
-
USA wielokrotnie składały Nicolasowi Maduro hojne propozycje opuszczenia kraju, z których nie skorzystał – przekazał Marco Rubio.
-
Amerykańskie siły przeprowadziły precyzyjną operację w Caracas, podczas której schwytano Maduro i jego żonę. Przygotowania do niej trwały wiele miesięcy.
-
Amerykański generał podkreślili, że w operacji wzięły udział siły powietrzne, lądowe, marynarka wojenna oraz siły specjalne i wywiadowcze.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
– Nicolas Maduro miał wiele możliwości, by uniknąć tej sytuacji. Niejednokrotnie otrzymywał bardzo hojne propozycje, ale nigdy z nich nie skorzystał. W efekcie doczekał się tego, czego się doczekał zeszłej nocy – stwierdził sekretarz stanu USA Marco Rubio podczas sobotniej konferencji prasowej podsumowującej operację sił amerykańskich w Wenezueli.
Zaznaczył, że „Maduro miał wiele okazji, by przeprowadzić się w jakieś miejsce, gdzie żyłby długo i szczęśliwie„.
Marco Rubio: Donald Trump nie bawi się w gierki
Rubio dodał, że „Maduro nie jest w tej chwili prezydentem Wenezueli„. – Nigdy nie był uznany przez naszą administrację, nie jest uznawany przez Unię Europejską, nie jest uznawany przez bardzo wiele krajów na świecie. Za jego schwytanie była nagroda 50 mln dolarów – zaznaczył Rubio.
– Mam nadzieję, że dla wszystkich stało się jasne, że 47. prezydent Stanów Zjednoczonych w gierki się nie bawi. Jeśli mówi, że coś zrobi, to dokładnie to zrobi. To jest człowiek czynu – dodał sekretarz stanu.
Operacja USA w Wenezueli. Amerykański generał ujawnia szczegóły
Podczas konferencji prasowej w Mar-a-Lago głos zabrał również gen. Dan Caine będący Przewodniczącym Kolegium Połączonych Szefów Sztabów. Przekazał on szczegóły na temat nocnej operacji sił USA w Wenezueli, podczas której schwytany został przywódca tego kraju Nicolas Maduro oraz jego małżonka Cilia Flores.
– Operacja w Caracas została przeprowadzona pod osłoną nocy. Precyzyjnie i skutecznie – powiedział generał zaznaczając, że poprzedzały ją „miesiące przygotowań”, w których brało udział wiele amerykańskich agencji.
– Koordynowaliśmy działania na morzu, na lądzie i w powietrzu. Przygotowywaliśmy nasze siły specjalne, ponieważ ta misja wymagała wszystkich wojsk. Współpracowaliśmy też oczywiście z wywiadem i organami ścigania – przekazał gen. Caine. Jak zaznaczył, „nic z tego by się nie udało, bez udziału CIA”.
Amerykański dowódca: Wiedzieliśmy o Maduro wszystko
Według generała cała operacja była bardzo kompleksowa i wzięło w niej udział m.in. 150 samolotów i helikopterów, w tym myśliwce F-18 i F-35 czy bombowce B-1. Celem było doprowadzenie jednego z zespołów do centrum Caracas, by mógł on schwytać Nicolasa Maduro.
– Udało się to zrobić bez żadnych ofiar, ani w powietrzu, ani na lądzie – przekazał Caine. Według niego amerykański wywiad „miesiącami badał gdzie Maduro mieszka, jak się przemieszcza, co je, w co się ubiera”.
– Wiedzieliśmy nawet jakie ma zwierzęta domowe. Wiedzieliśmy o nim wszystko – zaznaczył gen. Caine. Zwrócił również uwagę, że dużą rolę w planowaniu misji odegrała pogoda. – Ostatniej nocy pogoda była wreszcie sprzyjająca i najlepiej wyszkoleni piloci byli w stanie zacząć działać, żeby tę misję przeprowadzić – stwierdził.
Donald Trump wydał rozkaz w piątek wieczorem
– O 22:46 naszego czasu prezydent wydał rozkaz, by misja się rozpoczęła. Powiedział nam: „Powodzenia. Niech Bóg będzie z wami” – przekazał dowódca amerykańskich sił zbrojnych.
Zauważył, że armia USA musiała sobie poradzić ze zneutralizowaniem wenezuelskiej obrony powietrznej. – Celem jest ochrona helikopterów, żeby trafiły tam, gdzie miały trafić i potem bezpiecznie wróciły do domu. Udało nam się wykorzystać element zaskoczenia – powiedział.
– O godzinie 2:01 w nocy czasu lokalnego udało się nam dotrzeć do miejsca, w którym mieszkał Maduro (…), schwytać tego człowieka, ale też zapewnić bezpieczeństwo wszystkich naszych sił. Maduro i jego żona poddali się, usłyszeli zarzuty, a departament sprawiedliwości ich zatrzymał przy współpracy z naszym wojskiem – powiedział gen. Caine.
– Oczywiście siły wenezuelskie się broniły. Jeden z naszych samolotów został trafiony, ale wszystkie statki powietrzne wróciły bezpiecznie – dodał. Przekazał również, że żołnierze amerykańscy zostali ewakuowani z Wenezueli śmigłowcami wojskowymi.
– Jestem przepełniony dumą i wdzięcznością, że mogę reprezentować siły zbrojne Stanów Zjednoczonych. Jesteśmy gotowi bronić swoich interesów w regionie. Wszystkim ludziom, którzy chcą zagrażać pokojowi i stabilności tego regionu, damy odpór i doprowadzimy ich przed oblicze sprawiedliwości – powiedział.
-
Wyciągnęli ich z sypialni. CNN: Tak schwytano Maduro i jego żonę
-
Relacja świadka ataku USA na Wenezuelę. „Niebo nagle zrobiło się czerwone”

