
-
Parlamentarna debata nad ustawą o rynku kryptoaktywów ujawniła głębokie podziały polityczne, szczególnie w kontekście powiązań rynku z działalnością rosyjskich służb.
-
Kryptowaluty są używane przez służby wywiadowcze różnych państw jako trudny do śledzenia środek płatności przy przerzucaniu funduszy i wynagradzaniu współpracowników.
-
Eksperci podkreślają, że problemem jest identyfikacja podmiotów powiązanych z zagranicznymi, zwłaszcza rosyjskimi, służbami, a nie sama obecność kryptowalut na rynku.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Sejmowi nie udało się odrzucić prezydenckiego weta w sprawie ustawy o rynku kryptoaktywów.
Wcześniej odbyła się bardzo burzliwa debata na ten temat, poprzedzona także utajnioną – na wniosek premiera Donalda Tuska – częścią posiedzenia. Premier zapowiadając wniosek o utajnienie zdradził, że chciał przedstawić Sejmowi „pilną informację dotyczącą bezpieczeństwa państwa”.
Tematem tajnego posiedzenia miało być wykorzystanie kryptowalut przez rosyjskie służby do aktów dywersji, przeprowadzanych także w Polsce. Premier miał w ten sposób uzasadniać konieczność wprowadzenia regulacji, które zawetował prezydent Karol Nawrocki.
Sprawa kryptowalut. Burzliwa polemika w Sejmie
Sprawa wywołała żywą polemikę zwłaszcza między premierem Donaldem Tuskiem a szefem Kancelarii Prezydenta Zbigniewem Boguckim, który bronił decyzji Karola Nawrockiego o zawetowaniu ustawy dotyczącej rynku kryptowalut zarówno w tajnej części posiedzenia, jak i później w jawnej części debaty.
– Proszę o odrzucenie weta prezydenta, ponieważ ustawa da nam narzędzia do skontrolowania rynku kryptowalut, która jest ewidentnie infiltrowana i zagospodarowana przez podmioty rosyjskie, białoruskie i podmioty z innych państw byłego związku sowieckiego – apelował Donald Tusk podczas jawnej części posiedzenia Sejmu.
– Ogarnijcie się, to nie jest żadna polityka. Mówimy o sytuacji, w której wiodąca firma na rynku, współfinansowana przez rosyjskie pieniądze, której nazwę przekazałem na niejawnym posiedzeniu, która czuje się jak panowie na salonach prawicy. Czy do was dociera, że firma, w tle której są zaginieni ludzie, rosyjska kasa, jest równocześnie sponsorem działań, którymi zainteresowani są najwyżsi funkcjonariusze partyjni i liderzy opinii publicznej z prawej strony? – mówił premier.
-
Wojna na szczyty medyczne, czyli służba zdrowia bez nadziei
-
Tusk i szef Kancelarii Prezydenta grzmią w Sejmie. Spięcie na mównicy
Odpowiadając na te zarzuty szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki apelował o ujawnienie informacji przekazanych podczas niejawnej części posiedzenia.
– Swoim wystąpieniem pisze pan przeciwko sobie, szefom swoich służb, swoim ministrom akt oskarżenia. (…) Pan dziś staje tutaj, leje krokodyle łzy, straszy Polaków, mówi o rosyjskiej mafii. Gdzie pana służby były przez cały rok? Wczoraj się pan obudził? Kiedy miał pan informacje o tym, że są problemy? Wtedy, gdy prezydent zawetował ustawę? – pytał minister Bogucki.
Czytaj więcej o przebiegu debaty w Sejmie.
Kryptowaluty i siatka szpiegowska, działająca w Polsce
O tym, czego będzie dotyczyć dzisiejsza utajniona część posiedzenia Sejmu politycy spekulowali już od czwartku, gdy o swoim wniosku poinformował premier. Zwłaszcza, że kilka dni temu Prokuratura Krajowa poinformowała o ustaleniu personaliów jednego z organizatorów działań szpiegowskich i dywersyjnych na terenie Polski – Michaiła Mirgorodskiego.
Chodzi o rozpracowywaną przez ABW od 2023 roku siatkę szpiegowską, która zajmowała się sabotażem oraz antypolską propagandą. W sprawie zatrzymano 16 osób, które przyznały się do winy i zostały skazane. Cała grupa liczyła co najmniej 30 osób, a komunikowała się przez szyfrowane kanały m.in. Telegram.
Jak pisała „Gazeta Wyborcza”, za wykonane zadania Rosjanin płacił zleceniobiorcom kryptowalutami, do czego używał specjalnej aplikacji.
„Mirgorodski przelewał kryptowaluty na wskazany numer portfela, a następnie kryptowaluty były wystawiane na giełdzie, gdzie były wymieniane na klasyczną walutę. W ten sposób łatwiej było ukryć źródło pochodzenia pieniędzy, zarobionych w nielegalny sposób” – czytamy.
Dlaczego służby chętnie wykorzystują kryptowaluty
Zapytaliśmy eksperta ds. bezpieczeństwa prof. Daniela Boćkowskiego z Uniwersytetu w Białymstoku o korelację między rynkiem kryptowalutowym a działalnością rosyjskich służb.
– Używanie kryptowalut to dzisiaj podstawa działalności służb wszystkich państw, nie tylko Rosji – przyznaje prof. Boćkowski.
Dlaczego służby pokochały kryptowalutę? – To środki, które trudno wyśledzić, a więc idealne dla służb do przerzucania opłat dla pozyskiwanych do współpracy osób – odpowiada prof. Boćkowski. – Kiedyś używano złota i diamentów, teraz przerzucono się na kryptowaluty – dodaje.
-
Nawrocki uderzył w rząd Tuska. W pewnym momencie wyjął teczkę
-
Żurek Nawrockim Tuska. A może i następnym Tuskiem?
Wyjaśnił także, że to wygodny środek dla przyjmujących opłatę, czyli osób werbowanych przez służby, bo utrudnia możliwość ich identyfikacji i daje poczucie, że ryzyko ewentualnej wpadki jest mniejsze.
– Poza tym działa tu też czynnik psychologiczny. Kryptowaluty są postrzegane jako coś, co może przynieść bajeczną fortunę i często ta wizja bitcoinów może okazać się atrakcyjna dla osób, typowanych przez służby do współpracy – zauważa prof. Boćkowski.
Podkreśla też, że problemem nie jest sam rynek kryptowalutowy, lecz to, na ile polskim służbom udało się rozpoznać w toku śledztwa, które z firm zajmujących się obrotem kryptowalutami w Polsce mogą współpracować z rosyjskimi służbami.
– Kluczem jest nie to, że mamy w obiegu kryptowaluty, lecz to, które z podmiotów, obecnych w Polsce mogą kooperować z rosyjskimi służbami, które są coraz bardziej aktywne na polskim odcinku i w których pracują fachowcy – wskazuje prof. Daniel Boćkowski.

