
-
Były dowódca kompanii batalionu Ajdar uważa, że rosyjska armia ponosi duże straty, koncentrując się na walkach w Donbasie, co osłabia jej siły w innych rejonach.
-
Zdobycie Konstantynówki wymaga według niego wielu miesięcy walk, a rosyjskie wojsko już teraz doświadcza znaczących strat osobowych.
-
Anonimowy rosyjski generał twierdzi, że armia nie ma wystarczających zasobów, by utrzymać Krym, a rosyjski sztab generalny skupia się obecnie na walce o Donbas.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Rosjanie prowadzą intensywne działania wokół Konstantynówki w obwodzie donieckim. Walki toczą się już w samym mieście. Zdaniem byłego dowódcy 24. Samodzielnego Batalionu Szturmowego, Konstantynówka – podobnie jak Bachmut – już praktycznie „nie istnieje”.
W rozmowie na antenie Radia NV wojskowy podkreślał, że liczący jeszcze w ubiegłym roku ponad 8 tys. mieszkańców ośrodek miejski będzie musiał zostać całkowicie odbudowany po zakończeniu wojny.
Rosja strzela sobie w stopę w Donbasie? Ekspert wskazuje błędy armii Putina
Czy zdobycie Konstantynówki będzie praktycznym sukcesem dla Rosji? Dykij przekonuje, że paradoksalnie – wręcz przeciwnie. – To przerażające, co powiem, ale ta maniakalna koncentracja Putina na Donbasie jest teraz dla nas bardzo dobra. Popełniają strategiczny błąd – mówił o rosyjskiej armii specjalista wojskowy.
Jego zdaniem, zdobycie miasta zajmie Rosjanom jeszcze co najmniej kilka miesięcy. W tym czasie poniosą „straszliwe straty”, które już dziś odczuwalne są w szeregach armii agresora.
– Rosjanie zabijają tam wszystkie najbardziej gotowe do walki oddziały. A tymczasem na południu naprawdę szykuje się katastrofa – ocenił Dykij.
„Katastrofa militarna”. Rosjanie wykrwawiają się w obwodzie donieckim
Były dowódca wskazał, że jeśli Rosjanie uprą się, by zdobyć Konstantynówkę, a nawet całą aglomerację wraz ze Słowiańskiem i Kramatorskiem, nie będą mieli już wystarczających zasobów ludzkich, by skierować je na południe i północ Ukrainy.
– Na południu jest też ogromny problem ze sposobem walki, poważny problem z dostawami paliwa dla żołnierzy, którzy tam pozostają. Rosjanie naprawdę przeżywają katastrofę militarną, ale w głupi sposób uderzają w Donbas. To najlepsze, co mogą dla nas zrobić – mówił Dykij.
Specjalista stwierdził, że na obecnym etapie wojny rozejm jest nieopłacalny dla Ukrainy, choć władze nie mogą tego powiedzieć głośno. – To nasze szczęście, że Putin jest taki szalony – wskazał.
Rosyjski generał wieszczy czarny scenariusz. Bez szans na utrzymanie Krymu
Podobne zdanie na temat koncentracji wojsk w Donbasie wyraził przed kilkoma dniami anonimowy rosyjski generał, który udzielił wywiadu pochodzącemu z Rosji niezależnemu dziennikarzowi Dmitrijowi Kolezewowi.
Dowódca nie ukrywał, że po rosyjskiej stronie frontu panuje obecnie stagnacja. Armia ma podobno świadomość, że zdobycie Donbasu graniczy z cudem, a jedynym sposobem na osiągnięcie celu jest pozyskanie większej liczby żołnierzy.
Powiedział też, że obwód doniecki jest obecnie priorytetem dla sztabu generalnego. Powstrzymanie ataków na Krym jest drugorzędne i nie ma możliwości, by skutecznie odeprzeć uderzenia Ukraińców.
Zdaniem generała, Władimir Putin ma świadomość, że przekazywane mu przez wojsko raporty nie pokrywają się z rzeczywistością.
Źródło: Unian, Radio NV
-
Operacja Rosji wymierzona w co najmniej 10 krajów. Ostra reakcja Francji
-
Rój dronów nad Moskwą, rafineria w ogniu. Potężne uderzenie Ukrainy

