
-
Rosja ostrzega, że rozmieszczenie zagranicznych wojsk na Ukrainie zostanie uznane za interwencję i będzie stanowić „uzasadnione cele”.
-
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski twierdzi, że chwilowa deeskalacja napięć sprzyja budowaniu zaufania podczas negocjacji.
-
Sporna pozostaje kwestia terytorium, zwłaszcza kontrola nad wschodnim obwodem donieckim, czego żąda rosyjski okupant.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Rosja będzie traktować wprowadzenie wojsk zachodnich na Ukrainę jako interwencję – podała propagandowa rosyjska agencja Ria Nowosti, powołując się na tamtejsze Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
– Rozmieszczanie jednostek wojskowych, obiektów wojskowych, magazynów i innej zachodniej infrastruktury na Ukrainie jest dla nas nie do przyjęcia i zostanie uznane za zagraniczną interwencję, która stanowi bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa Rosji – powiedział minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow w odpowiedzi na pytania mediów zadane na konferencji prasowej podsumowującej rosyjskie działania dyplomatyczne w 2025 roku.
Wojna w Ukrainie. Rosja ostrzega przed obecnością wojsk Zachodu
W komunikacie rosyjskiego MSZ podkreślono, że wszelkie propozycje muszą zostać ocenione pod kątem ich akceptowalności dla Moskwy oraz zgodności z „celami i zadaniami operacji specjalnej”.
„12 stycznia Zełenski ogłosił, że przesłał Amerykanom kolejne propozycje. Kijów nie porzucił nadziei na obwinianie Rosji za załamanie się procesu negocjacyjnego. Świadomi tego będziemy nadal nagłaśniać sztuczki i dyplomatyczne oszustwa Kijowa i jego sponsorów” – wyjaśniono w propagandowej odpowiedzi.
Rosyjskie ministerstwo wielokrotnie podkreślało, że jakiekolwiek rozmieszczenie wojsk NATO na Ukrainie jest niedopuszczalne i grozi ostrą eskalacją. Prezydent Władimir Putin stwierdził, że Moskwa będzie uważać obce kontyngenty w pobliżu swoich granic za „uzasadnione cele”.
– Po osiągnięciu porozumienia pokojowego obecność obcych wojsk w sąsiednim kraju będzie niewłaściwa – dodał Putin.
Wcześniej wielokrotnie na Zachodzie pojawiał się temat wysłania do Ukrainy wojsk, które w przypadku rozejmu stanowiłyby siły strzegące pokoju. Gotowość wyrażała m.in. Wielka Brytania.
Chwilowe zawieszenie broni. Zełenski: Pomaga w budowaniu zaufania
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, nawiązując do krótkiego zawieszenia broni w atakach na obiekty energetyczne, powiedział w poniedziałek, że niedawna „deeskalacja” napięć z Rosją pomaga w budowaniu zaufania w negocjacjach.
„Środki deeskalacyjne, które weszły w życie w nocy z czwartku na piątek, pomagają budować zaufanie społeczne do procesu negocjacji i jego możliwego wyniku” przekazał Zełenski w mediach społecznościowych. Oświadczenie padło podczas spotkania prezydenta z ukraińskim zespołem negocjacyjnym przed kolejną rundą rozmów mających na celu zakończenie wojny.
– Wierzymy, że osiągnięcie godnego i trwałego pokoju jest realne – dodał Zełenski. Ukraińscy negocjatorzy odbędą również dwustronne spotkanie z delegacją amerykańską w Abu Zabi.
Pokój w Ukrainie. Sporne kwestie terytorialne
Jak zauważa AFP, kwestia terytorium pozostaje punktem spornym w rozmowach, a strony konfliktu nie wyraziły jeszcze chęci pójścia na kompromis.
Rosja dąży do przejęcia pełnej kontroli nad wschodnim obwodem donieckim, czego Ukraina się nie dopuszcza, twierdząc, że taki krok jedynie ośmieliłby Moskwę.
Kreml wielokrotnie groził kontynuacją ofensywy, jeśli Kijów nie zgodzi się na dobrowolne oddanie władzy. W styczniu Rosja spowodowała na Ukrainie najpoważniejsze przerwy w dostawach prądu, ogrzewania i wody w czteroletniej wojnie, atakując ją 4587 dronami dalekiego zasięgu i rakietami, w czasie gdy zimowe temperatury gwałtownie spadły.
Źródła: Ria Nowosti, Reuters, AFP
-
Negocjacje pokojowe w Abu Zabi. Nowy komunikat prezydenta Zełenskiego
-
Zdradzają kulisy rozmów pokojowych. „Moskwa tego nie zaakceptuje”

