
-
Ukraińskie drony zaatakowały skład ropy naftowej w Wielkich Łukach w obwodzie pskowskim, powodując pożar i eksplozje.
-
Specjalne siatki ochronne zamontowane przez Rosjan nie zapobiegły uszkodzeniom infrastruktury.
-
Według ukraińskich służb ataki na rosyjską infrastrukturę energetyczną mają na celu systematyczne osłabianie potencjału militarnego Rosji.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Ukraińskie drony dalekiego zasięgu zaatakowały w nocy ze środy na czwartek skład ropy naftowej w mieście Wielkie Łuki w obwodzie pskowskim w Rosji. Według źródła serwisu Business Insider w Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy obiekt należy do przedsiębiorstwa, które znajduje się prawie 500 kilometrów od granicy z Ukrainą.
Informator zwraca także uwagę, jak nieskuteczne okazały się zabezpieczenia, które Rosjanie zamontowali nad zbiornikami z paliwem. Gubernator obwodu Michaił Wedernykow twierdził, że w wyniku nalotu zapalił się jeden z nich.
Specjalne siatki miały chronić przed dronami. Plan Rosji nie wypalił
Zdjęcia satelitarne wykonane w grudniu przez amerykańską firmę Vantor wskazują, że nad około 15 zbiornikami z paliwem rozciągnięto specjalne siatki, które z założenia mają chronić przed atakami dronów. – Siatki nie były w stanie zapobiec szkodom wyrządzonym przez atak – oceniło źródło.
Świadkowie donosili, że w wyniku nalotu na terenie rosyjskiego obiektu doszło do kilku eksplozji i rozległego pożaru, słychać było także odgłosy przelatującego drona. W sieci pojawiły się filmy, na których widać jak ogień nie omija także ochronnych konstrukcji.
Służba Bezpieczeństwa Ukrainy podkreślała, że tego typu ataki są częścią systematycznej kampanii wymierzonej w rosyjską infrastrukturę energetyczną.
– Niszczenie baz paliwowych bezpośrednio wpływa na zdolność wroga do prowadzenia działań bojowych, natarcia i przemieszczania rezerw osobowych. Takie operacje są częścią systematycznego osłabiania potencjału militarnego Rosji – cytowała słowa ukraińskiego urzędnika agencja Reutera.
Wojna w Ukrainie. Rosja chce chronić strategiczne obiekty. „Prowizoryczne zapory”
Business Insider zaznacza, że stosowanie nad zbiornikami instalacji z siatek to element szerszej praktyki stosowanej w Rosji. Podobne konstrukcje pojawiły się w ostatnich miesiącach na innymi obiektami naftowymi, także w pobliżu linii frontu. Strona rosyjska wykorzystuje podobne prowizoryczne środki ochrony także w swoich portach. Jak czytamy, „duże, pływające zapory” mają je zabezpieczać przed ukraińskimi dronami po atakach na okręty Floty Czarnomorskiej.
Moskwa twierdzi, że jej systemy obrony powietrznej zestrzeliły w ciągu ostatnich 24 godzin około 300 ukraińskich dronów, jednak ani rosyjskie ministerstwo obrony ani strona amerykańska nie odniosły się bezpośrednio do ataku na terminal w Wielkich Łukach. Dzień przed nalotem Rosjanie i Ukraińcy zakończyli dwudniowe rozmowy pod przewodnictwem Stanów Zjednoczonych, których celem było wypracowanie rozwiązania dla trwającej od 2022 roku wojny.
Według brytyjskiego ministerstwa obrony od października Rosja znacznie nasiliła ataki na ukraińską infrastrukturę energetyczną. Resort informował w oświadczeniu, że w tym okresie Rosja wystrzeliła przeciwko Ukrainie ponad 20 tys. dronów i ponad 300 pocisków rakietowych, próbując tym samym systematycznie uderzać w ukraiński system energetyczny.
Z kolei Ukraina od zeszłego lata nasila ataki na rosyjski sektor energetyczny w głąb terytorium Rosji, nazywając tę kampanię „formą długoterminowych sankcji” wobec Moskwy. Według źródeł znaczną część takich operacji przeprowadza elitarna jednostka SBU „Alfa”.

