-
Amerykańscy negocjatorzy Steve Witkoff i Jared Kushner zaproponowali stronie ukraińskiej wznowienie dostaw rosyjskiej ropy i gazu do Europy przez terytorium Ukrainy.
-
Szef gabinetu prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow zareagował na propozycję gniewem, podkreślając, że dla Ukrainy wzorem jest Polska, a nie Białoruś.
-
Media donoszą, że Kreml chce włączyć liderów Europy do rozmów pokojowych, by zażądać redukcji obecności sił NATO na wschodniej flance do poziomu obowiązującego przed 1997 rokiem.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
O sprawie poinformował francuski dziennik „Le Monde”. Z jego relacji wynika, że amerykańscy negocjatorzy Steve Witkoff i Jared Kushner zaproponowali wznowienie dostaw rosyjskiej ropy i gazu do Europy przez Ukrainę. Miałoby do tego dojść w ramach „powojennej współpracy gospodarczej”.
Propozycja pojawiła się podczas spotkania, które miało miejsce 9 października na Florydzie. Wówczas Witkoff i Kushner przedstawili propozycję zakończenia wojny oraz perspektywy współpracy gospodarczej po zakończeniu konfliktu.
Ukraina. Witkoff chciał przesyłu rosyjskich surowców. Stanowcza reakcja Budanowa
Steve Witkoff – jak wynika z informacji, do których dotarł „Le Monde” – przedstawił koncepcję regionalnego planu rozwoju, który miałby objąć Ukrainę, Europę i Rosję. Jednym z jego elementów miało być przywrócenie pełnej sprawności rurociągów, którymi rosyjska ropa i gaz były dostarczane do Europy przez terytorium Ukrainy.
Specjalny wysłannik Donalda Trumpa przekonywał, że takie rozwiązanie mogłoby przynieść Ukrainie dochody z tranzytu oraz obniżyłoby koszty energii.
Pomysł amerykańskich negocjatorów nie spodobał się jednak stronie ukraińskiej. „Le Monde” ujawnił, że szef gabinetu prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow był oburzony propozycją. W jego ocenie mogłaby ona znacząco uzależnić Kijów od Moskwy.
„Kyryło Budanow z trudem powstrzymywał gniew” – tak francuski dziennik opisał zachowanie Ukraińca w dniu negocjacji. – Naszym wzorem nie jest Białoruś, lecz Polska – miał powiedzieć w odpowiedzi na pomysł Amerykanów.
Wojna w Ukrainie. Budanow wykonał telefon do Zełenskiego
Po dyskusji na temat propozycji spotkanie zostało przerwane. „Le Monde” opisał, że Kyryło Budanow zadzwonił wówczas do Wołodymyra Zełenskiego, aby skonsultować z nim tę sytuację. W odpowiedzi prezydent Ukrainy miał poradzić szefowi gabinetu, aby ten nie okazywał swoich emocji.
Ostatecznie negocjacje zostały wznowione, jednak dalsze rozmowy dotyczyły innych porozumień gospodarczych.
Dodajmy, że Witkoff i Kushner postrzegali porozumienia gospodarcze z Rosją jako potencjalny instrument dalszych negocjacji zmierzających w kierunku zakończenia wojny. Amerykańscy negocjatorzy podkreślali bowiem korzyści dla wszystkich stron konfliktu, w tym zyski wynikające ze współpracy gospodarczej.
Delegacja ukraińska obawiała się jednak, że przywrócenie stosunków ekonomicznych między Waszyngtonem a Moskwą odbędzie się kosztem interesów Kijowa. Ponadto niepokój budziła też perspektywa powrotu rosyjskich surowców energetycznych na rynek europejski przed oficjalnym zakończeniem wojny.
Negocjacje pokojowe w sprawie Ukrainy. Rosja chce obecności przedstawicieli z Europy
Przypomnijmy, że po dziewięciomiesięcznej przerwie od ostatnich trójstronnych rozmów pokojowych pomiędzy Rosją, USA i Ukrainą, Moskwa zgodziła się na powrót do stołu negocjacyjnego. Kolejne spotkanie odbyć ma się w listopadzie w Abu Zabi.
Doradca Władimira Putina ds. polityki zagranicznej Jurij Uszakow przyznał na łamach rosyjskich mediów, że nie spodziewa się znaczących postępów, wskazując, że wizyta w Zjednoczonych Emiratach Arabskich będzie czymś w rodzaju „próby”.
Uszakow stwierdził bowiem, że konieczny jest udział przedstawicieli Europy przy stole negocjacyjnym. Z ustaleń „The Telegraph” wynikało, że, Moskwa ma mieć jasny cel w chęci zaproszenia do rozmów pokojowych liderów Starego Kontynentu. Źródła dyplomatyczne twierdzą bowiem, że Kreml chce przedstawić żądania redukcji obecności sił NATO na wschodniej flance Sojuszu.
Dziennik donosił, że Władimir Putin chce w ten sposób wykorzystać negocjacje do próby powrotu do poziomu obecności wojsk NATO w Europie obowiązującej do 1997 roku. Oznacza to wycofanie sił Sojuszu Północnoatlantyckiego z krajów graniczących z Rosją: Estonii, Łotwy, Litwy, Finlandii oraz Polski.
Źródła: „Le Monde”, Unian


