
-
Wiewiórka szara z Ameryki Północnej wyparła wiewiórkę rudą z Wielkiej Brytanii i części Włoch.
-
Wiewiórka szara jest bardziej agresywna, rozmnaża się szybciej i przenosi wirusa niegroźnego dla siebie, ale śmiertelnego dla wiewiórki rudej.
-
Inwazja tych wiewiórek zatrzymała się na razie poza Polską, ale istnieje ryzyko jej dotarcia.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Wiewiórka ruda jest jednym z najbardziej charakterystycznych zwierząt Polski, nie do pomylenia z jakimkolwiek innym. Jej kolory, kita, uszy z pędzelkami, ruchliwość i wszędobylskość sprawiły, że ma szczególne miejsce w sercach ludzi. Gryzonie niekoniecznie kojarzą się dobrze, ale wiewiórki to wyjątek.
Czy moglibyśmy wyobrazić sobie Polskę bez rudych wiewiórek? Wielka Brytania nie musi sobie tego wyobrażać. Ona doznała już klęski, a stało się to za sprawą ich kuzynek zza oceanu.
Nie dał rady Napoleon i Hitler, dała radę wiewiórka
W Ameryce Północnej mieszka aż 10 gatunków wiewiórek właściwych, do tego sporo wiewiórek ziemnych czy latających. Wśród tych właściwych mamy np. wiewiórkę czarną (wbrew nazwie, nie zawsze ma taki kolor), wiewiórkę rudobrzuchą, sosnowiórkę czerwoną, ale to nie one dotarły do Europy.
Te gatunki pozostają w północnoamerykańskich lasach, są częścią tamtejszych ekosystemów i nic złego się w związku z tym nie dzieje, poza tym, że te gryzonie między sobą toczą dość zażarte walki o pokarm, przestrzeń i przetrwanie. Wiewiórki potrafią być bardzo brutalne w tej materii i to ma znaczenie dla inwazji, jaka dotknęła Europę.
Brytyjczycy żartują nawet, że od czasów Wilhelma Zdobywcy w XI w. oparli się wszystkim próbom inwazji – czy Hiszpanów, czy Francuzów Napoleona, czy Niemców Hitlera, ale nie dali rady amerykańskiej wiewiórce.
To sosnowiórka szara, która dokonała jednej z największych i niszczycielskich inwazji na Europę, jakich doświadczyliśmy ze strony amerykańskich zwierząt w najnowszych czasach.
Brzemienna w skutki była pewna decyzja z 1889 r. Wtedy to Francis Charles Hastings Russell, czyli dziewiąty książę Bedford, w swym wielkim angielskim parku w Woburn Abbey postanowił wypuścić dla urozmaicenia 350 wiewiórek, które zobaczył podczas wizyty w Stanach Zjednoczonych.
Spodobały mu się, takie szare i sympatyczne, o miłych mordkach. Uznał, że nie ma sensu, aby w Anglii mieszkały tylko wiewiórki rude, które każdy zna. Nuda, trzeba przełamać ten kolor – pomyślał zapewne.
Sosnowiórka szara nie daj szans wiewiórkom rudym
Dzisiaj Wielkiej Brytanii trudno się po tym wydarzeniu odgruzować, a przez ponad 100 lat Brytyjczycy stracili niemal wszystkie wiewiórki pospolite, czyli rude. Książę Bedford walnął bowiem w gong na wielką i wyniszczającą wojnę tych gryzoni, w której rude wiewiórki nie mają w zasadzie najmniejszych szans.
Sosnowiórka szara zaczęła rozmnażać się w szybkim tempie, eliminując swą rudą krewniaczkę. Szarzy najeźdźcy z Ameryki okazali się nie tylko więksi (o prawie połowę), dwukrotnie ciężsi i silniejsi od europejskich krewniaków. Amerykańskie gryzonie potrafiły znacznie łatwiej i szybciej przystosowywać się do nowych środowisk, także w miastach.
Europejskie wiewiórki rude lubią drzewa iglaste, jedzą chętnie nasiona z szyszek świerków, jodeł, sosen czy modrzewi i ich żywicę. Znajdują tam też schronienie i dziuple. Sosnowiórki szare są mniej wybredne, odpowiada im też ekosystem nizinnych lasów liściastych. Zaczęły więc zajmować te środowiska, tworzyć przewagę liczebną i w efekcie wypychać europejskie kuzynki na tereny coraz to uboższe w pokarm.
To nie wszystko. Wiewiórki pospolite mogą mieć nawet do siedmiu młodych w jednym miocie, jednakże rodzą je najczęściej raz w roku. Dwa, niekiedy trzy mioty zdarzają się znacznie rzadziej.
U szarych trzy mioty rocznie to zupełna norma. Utrata jednego nie stanowi jeszcze wielkiego problemu. Te zwierzęta mnożą się bardzo szybko, szybciej osiągają dojrzałość płciową, krócej karmią młode mlekiem. Mnożą i atakują rude wiewiórki. Są wobec nich agresywne, brutalne, potrafią je poranić i nawet zabić w walce o pokarm, pień drzewa, dziuplę.
W Wielkiej Brytanii nie ma już w zasadzie rudych wiewiórek
Jakby tego było mało, przybyszka z Ameryki przywlokła wirusa zwanego SPPV, czyli Parapoxvirus. Sama jest na niego odporna, ale u wiewiórek pospolitych zarażenie nim kończy się śmiercią. Dopiero w 2013 r. brytyjscy epidemiolodzy z Uniwersytetu w Liverpoolu znaleźli pierwsze osobniki rudych wiewiórek, które przeżyły infekcję.
Wyspy Brytyjskie są dzisiaj całkowicie opanowane przez sosnowiórki szare, od Dover aż po Glasgow, wliczając w to także Irlandię. Są liczniejsze od rudych, tych rzeczywiście prawie się tam nie widuje. Gdyby podobna sytuacja zdarzyła się w Polsce, być może równie szybko stracilibyśmy nasze wiewiórki pospolite.
Na szczęście od Wielkiej Brytanii oddziela nas morze. Nie można być jednak do końca spokojnym. W 1948 r. pewien dyplomata – jakby niczego nie dostrzegał – wypuścił je także w Piemoncie we Włoszech. Dlatego również północno-zachodnia część Italii z przyległymi fragmentami południowej Francji została opanowana przez te gryzonie. Do Polski na szczęście nadal daleko. Inwazja na razie się zatrzymała, ale trzeba być czujnym.

