Własny kawałek podłogi Polaków coraz skromniejszy. Zdolność kredytowa spada trzeci miesiąc – Biznes Wprost


Dorosłość zaczyna się wtedy, kiedy dowiadujemy się ile wynosi nasza zdolność kredytowa. Innymi słowy, jaką maksymalną kwotę bank może pożyczyć w formie kredytu oraz na jakich warunkach (np. oprocentowanie lub długość okresu spłat).


Zależność jest prosta: im wyższa zdolność kredytowa, tym większy kredyt (np. hipoteczny czy gotówkowy) można w banku zaciągnąć. Sęk w tym, że maj to trzeci miesiąc z rzędu w 2026 roku kiedy zdolność kredytowa Polaków spadła.

Polacy w pułapce zdolności kredytowej. Mała pula mieszkań


Takie wnioski są pochodną analizy oferty dziesięciu banków przeprowadzonej przez portal RynekPierwotny.pl i Rankomat.pl. Wniosek jest jednoznaczny: singiel zarabiający około 6 tys. zł netto mógł w maju liczyć na blisko 420 tys. zł kredytu o przejściowo stałym oprocentowaniu – to o około 3 proc. mniej niż w kwietniu.


W przypadku dwuosobowego gospodarstwa domowego, które ma do dyspozycji około 8 tys. zł netto, spadek zdolności kredytowej był podobny – do około 543 tys. zł (o 3 proc.). W przypadku rodzin z dzieckiem, których zarobki to 10 tys. zł netto, zdolność kredytowa skurczyła się o około 5 proc. – do około 641 tys. zł.


Co to w praktyce oznacza? To znaczy, że na rynku jest mniej mieszkań, które w ogóle można brać pod uwagę mając w planach kupno mieszkania, a te, które są, często pozostają w sferze marzeń.

NBP pomieszał szyki bankom. Efekt odczuwają Polacy


Liczba mieszkań dostępnych cenowo dla singli spadła we wszystkich analizowanych przez portale metropoliach. W Łodzi oferta skurczyła się o 5 proc., we Wrocławiu – aż o 24 proc., a w Warszawie o 24 proc. Największy, wynoszący 26 proc. spadek odnotowano w Krakowie.


W przypadku bezdzietnych par sytuacja praktycznie nie zmieniła się w Łodzi. W Warszawie liczba dostępnych ofert spadła o 10 proc., a we Wrocławiu o 13 proc. Największy spadek (16 proc.) dotyczy Krakowa. Oferta mieszkaniowa dla rodzin z dziećmi nie zmieniła się w Poznaniu i w Łodzi, ale w Warszawie skurczyła się o 8 proc., we Wrocławiu o 11 proc., a w Krakowie o 14 proc.


Są i efekty: liczba osób wnioskujących o kredyt mieszkaniowy spadła o jedną trzecią. Jednocześnie liczba faktycznie udzielonych kredytów wzrosła z około 28,7 tys. do 29,1 tysięcy, ale to prawdopodobnie dlatego, że banki finalizowały wcześniej złożone wnioski.


Dlaczego banki żądają coraz większego zabezpieczenia kredytów i pożyczek? Bo stopy procentowe rosną zamiast spadać. A im większa jest zdolność kredytowa chętnych na mieszkania, tym mniejsze jest ryzyko banków.

Udział
Exit mobile version