
-
Trwa wielka mobilizacja wyborcza na Węgrzech. Frekwencja zapowiada się rekordowo. Rozmawiamy z wyborcami o przyszłości ich kraju.
-
Na wiecu Viktora Orbana obecni byli zarówno jego zwolennicy, jak i młode zwolenniczki Tiszy, które mówią nam, że chciały zobaczyć premiera w takiej roli po raz ostatni.
-
Główne tematy kampanii to między innymi stabilność gospodarcza, migracja oraz obietnice dotyczące zmian w konstytucji i opiece zdrowotnej.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Wyborczemu weekendowi w Budapeszcie towarzyszy doskonała pogoda. W centrum, na Placu Wolności grupy znajomych odpoczywają na ławkach albo w kawiarni, rodziny bawią się na niewielkim placu zabaw. Sielankową atmosferę psują jedynie twarze polityków, którzy z plakatów spoglądają na wyborców po długiej i brutalnej kampanii
Opozycyjna TISZA w Budapeszcie postawiła na promocję konkretnych osób. Na ich materiałach wyborczych są przede wszystkim zdjęcia kandydatów i nazwiska. Fidesz również rozwiesił podobne materiały, ale bardziej widoczny jest inny element kampanii partii Viktora Orbana. Kampanii negatywnej. Na wielu miejskich słupach rozwieszono plakaty ze zdjęciami Wołoydymyra Zełenskiego i Pétera Magyara oraz towarzyszącym im hasłem – „są niebezpieczni”.
„Viktor Orban jest jak król”
Plac Wolności niemal idealnie odzwierciedla politykę zagraniczną obecnego rządu. Nad okolicą góruje pomnik Sowieckiego Bohatera, tuż obok ludzie robią sobie zdjęcia ze znacznie skromniejszym pomnikiem Ronalda Reagana. Przygląda im się Zoltan, 56-letni lekarz.
Rozmowę zaczynamy od kluczowego dziś pytania: kto wygra wybory? Zoltan zastanawia się chwilę po, czym wskazuje na Viktora Orbana i podkreśla determinację obecnego premiera.
– On rządzi 16 lat. Jest tutaj jak król, czuje się jak król. Tacy ludzie nie oddają władzy – mówi nam 56-latek. Jego zdaniem TISZA nie jest wystarczająco przekonująca dla wyborców, bo ci przyzwyczaili się do stylu rządzenia Orbana i do Węgier, które stworzył.
Zoltan dodaje również, że jego zdaniem Orban to „dobry facet”. Sam twierdzi, że przemawiają do niego argumenty Orbana o stabilności gospodarczej. Skupia się też na swojej branży – służbie zdrowia. To kwestia, która dla opozycji stała się jednym z ważniejszych argumentów wyborczych. TISZA obiecuje zwiększenie nakładów na opiekę medyczną i podniesienie pensji w tzw. budżetówce.
Nasz rozmówca dostrzega, że TISZA przekonuje do siebie ludzi młodych. Polaryzacja pokolenia to jeden z głównych trendów tegorocznych wyborów. Zdecydowana większość sondaży jasno wskazuje, że młodzi w zdecydowanej większości stawiają na opozycję.
Zwolenniczki Tiszy na wiecu Fideszu
Dzień wcześniej obserwowaliśmy wiec Viktora Orbana na Placu Świętej Trójcy – historycznym sercu Dzielnicy Zamkowej w Budapeszcie. Był to ostatni punkt na kampanijnej trasie premiera. Wydarzenie było przemyślane i sprawnie zorganizowane. Plac bez trudu udało się zapełnić tłumem ze względu na jego niewielkie rozmiary. Jednocześnie przed sceną znajdowała się specjalna strefa zwolenników, którzy wyposażeni w węgierskie flagi zapewniali wsparcie premierowi.
Skandowali imię Orbana i nazwę jego partii. Kiedy pytaliśmy w tłumie, dlaczego wspierają premiera, najczęściej wskazywali na kwestie migracji i wiarę w obietnice Orbana o stabilności.
W pewnym momencie naszą uwagę zwróciły dwie młode kobiety, które nieco z boku nie dawały się ponieść bojowym okrzykom większości zgromadzonych. 22-letnia Bogi i 23-letnia Orsi. Otwarcie przyznały, że będą głosować na Tiszę. Co zatem robią na wiecu Orbana?
– Chciałyśmy to zobaczyć po raz ostatni. To jego ostatni taniec. Mamy nadzieję, że już nigdy więcej nie będziemy musiały na to patrzeć – mówi nam Bogi. – To okropny premier i wiele osób chce zmiany – dodaje. Podkreśla przy tym kwestie korupcji i łamanej jej zdaniem praworządności.
Péter Magyar obiecał zmienić prawo. W zasadzie odwrócić zmiany, wprowadzone przez Orbana, łącznie ze zmienioną w 2012 roku konstytucją. Fidesz umocnił wtedy swoją władzę poprzez wymianę osób w kluczowych instytucjach i ograniczenie kompetencji Trybunału Konstytucyjnego.
Do zmiany ustawy zasadniczej potrzeba większości konstytucyjnej, co najmniej 133 mandatów w parlamencie liczącym 199 miejsc. Co, jeśli Tiszy nie uda się zdobyć odpowiedniej liczby głosów i nie wprowadzi obiecanych zmian. Nie wspominając już o tym, że kluczowe instytucje pozostaną w rękach Orbana.
– Będziemy dalej popierać Magyara. To jest zmiana potrzebna Węgrom. Nawet jeśli nie od razu, to ludzie muszą sobie zdać sprawę, że zmiany trzeba zacząć od małych kroków – zapewnia Orsi.
Nie tylko Orsi jest tak zdeterminowana. Węgrzy przed wyborami są silnie zmobilizowani i znajduje to potwierdzenie we frekwencji, która zapowiada się rekordowo. Według danych na godzinę 13.00 do urn poszło 54 proc. uprawnionych do głosowania. To o 14 punktów procentowych więcej, niż w poprzednich wyborach w 2022 roku.
Z Budapesztu dla Interii,
Jakub Krzywiecki, Marcin Jan Orłowski
-
Magyar znalazłby się w pułapce. Ekstremalne scenariusze dla Węgier
-
Węgrzy ruszyli do urn. Orban ostrzega przed konkurencją: Są niebezpieczni

