Choć piłkarze Śląska Wrocław przezimowali na czele tabeli PKO BP Ekstraklasy, do niedzielnego meczu z Pogonią Szczecin nie przystępowali w roli lidera. Swoje pierwsze oficjalne starcie w 2024 wygrała bowiem Jagiellonia Białystok, na wyjeździe 3:1 z Widzewem Łódź, dzięki czemu zrównała się punktami z klubem ze stolicy Dolnego Śląska, wskakując na czoło ligowej hierarchii.

Erik Exposito wyróżniony, popisy Piotra Samca-Talara

Przed spotkaniem kapitana Śląska Wrocław spotkała miła uroczystość. Erik Exposito, najlepszy strzelec Ekstraklasy tego sezonu, dostał pamiątkową koszulkę z numerem 150, symbolizującym liczbę meczów, jakie w barwach wrocławskiego klubu zagrał Hiszpan. Snajper, którego udało się utrzymać we Wrocławiu, choć latem tego roku wygasa jego kontrakt i bardzo prawdopodobne jest, że to ostatnie pół roku gracza w polskiej lidze.

Trener Jacek Magiera do meczu mógł przystępować w dobrym nastroju. W porównaniu do końcówki roku 2023, do gry wrócili Peter Pokorny (kontuzja) oraz zawieszony na dłużej przez Komisję Ligi, Matias Nahuel. Na ławce rezerwowych na swój czas czekał za to m.in. Patryk Klimala, ściągnięty do Wrocławia w trakcie rundy jesiennej. Dopisali również kibice. Co prawda Tarczyński Arena nie wyprzedał się do ostatniego miejsca (a na trzeci taki przypadek w sezonie liczono w Śląsku), ale i tak pojawił się solidna liczba ponad 22 tysiące kibiców. W tym, zaznaczmy, pokaźna grupa fanów Portowców.

W pierwszych 45. minutach, Śląsk na potwierdzenie swojej pozycji, stworzył kilka groźnych sytuacji, po których mógł otworzyć wynik. Warto docenić aktywność Piotra Samca-Talara, który wydaje się być jednym z największych odkryć sezonu. Mający 22 lata skrzydłowy był bardzo aktywny, co najmniej raz stając przed szansą na otworzenie wyniku. W 41. minucie jednak głową skierował piłkę minimalnie nad okienko bramki strzeżonej przez Valentina Cojocaru.

Pożegnanie Krzysztofa Mączyńskiego, aktywny Kamil Grosicki

Rumuński bramkarz miał zresztą więcej roboty niż tylko ze strzałami Samca-Talara. Swoje okazje mieli również Exposito, Petr Schwarz czy Patrick Olsen. Po drugiej stronie do odnotowaniam, uderzenie z dystansu na samym początku, które oddał Joao Gamboa (obronił Rafał Leszczyński), aktywny był też kapitan gości Kamil Grosicki.

Co ciekawe, kolega „Grosika” z reprezentacji Polski z pamiętnego Euro 2016, gdzie Biało-Czerwoni dotarli do ćwierćfinału imprezy, Krzysztof Mączyński, został w przerwie spotkania oficjalnie pożegnany przez klub z Wrocławia. Dla Śląska „Mąka” zagrał 101 oficjalnych meczów, pojawił się na środku murawy ze swoimi pociechami i słychać było, że był poruszony owacją i okrzykami ze strony „młyna” kibiców WKS. Dodajmy, Mączyński niedawno zakończył piłkarską karierę.

Szymon Marciniak przerwał mecz na Tarczyński Arenie

Drugie 45. minut rozpoczęło się ponownie od dwóch-trzech groźnych sytuacji dla gospodarzy. Kapitalną okazję w 46. minucie miał Samiec-Talar, ale jego strzał lewą nogą minimalnie minął prawy słupek bramki Pogoni. Nie można również odmówić chęci i aktywności po drugiej stronie skrzydeł Śląska. Nahuel dwoił się i troił, ale albo jego koledzy nie wykorzystywali sytuacji (główka Olsena), albo Hiszpan sam nie potrafił wpakować futbolówki do siatki.

