
W skrócie
-
Po zamknięciu przestrzeni powietrznej po atakach między USA, Izraelem i Iranem, na lotnisku w stolicy Omanu doszło do chaosu podczas odprawy pasażerów.
-
Co najmniej 40 Holendrów, którzy pojawili się na lotnisku po kontakcie z ambasadą, nie mogło wejść na pokład samolotu powrotnego.
-
MSZ Holandii zapowiedziało wyjaśnienie okoliczności sytuacji i prowadzi rozmowy o pomocy dla osób pozostających w Omanie.
Po rozpoczęciu w sobotę przez USA i Izrael ataku na Iran i odwetowych atakach Republiki Islamskiej na państwa Zatoki Perskiej i Izrael, przestrzeń powietrzna wielu krajów została zamknięta.
Według relacji podróżnych i informacji przekazanych przez holenderskiego nadawcę NOS na lotnisku w stolicy Omanu doszło do chaosu podczas odprawy pasażerów.
Kilkudziesięciu Holendrów, którzy pojawili się na lotnisku po kontakcie z ambasadą, nie znalazło się na liście pasażerów i nie mogło wejść na pokład samolotu.
Chaos na lotnisku w Omanie. Chodzi o ewakuację obywateli Holandii
Jednym z nich był Hugo van der Leek, który przebywał w Omanie na wakacjach z matką. Jak relacjonował, po telefonie z ambasady natychmiast udali się na lotnisko, jednak po kilku godzinach oczekiwania przy stanowisku odprawy okazało się, że nie mogą polecieć. Według jego słów podobny problem miało co najmniej 40 osób.
Rzecznik KLM poinformował, że na pokładzie znajdowało się 91 obywateli Holandii zarejestrowanych w systemie MSZ. Łącznie samolotem podróżowało około 250 osób, w tym ok. 160 pracowników KLM i innych linii lotniczych. Boeing 787-10 Dreamliner może zabrać 344 pasażerów, co oznacza, że maszyna wróciła do Amsterdamu częściowo pusta.
Holenderskie MSZ zapowiedziało wyjaśnienie okoliczności zamieszania i prowadzi rozmowy w sprawie pomocy osobom, które wciąż pozostają w Omanie. Holandia początkowo nie chciała wysyłać samolotów po swoich obywateli w rejon Zatoki Perskiej ze względów bezpieczeństwa.

