
W skrócie
-
Ponad 220 tysięcy mieszkańców obwodu biełgorodzkiego utraciło dostęp do prądu po ukraińskim ataku na rosyjską stację transformatorową.
-
Brak prądu spowodował zakłócenia w działaniu urządzeń do przepompowywania wody i innych usług komunalnych w trzech gminach.
-
Synoptycy zapowiadają, że w najbliższych dniach mieszkańcy regionu muszą liczyć się z silnymi mrozami, sięgającymi nawet -18°C.
„Drodzy przyjaciele, z powodu pożarów wywołanych przez wroga dochodzi do ciągłych przerw w dostawie prądu” – przekazał w godzinach popołudniowych gubernator obwodu biełgorodzkiego Wieczesław Gladkow.
Gładkow dodał, że doszło do „wypadku” w stacji transformatorowej, wskutek czego ponad 220 tysięcy odbiorców nie może korzystać z energii elektrycznej. „Służby ratunkowe pracują” – zapewnił, informując, że prace potrwają co najmniej cztery godziny.
Obwód biełgorodzki w kryzysie. Przerwy w ogrzewaniu domów
Sytuacja w rejon Biełgorodu jest trudna, dlatego pomocy mieszkańcom udzielają także pracownicy rosyjskiego resortu do spraw nadzwyczajnych.
Awarię po ostatnim ataku zgłosił również zarządca sieci wodociągowej, który skarży się, że urządzenia do przepompowywania wody nie działają. Przerwy w dostawie prądu kaskadowo wpłynęły na inne usługi komunalne w trzech gminach obwodu.
Obecnie nie ma informacji o ofiarach ataku. Władze nie ujawniły szczegółów uderzenia, co jest standardową postawą Rosjan w przypadku militarnych sukcesów Ukrainy.
Wcześniej tego dnia, niespełna pół godziny przed wydaniem komunikatu o ponownej awarii dostaw prądu, gubernator Gladkow przekazał, że udało się naprawić sieć po poprzednim ataku ukraińskich sił. Ukraińcy nie odnieśli się do tych wydarzeń.
Wojna w Ukrainie. Ataki na Biełgorod
O poprzednim takim kryzysie energetycznym w Biełgorodzie informowano na początku tygodnia. W poniedziałek władze obwodu zidentyfikowały blisko 500 budynków mieszkalnych, uczelni, szkół i przedszkoli, które zostały pozbawione ogrzewania. Decydenci rozważali wówczas ewakuację dzieci.
Biełgorod, leżący przy zachodniej granicy Rosji, blisko ukraińskiego Charkowa, regularnie staje się celem ukraińskiej armii. Według Gladkowa z powodu nalotu dronów w środę w rosyjskim obwodzie zginęło co najmniej siedem osób.
Ci, którym udaje się przeżyć, muszą jednak mierzyć się z silnymi mrozami. W czwartek temperatura w Biełgorodzie wyniosła kilka stopni powyżej zera, ale od przyszłego wtorku termometry będą wskazywać do -18 st. C. Mróz utrzyma się przez co najmniej kilka dni.
Źródła: Interfax Rosja, Reuters

