
Pożar hostelu w Lublinie. Właściciel opublikował nagranie
W sobotę 10 stycznia w hostelu przy ul. Przesmyk w Lublinie wybuchł pożar. Właściciel obiektu, lubelski przedsiębiorca Michał Sidor, opublikował nagranie zarejestrowane przez monitoring. Widać na nim, jak jeden z gości chodził po korytarzu i próbował podpalić suszące się pranie. Chwilę później pojawił się ogień i dym. „Bardzo dużo osób pyta się mnie o to, kto i dlaczego podpalił hostel. Odpowiedź brzmi: 'nie mam pojęcia’. Gość mieszkał na hostelu od blisko trzech tygodni, dwa dni przed podpaleniem przedłużył pobyt do 20 stycznia. Nie mieliśmy z nim problemów, ani nie było żadnych konfliktów między nim a innymi mieszkańcami. Poniżej film z monitoringu. Najpierw próbuje podpalić jedną suszarkę, ale mu się to nie udaje. Później idzie za róg i podpala dwie kolejne suszarki, i na końcu podpala suszarkę pod samą kamerą i opuszcza hostel. W pokoju zostawił wszystkie swoje rzeczy łącznie z dokumentami, które zabezpieczyła policja” – napisał Michał Sidor na Facebooku.
Przedsiębiorca był zaskoczony, gdy obejrzał nagranie
Wirtualna Polska rozmawiała z przedsiębiorcą. Portal przekazał, że „kiedy właściciel hostelu obejrzał nagranie monitoringu, był w szoku”. Michał Sidor był zaskoczony, że akurat tego gościa zarejestrowały kamery monitoringu. – Mężczyzna był kulturalny, odpowiadał na „dzień dobry”. Jak słuchał muzyki, to pytał, czy nie za głośno – powiedział biznesmen.
Policja zatrzymała mężczyznę podejrzewanego o podpalenie
Policja ustaliła już tożsamość mężczyzny podejrzewanego o podpalenie i go zatrzymała. 42-letni Polak nie usłyszał jeszcze zarzutów, ponieważ kontakt z nim był utrudniony. – Policjanci przeprowadzili konsultację medyczną, po której lekarz podjął decyzję, że na razie należy go umieścić w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym – poinformował WP Kamil Gołębiowski z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie. Gdy stan zatrzymanego się poprawi, mężczyźnie będzie można prawdopodobnie przedstawić zarzuty.
Mężczyzna miał odkręcić kurki z gazem
W momencie, gdy wybuchł pożar, w hostelu znajdowały się 22 osoby, które zdołano ewakuować. Nikt nie odniósł obrażeń. Właściciel hostelu przekazał jednak, że mogło dojść do tragedii, ponieważ mężczyzna po podpaleniu suszarek poszedł do kuchni i odkręcił kurki z gazem. – Na szczęście kuchenki mają zabezpieczenia i wyłączają się, więc nie doszło do wybuchu. Gdyby doszło do zapłonu, to wywaliłoby całe piętro. Kilka metrów obok jest też blok mieszkalny. Tu było naprawdę dużo szczęścia w nieszczęściu, że nie doszło do naprawdę poważnej tragedii – powiedział w rozmowie z WP Michał Sidor.
Więcej: Przeczytaj też artykuł „Warszawa. Celnicy udaremnili przemyt. Aż 70 kg khatu na Lotnisku Okęcie”.
Źródła: Wirtualna Polska, Michał Sidor/Facebook