W okolicach 57. minuty sędzia główny spotkania Szymon Marciniak był zmuszony przerwać na kilkadziesiąt sekund, ze względu na gęstą mgłę, wywołaną przez pirotechnikę prosto z sektora gości. Paradoksalnie, to… pomogło piłkarzom Pogoni. Portowcy wydawali się przetrwać napór i coraz mocniej dochodzić do głosu.

Mocny cios Pogoni Szczecin, szok we Wrocławiu

Efektem były wydarzenia po 70. minucie spotkania. Najpierw piłkę na słupku bramki Leszczyńskiego umieścił Fredrik Ulvestad. Co Norwegowi nie udało się za pierwszym razem, zrobił w drugim podejściu. Coraz częściej będący w szesnastce Śląska przyjezdni przycisnęli, a piłka po strzale pomocnika Pogoni odbiła się od Patryka Janasika i zmyliła Leszczyńskiego. Niespodziewanie zrobiło się 1:0 dla gości ze Szczecina.

Niestety dla widowiska, po trafieniu dla gości na czele wyszyły zdarzenia… pozasportowe. Doszło bowiem do niebezpiecznego zdarzenia pod bramką przyjezdnych. W stronę bramkarza Pogoni został rzucony przedmiot z sektora najzagorzalszych kibiców Śląska. Sędzia Marciniak podjął decyzję o przerwaniu meczu. Po chwili arbiter, który sędziował m.in. finał mundialu w Katarze (2022) zaprosił oba zespoły do tunelu, ściągając z murawy.

Powód? Cojocaru wrócił do bramki i w stronę bramkarza gości ponownie pofrunął przedmiot, lądując na murawie. Oba zespoły zeszły z boiska, do negocjacji z fanami Śląska ruszyli Exposito oraz kierownik drużyny. Spiker spotkania Andrzej Gliniak powiedział za to, że jeśli fani gospodarzy raz jeszcze rzucą jakiś przedmiot w stronę bramkarza Pogoni, Marciniak zakończy pojedynek przed czasem.

Na szczęście, obyło się bez takich radykalnych kroków, choć samo zdarzenie nie powinno mieć miejsca. Piłkarze wrócili do gry, a Marciniak doliczył odpowiednią liczbę minut do regulaminowych 90. na meczowym zegarze. Wynik spotkania nie uległ jednak zmianie. Swoją wielką szansę miał w doliczonym czasie Klimala, ale piłka zamiast do siatki, w ostatniej chwili została skutecznie zablokowana przez szczecinian.

Co ciekawe, dla Pogoni to było pierwsze zwycięstwo we Wrocławiu od… 2001 roku. Na trzy punkty ze Śląskiem Portowcy czekali od 23 lat, zatem odczarowali ważny teren, pozbawiając Dolny Śląsk lidera tabeli Ekstraklasy.

Cenne zwycięstwo Legii Warszawa, wpadka Rakowa Częstochowa

Pierwsza w 2024 roku kolejka ekstraklasowa kolejka przyniosła kilka ciekawych rozstrzygnięć. Przy obecności ponad 35 tysięcy kibiców na Stadionie Śląskim Legia Warszawa skromnie pokonała 1:0 Ruch Chorzów. To cenne punkty dla warszawian, tym bardziej że zespół ma co odrabiać w perspektywie walki o mistrzostwo Polski.

Dużo bardziej przekonujące trzy punkty na swoim koncie zanotował Lech Poznań. Kolejorz bez problemów ograł 2:0 KGHM Zagłębie Lubin na swoim terenie. Kiepsko powrót na ligowe boiska po zimowej przerwie będą za to wspominać aktualni mistrzowie Polski. Raków Częstochowa przegrał 1:2 w delegacji w Grodzisku Wielkopolskim. W roli gospodarza lepsza okazała się walcząca o uniknięcie degradacji Warta Poznań.

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.