
-
Rosyjskie wojsko ma trudności z komunikacją na froncie po ograniczeniu dostępu do Telegrama i wyłączeniu terminali Starlink.
-
Roskomnadzor zaczął spowalniać Telegram w Rosji, co wywołało panikę wśród ochotników i propagandystów.
-
Ukraińscy partyzanci twierdzą, że brak łączności doprowadził do chaosu w rosyjskich jednostkach, w tym do śmiertelnych incydentów.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Rosyjscy żołnierze mają trudności z komunikacją na froncie po tym, jak Kreml ograniczył możliwości korzystania z Telegrama, a terminale Starlink przestały działać. To sparaliżowało jednostki i doprowadziło do śmiertelnych incydentów związanych z bratobójczą wymianą ognia.
„Na froncie zapanował szok… Starlinki padły, Telegram jest zagłuszany, jak mamy walczyć? Za pomocą gołębi?” – napisał we wtorek rosyjski propagandysta Iwan Utenkow.
Wojna w Ukrainie. Problemy z komunikacją rosyjskich wojsk
Rosyjscy użytkownicy zgłaszali powszechne przerwy w działaniu Telegrama drugi dzień z rzędu, a serwis Downdetector zarejestrował ponad 11 tys. skarg w ciągu 24 godzin.
Roskomnadzor, rosyjski państwowy organ nadzoru nad komunikacją i cenzurą, rzekomo zaczął spowalniać założoną przez przedsiębiorcę technologicznego Pawła Durowa aplikację w całym kraju.
Problem próbował bagatelizować rzecznik prasowy Kremla Dmitrij Pieskow. Twierdził, że mało prawdopodobne jest, żeby Telegram był głównym narzędziem komunikacji na froncie.
– Nie sądzę, aby było to do wyobrażenia, by komunikacja na linii frontu odbywała się za pośrednictwem Telegrama lub jakiegokolwiek innego komunikatora. Trudno to sobie wyobrazić i jest to niemożliwe, w tej kwestii powinni wypowiedzieć się specjaliści – powiedział Pieskow dziennikarzom.
„Strzelanie sobie w stopę”. Rosjanie odpowiadają na słowa Kremla
Na słowa Pieskowa odpowiedział rosyjski ochotnik o pseudonimie „Trzynasty”. „Drogi Dmitriju Siergiejewiczu (Pieskow), jako wojskowy i uczestnik specjalnej operacji wojskowej powiem panu prawdę. Często nie tylko łączność i dowodzenie walką, ale także logistyka, zbiórka i dostarczanie pomocy humanitarnej odbywają się za pośrednictwem Telegrama” – napisał.
„A to nawet nie licząc szeregu innych zadań; czasami nawet korekta ognia artyleryjskiego odbywa się przez Telegram. W zasadzie blokowanie Telegrama jest jak strzelanie sobie w stopę, żeby się obudzić” – dodał.
Od sierpnia ubiegłego roku Roskomnadzor zdecydował się na częściową blokadę Telegrama i WhatsApp’a, powołując się na względy bezpieczeństwa.
Wojna w Ukrainie. Bratobójczy ogień w szeregach Rosjan
Rosyjscy ustawodawcy stwierdzili, że kanały na Telegramie nie zdołały zablokować „wszelkiego rodzaju bzdur”. Urzędnicy natomiast przestrzegali, że platformę wykorzystywano do rekrutacji cywilów do działań sabotażowych i terrorystycznych.
Blokada wywołała panikę wśród rosyjskich ochotników, propagandystów i blogerów wojskowych. Kwestia Starlinków jeszcze bardziej pogarsza sytuację. Ukraińscy partyzanci twierdzą, że rosyjskie jednostki we wschodniej i południowej Ukrainie nie mogą się komunikować, co prowadzi do paraliżu wśród dowództwa.
Kanały zapasowe zawodzą, podczas gdy rosyjskie systemy walki elektronicznej zagłuszają nawet własne radiostacje. Jeden z incydentów w Zaporożu miał doprowadzić do śmierci 12 żołnierzy w wyniku bratobójczego ognia.
„Będą wygadywać mniej bzdur”
Przerwy w działaniu nastąpiły po niedawnej decyzji SpaceX. Firma Elona Muska zdecydowała o wyłączeniu terminali Starlink używanych przez rosyjskie siły w Ukrainie. To odcięło internet wzdłuż szacowanego na 1000 kilometrów odcinka linii frontu.
Ukraiński specjalista ds. walki elektronicznej Serhij „Flash” Beskrestnow podkreślił, że niemal wszystkie rosyjskie jednostki frontowe polegające na terminalach Starlink straciły zdolność do przesyłania bezpiecznych danych, co uniemożliwiło dowódcom koordynację ataków.
„Bez stabilnej łączności na linii frontu zaczyna się chaos” – skomentował ruch partyzancki Atesz. „Zależność Rosji od technologii cywilnych obróciła się przeciwko niej. Gdy znika komunikacja, dowodzenie się załamuje, a wojska zaczynają niszczyć same siebie”.
Dziennikarz i weteran frontowy Jurij Butusow spuentował to następująco: „Po Telegramie i Starlinku Rosja odetnie internet. Dzięki temu będą wygadywać mniej bzdur”.
-
Rosja domaga się wyjaśnień od USA. Chodzi o cenny surowiec
-
„Sytuacja jest krytyczna” po ruchu USA. Kreml nie zamierza ustąpić

