
-
Hiszpania ukarała Airbnb grzywną w wysokości 65 mln euro za oferowanie nielegalnych opcji wynajmu apartamentów.
-
Rząd wymaga od platformy natychmiastowego usunięcia tysięcy ogłoszeń naruszających lokalne przepisy.
-
Presja społeczna związana z turystyką i kryzysem mieszkaniowym prowadzi do zaostrzenia regulacji rynku najmu krótkoterminowego w głównych regionach turystycznych.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Hiszpania zdecydowała się nałożyć na Airbnb wysoką karę, gdyż, jak podano w oficjalnym komunikacie rządu, amerykańska platforma oferowała nielegalne opcje wynajmu apartamentów. Zmiany mają na celu zmniejszyć problemy z masową turystyką. A Hiszpanię z roku na rok odwiedza rekordowa ilość podróżnych.
Dlaczego Hiszpania ukarała Airbnb?
Państwo nałożyło na Airbnb karę w wysokości 65 mln euro w związku z wyświetlaniem mieszkań, które były m.in. pozbawione wymaganych licencji i były sprzeczne z prawem.
Ministerstwo ds. konsumentów oznajmiło, że kara jest ostateczna, a platforma ma natychmiast usunąć nielegalne ogłoszenia.
Jak wynika z ustaleń rządu, na platformie pojawiło się 65 tys. ogłoszeń, które naruszały hiszpańskie przepisy o ochronie konsumentów – zarówno wynajmujących, jak i najemców.
Wiele mieszkań dostępnych na wynajem znajdowało się w regionach, gdzie najem krótkoterminowy jest ograniczony albo wymaga specjalnego pozwolenia.
Ministerstwo ds. konsumentów podkreśliło, że platformy typu Airbnb powinny sprawdzać, czy reklamowane nieruchomości spełniają lokalne i regionalne przepisy i posiadają odpowiednie licencje.
Hiszpania mówi dość patoturystyce
W Hiszpanii od lat rośnie presja związana z turystyką. W 2024 r. kraj odwiedziło 94 mln turystów zagranicznych. Tym samym Hiszpania była drugim najczęściej odwiedzanym krajem świata.
Kryzys mieszkaniowy pogłębia się zwłaszcza w miastach, głównie Katalonii i nadmorskich kurortach, które toną w turystach. „Barcelona nie jest na sprzedaż” – skandowali podczas ubiegłorocznych protestów mieszkańcy stolicy Hiszpanii. Władze regionu zareagowały na problem – do 2029 r. zakazano oferowania krótkoterminowego wynajmu.
Mieszkańcy kraju protestowali w ostatnim roku również na Wyspach Kanaryjskich, Balearach, Majorce, Minorce i w Maladze. Demonstranci na Wyspach Kanaryjskich sprzeciwiali się ponadto budowie nowych hoteli i żądali wstrzymania inwestycji promujących turystykę masową.
Minister ds. praw konsumentów Pablo Bustinduy stwierdził, że tysiące rodzin żyją niemal „na krawędzi” z powodu kryzysu mieszkaniowego, podczas gdy niektóre firmy zarabiają krocie, wynajmując apartamenty turystom.
W czerwcu tego roku Hiszpania nakazała też usunięcie ponad 4 tys. nielegalnych ofert noclegowych platformie Booking.

