
-
Stany Zjednoczone wykorzystują sytuację w Wenezueli do budowania narzędzi nacisku na Chiny.
-
Amerykański sektor naftowy planuje zaangażowanie w przemyśle Wenezueli.
-
Zmiana władz w Caracas pozwoliłaby USA kontrolować strategiczne surowce w regionie.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Atakując Wenezuelę, Donald Trump nie tylko próbuje zmienić władzę w kraju nieprzychylnym Stanom Zjednoczonym. Uderzenie w reżim z Caracas to również argument w konfrontacji z partnerem Nicolasa Maduro i największym importerem wenezuelskiej ropy – Chinami.
– To może być słuszny trop, ponieważ wiemy, że w 2025 roku, po dużej zapowiedzi wojny handlowej amerykańsko-chińskiej, USA nie uzyskały wiele – wskazuje w rozmowie z Interią amerykanista Rafał Michalski.
USA kontra Chiny. Trump szuka narzędzi nacisku
– W zasadzie wróciliśmy do statusu quo. Najbardziej ucierpiało amerykańskie rolnictwo, w szczególności branża soi, której Chiny były głównym importerem i która jasno wyrażała się krytycznie wobec administracji Donalda Trumpa, że sankcje są, wojna handlowa trwa, a amerykańskie rolnictwo nie dostało absolutnie żadnej pomocy rządu federalnego – mówi dalej Rafał Michalski.
W Waszyngtonie pojawiła się konsternacja, że zabrakło narzędzi wpływu na stronę chińską
Michalski wskazuje też, że Stany Zjednoczone nie były przygotowane na konfrontację i nie przygotowały ubezpieczenia lub zadośćuczynień dla Amerykanów. Plan wojny handlowej nie wypalił, dlatego Waszyngton poszukuje innych „lewarów dyplomatycznych” w starciu z Pekinem.
– Jednym z nich jest szeroko omawiana w ostatnim czasie sprzedaż chipów do Chin. To jest krytykowane jako sprzedaż, oddanie ważnych technologii, ale być może z perspektywy Białego Domu to lewar dyplomatyczny na zasadzie: „My bierzemy od was to, wy bierzecie to”. W Waszyngtonie pojawiła się konsternacja, że zabrakło narzędzi wpływu na stronę chińską – wyjaśnia amerykanista.
Wenezuela i ropa naftowa. Główny importer to Pekin
W tym kontekście pojawia się również Wenezuela. Trump, już po schwytaniu Maduro, zapewnił, iż ma dobre relacje z prezydentem Xi, a Chiny nie będą miały problemu z sobotnią operacją wojskową – oraz, że dostaną ropę. Według szacunków wskazanych przez Reutera dostawy z Wenezueli to 4 proc. wszystkich dostaw do Chin.
Nie liczy się jednak wyłącznie ilość. – Wenezuelska ropa jest bardzo dobrze oceniana przez właścicieli rafinerii, to ciężka ropa, jakościowa. Dla Amerykanów jest jednak do zastąpienia. Inna sytuacja jest w przypadku wymiany wenezuelsko-chińskiej. Urzędnicy Departamentu Stanu mówili o tym, że eksport wenezuelskiej ropy do Chin jest istotny – podkreśla Michalski.
Tym samym, jeśli w Wenezueli udałoby się zainstalować bardziej prozachodni rząd, który byłyby gotów ograniczyć dostawy dla Pekinu, Amerykanie zyskaliby nowe narzędzie w relacjach z Chinami. Szczególnie, że w sobotę Trump ogłosił, iż amerykański sektor naftowy planuje bardziej zaangażować się w przemysł naftowy w Wenezueli.
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz na jakub.krzywiecki@firma.interia.pl
-
Jakie dalsze losy Wenezueli? Donald Trump znów zabrał głos
-
USA groziły atakiem. „Słychać samoloty, słup dymu w stolicy”

