
Stany Zjednoczone zaatakowały w sobotę Wenezuelę i pojmały jej prezydenta Nicolasa Maduro, którego wywieziono z kraju wraz z małżonką – poinformował w sobotę prezydent Donald Trump. Zdaniem amerykańskiego przywódcy ataki zostały przeprowadzone z powodzenie.
Jak podała amerykańska stacja CBS News, Maduro miał został pojmany przez siły Delta Force – jednostki specjalnej armii USA.
Wśród zaatakowanych celów były prawdopodobnie Fort Tiuna w Caracas, gdzie mieści się resort obrony, baza lotnicza La Carlota oraz szkoła wojskowa w mieście La Guaira – podał portal Infobae, analizując doniesienia z serwisów społecznościowych.
Atak USA na Wenezuelę. Ministerstwo obrony: Będziemy stawiać opór
Oświadczenie Trumpa zbiegło się w czasie z nagraniem opublikowanym przez ministra obrony Wenezueli.
– Wenezuela będzie stawiać opór obecności wojsk zagranicznych – zapowiedział w nim Władimir Padrino.
Padrino przekazał również, że w wyniku porannego ataku Stanów Zjednoczonych na Wenezuelę uderzono w obszary cywilne, a obecnie trwa gromadzenie informacji o ofiarach śmiertelnych i rannych.
USA-Wenezuela. Trump spełnił swoje groźby
Prezydent USA wcześniej wielokrotnie groził przeprowadzeniem operacji lądowych w Wenezueli. Nie ujawnił publicznie swoich celów, ale prywatnie naciskał na prezydenta Nicolasa Maduro, aby ten uciekł z kraju – donosi Reuters.
Stany Zjednoczone oskarżyły Maduro o kierowanie „państwem narkotykowym” i sfałszowanie wyborów. Wenezuelski przywódca utrzymuje natomiast, że Waszyngton chce przejąć kontrolę nad jego złożami ropy naftowej.
Stany Zjednoczone nie podjęły tak bezpośredniej interwencji w Ameryce Łacińskiej od czasu inwazji na Panamę w 1989 r., mającej na celu odsunięcie od władzy przywódcy wojskowego Manuela Noriegi.
Wkrótce więcej informacji.

