
-
Według kapitana Brenta Sendlera akcja ratunkowa amerykańskiego pilota w Iranie była pokazem siły USA i miała szerszy charakter niż tylko misja ratunkowa.
-
Strona irańska poinformowała, że obrona przeciwlotnicza zestrzeliła cztery amerykańskie maszyny podczas tej operacji, prezentując nagrania wraków jako dowód.
-
Amerykańskie media podały, że maszyny zostały zniszczone przez wojsko USA po awaryjnym lądowaniu, a wszyscy komandosi uczestniczący w akcji zostali ewakuowani do Kuwejtu.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Według kapitana Brenta Sendlera, który 26 lat służył na amerykańskich okrętach podwodnych, a następnie piastował wysokie stanowisko w Pentagonie, misja ratunkowa w poszukiwaniu dwóch pilotów zestrzelonego w piątek F-15 była pokazem siły armii USA.
– Poszukiwania amerykańskiego lotnika w Iranie były czymś więcej niż tylko misją ratunkową – powiedział kapitan Sendler dla Fox News, podkreślając, że ” Stany Zjednoczone mogą wkroczyć w każde miejsce na terytorium Iranu, aby przeprowadzić operacje od akcji ratunkowych po zabezpieczanie wrażliwych celów”.
– To pokazuje irańskim przywódcom, że możemy dotrzeć wszędzie, gdzie tylko zechcemy, i utrzymać tam swoją pozycję – powiedział Sendler.
Media opisują jednocześnie kulisy operacji USA. Urzędnik z CIA poinformował, że służby wykorzystały „unikatowe możliwości”, aby odnaleźć amerykańskiego żołnierza, porównując akcję do „poszukiwania igły w stogu siania„. Według źródła CIA udostępniła Pentagonowi, armii i Białemu Domowi dokładną lokalizację mężczyzny, po czym prezydent USA Donald Trump zarządził natychmiastową akcję ratunkową.
W akcji pomagać miał wywiad Izraela, który na czas operacji wstrzymał się z atakami na obszary, gdzie prowadzono misję.
Wojna w Iranie. Informacyjna wojna w sprawie ratunku dla pilotów F-15
Choć w niedzielę Donald Trump ogłosił pełen sukces misji ratunkowej, to od piątku pojawiają się sprzeczne doniesienia dotyczące poniesionych strat. Choć Amerykanom udało się ewakuować obu członków załogi zestrzelonego F-15, miało to zostać okupione stratami.
W niedzielę Ministerstwo Obrony Iranu opublikowało nagranie, w którym rzecznik Ebrahim Zolfaghari stwierdził, że obronie przeciwlotniczej udało się strącić cztery maszyny biorące udział w akcji ratunkowej – dwa transportowe C-130 Hercules i dwa śmigłowce Blackhawk. Na dowód przedstawiciele irańskiej władzy i państwowe media publikowali zdjęcia i nagrania przedstawiające wypalone wraki.
Straty USA podczas akcji ratunkowej. Media: To Amerykanie wysadzili samoloty
Według ustaleń amerykańskich mediów o zniszczeniu maszyn mieli zdecydować sami Amerykanie. Według źródeł Associated Press maszyny zostały uszkodzone, a po awaryjnym lądowaniu wojsko podjęło decyzję o wysadzeniu ich w powietrze.
Agencja opisuje, że wojsko USA wysadziło dwa transportowe Herculesy, przez co do akcji ratunkowej wysłano trzy kolejne maszyny. „The Wall Street Journal” podał natomiast, że Amerykanie stracili w Iranie szpiegowski samolot MC-130J. Źródła są zgodne, że w akcji ratunkowej nie zginął, ani nie został ranny żaden z biorących udział komandosów – wszyscy mieli zostać ewakuowani do Kuwejtu.
Źródła nie podają informacji o przyczynach usterki, jednak wysadzanie własnych maszyn jest standardową praktyką przy stratach na terytorium wroga mającą na celu zapobieżenie przejęciu przez niego sprzętu. Ten sam zabieg zastosowano np. podczas operacji Neptun Spear, w której zabity został Osama Bin Laden, a armia USA straciła jeden ze śmigłowców na terytorium Pakistanu.
Źródło: AP, „The Wall Street Journal”, Fox News
-
Kim Dzong Un odwraca się od sojusznika? Mają ukryty cel wobec USA
-
Niszczycielska noc na Bliskim Wschodzie. Ofiary śmiertelne, wymiana ciosów

