała Paulina Zduniak

