
-
W Genewie odbyła się kolejna runda trójstronnych negocjacji Ukrainy, Rosji i USA, które trwały sześć godzin i zostały określone jako bardzo napięte.
-
W ukraińskiej delegacji ujawniono podział na dwie frakcje: jedna dąży do szybkiego porozumienia, druga do wydłużania negocjacji.
-
Według źródeł medialnych Wołodymyr Zełenski stara się balansować między stanowiskami obu frakcji, proponując własne pomysły do agendy.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
We wtorek w Genewie rozpoczęła się kolejna runda trójstronnych rozmów delegacji Ukrainy, USA i Rosji, która ma potrwać do środy. Stronę ukraińską reprezentują m.in. sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Rustem Umerow oraz były szef wywiadu wojskowego Kyryło Budanow.
Ze strony Rosji, jak poinformował rzecznik Kremla Dimitrij Pieskow, w spotkaniu biorą udział specjalny przedstawiciel przywódcy Rosji ds. inwestycji Kiriłł Dmitrijew, szef wywiadu wojskowego Igor Kostiukow i doradca Władimira Putina Władimir Medinski.
Trójstronne negocjacje w sprawie Ukrainy. Pierwszy dzień „bardzo napięty”
– Rozmowy były bardzo napięte. Trwały sześć godzin, dobiegły już końca. Uzgodniono, że będą kontynuowane następnego dnia – przekazał dziennikarzom jeden z przedstawicieli strony rosyjskiej.
Po zakończeniu pierwszego dnia negocjacji wypowiedział się także Rustem Umerow. Przedstawiciel Ukrainy potwierdził, że delegacje ponownie spotkają się w środę.
– Po części wspólnej kontynuowano pracę w grupach tematycznych. Dyskusje koncentrowały się na kwestiach praktycznych oraz mechanizmach możliwych rozwiązań. Na dziś zarówno blok polityczny, jak i wojskowy zakończyły pracę – przekazał.
Wojna w Ukrainie. Negocjacje w Genewie, Ukraińcy podzieleni?
Tymczasem, jak informuje „The Economist”, powołując się na swoje źródła, ukraińska delegacja w trakcie rozmów nie reprezentuje zwartego frontu w obliczu kolejnych spotkań.
Jedna z frakcji, pod przewodnictwem Budanowa, wierzy, że Ukrainie najlepiej przysłuży się szybkie porozumienie. Jej przedstawiciele mają dążyć do jego zawarcia w najbliższym czasie, obawiając się, że zwłoka zamknie tą opcję w przyszłości.
Innego zdania są reprezentanci drugiej grupy, skupionej wokół byłego szefa kancelarii prezydenta Ukrainy Andrija Jermaka, którego nazwisko kilka tygodni temu obiegło świat w związku z aferą korupcyjną. Ta frakcja wydaje się być przekonana, że strona ukraińska powinna grać na czas.
Sam Wołodymyr Zełenski, jak donosi „The Economist”, stara się balansować między zwolennikami tych dwóch skrajnych opcji, jednocześnie przemycając do ukraińskiej agendy własne pomysły.
Podziały w ukraińskiej delegacji. „The Economist” o dwóch frakcjach
Z jednej strony, Ukraina może skorzystać na odwlekaniu porozumienia – dzięki własnym reformom obronnym oraz ekonomicznej i militarnej presji na Rosję. Z drugiej, Ukraińcy mierzą się z własnymi problemami.
„Pisaliśmy o potencjalnych rosyjskich problemach w niejasnej przyszłości. Ukraina już jest w kryzysie, mierząc się z brakami na froncie i przerwami w dostawach energii uderzającymi w biznesy i domy” – zauważa „The Economist”.
W najlepszym scenariuszu Ukraina powinna otrzymać trwałe gwarancje bezpieczeństwa zapewniające stabilny pokój. To jednak wymagałoby zdecydowanej presji na Rosję ze strony Stanów Zjednoczonych. „Nie ma powodów, aby tego oczekiwać” – podsumowuje portal.
Źródła: The Economist, AFP, PAP

