
Politycy i działacze PiS zjadą się w sobotę (7 marca) do hali krakowskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” – tej samej, w której partia prezentowała swych zwycięskich kandydatów na prezydenta – Andrzeja Dudę w 2014 r. i Karola Nawrockiego dwa lata temu.
Do piątku nie było wiadomo, czy na konwencji pojawi się Mateusz Morawiecki, który sam wciąż ma ambicje, by być premierem. Jest aktywny, od wielu miesięcy organizuje spotkania z sympatykami w całej Polsce, podczas których ostro krytykuje poczynania rządu Donalda Tuska. Ma swoją frakcję w PiS, w której są z jednej strony jego byli bliscy współpracownicy z rządu (np. europosłowie Michał Dworczyk i Piotr Müller oraz poseł Krzysztof Szczucki), z drugiej – m.in. wiceszefowie MSZ: Paweł Jabłoński i Szymon Szynkowski vel Sęk oraz posłanki: Marzena Machałek i Mirosława Stachowiak-Różecka. Morawiecki jest także zwolennikiem nieco łagodniejszej, bardziej centrowej linii partii, co z kolei generuje spory z tymi, którzy chcieliby twardszego, prawicowego kursu (np. europosłowie Patryk Jaki i Tobiasz Bocheński).
Kandydat PiS z samorządu?
W ostatnich tygodniach w PiS trwała też dyskusja, kto może być kandydatem, którego prezes Kaczyński zamierza przedstawić w sobotę w Krakowie. Wiadomo, że nie będzie to Mateusz Morawiecki. Pozostawało więc pytanie, czy szef PiS postanowił postawić na Bocheńskiego – którego nie akceptuje środowisko byłego premiera – czy też wskazać na kogoś mniej kontrowersyjnego.
W piątek były premier zasugerował, że pojawi się w stolicy Małopolski. – Mam plany, żeby być w Krakowie, natomiast najlepsze filmy to takie, które trzymają w napięciu do samego końca – powiedział dziennikarzom w Warszawie, gdzie prezentował swój pakiet propozycji gospodarczych pod hasłem „Powered by Poland”. Dodał, że zna nazwisko kandydata na premiera. – Będę wspierał naszego kandydata – zadeklarował Morawiecki. – Jedność będzie na pewno, to mogę zagwarantować – podkreślał polityk.
Taka postawa byłego szefa rządu oznacza, iż prezes Kaczyński zdecydował się prawdopodobnie postawić na kogoś niebudzącego kontrowersji w partii, np. któregoś z prezydentów miast: Lucjusza Nadbereżnego ze Stalowej Woli lub Jakuba Banaszka z Chełma. Na partyjnej giełdzie pojawia się też nazwisko b. szefa MEN Przemysława Czarnka. Jeśli jednak wierzyć piątkowym słowom szefa klubu PiS Mariusza Błaszczaka w rozmowie z RMF FM, iż kandydat jest „w wieku prezydenta Karola Nawrockiego” (rocznik 1983), to znaczy, iż raczej nie będzie to były minister edukacji (rocznik 1977). Obaj samorządowcy, Nadbereżny i Banaszek są młodsi – pierwszy z nich urodził się w 1985 r., drugi sześć lat później.
Politycy PiS w nieoficjalnych rozmowach wymieniają też nazwisko szefa Kancelarii Prezydenta Zbigniewa Boguckiego (rocznik 1980). Na jego zaangażowanie się w działania partyjne PiS, jak słyszymy, nie zgodził się jednak prezydent Karol Nawrocki, który potrzebuje go w KPRP.
„Powered by Poland”. Co proponuje Morawiecki?
Mateusz Morawiecki jest jednym z jedenastu wiceprezesów PiS (są nimi również m.in. Przemysław Czarnek, Tobiasz Bocheński, Patryk Jaki, Anna Krupka czy Antoni Macierewicz). Stoi także na czele Zespołu Pracy dla Polski, który od początku 2024 roku przygotowuje propozycje programowe dla partii. To w ramach tego gremium przygotowany został raport „Powered by Poland. Strategia dla nowoczesnej gospodarki”. Jego założenia były szef rządu zaprezentował w piątek w Warszawie wraz m.in. z byłym pełnomocnikiem rządu ds. CPK Marcinem Horałą oraz posłanką Pauliną Matysiak (kiedyś w Razem, dziś niezależną). – Powiedziałem w Przysusze półtora roku temu: będę do wyborów wydawał 1000 bitew – codziennie jedna bitwa – obecnemu rządowi. „Powered by Poland” jest taką kolejną bitwą – podkreślał Morawiecki.
Raport, który jest dostępny m.in. na stronach PiS (na podstronie poświęconej Zespołowi Pracy dla Polski), zawiera szereg propozycji, które miałyby przyczynić się do wzmocnienia polskiej gospodarki. Chodzi m.in. o tworzenie zachęt podatkowych, które obniżyłyby realnie koszty inwestycji w Polsce, „nacjonalizację” strumienia zamówień publicznych (domyślnym beneficjentem zamówienia publicznego powinna być polska firma), obniżenie cen energii, „radykalne” przyspieszenie procedur administracyjnych i sądowych czy inwestycje w krajowy przemysł obronny.

