To już ostatnie godziny na dopełnienie formalności w wyścigu o fotel prezydenta Krakowa. W czwartek o godz. 16 mija termin na zgłaszanie do Miejskiej Komisji Wyborczej list poparcia. Politycy do samego końca walczą o zebranie wymaganych 3 tys. podpisów, by móc zarejestrować komitet i oficjalnie zostać kandydatami na prezydenta Krakowa.
Wybory w Krakowie. Łukasz Gibała z problemami
Wciąż niepewny pozostaje start Łukasza Gibały. Lider sondaży zmaga się z poważnymi problemami przy rejestracji swojego komitetu. Choć kilkanaście dni temu dostarczył ponad 5 tys. podpisów, Miejska Komisja Wyborcza odrzuciła blisko 4 tys. z nich z przyczyn formalnych.
Jak przekazała komisja, najczęstszym uchybieniem był brak nazwy „Kraków” w podanym adresie zamieszkania. Wytyczne Państwowej Komisji Wyborczej precyzują, że adres musi zawierać nazwę miejscowości, ulicę oraz numer domu lub lokalu (kod pocztowy nie jest wymagany). Jakiekolwiek braki lub niepełne dane w tym zakresie skutkują uznaniem poparcia za wadliwe.
Gibała wciąż ma możliwość uzupełnienia brakujących podpisów, jednak czas działa na jego niekorzyść.
Awaryjna zbiórka rozpoczęła się kilka dni temu i potrwa do ostatnich chwil. Przedstawiciele sztabu zapewniają, że kandydat zostanie zarejestrowany na czas, tym razem planują jednak złożyć podpisy z dużym zapasem.
Piątkowska do weryfikacji
Komisja odniosła się też do podpisów złożonych przez Monikę Piątkowską.
Przypomnijmy, senatorka Koalicji Obywatelskiej wspierana przez premiera Donalda Tuska i wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza zdecydowała, że nie będzie startować z partyjnego komitetu, a zarejestruje własny „Ponad Podziałami”.
Powodem całego zamieszania miał być brak adnotacji na kartach z podpisami, iż sprawa dotyczy przedterminowych wyborów prezydenckich.
To właśnie słowo „przedterminowe” stało się osią sporu. Zastrzeżenia w tej kwestii zgłosił jeden z członków komisji wyborczej.
Ostatecznie uznała ona, że kluczowa jest obecność standardowego nagłówka, bez słowa „przedterminowe”. Ponieważ karty złożone przez Piątkowską spełniały ten wymóg, wątpliwości zostały rozstrzygnięte na jej korzyść.
Teraz komisja ma zająć się sprawdzeniem ważności głosów na listach poparcia. Co ciekawe, Piątkowska w swoich mediach społecznościowych poinformowała, że zebrała 8 tys. podpisów, aby później napisać kolejny wpis informujący, że ma 6,5 tys. podpisów.
Skąd ta rozbieżność?
– Sztab Moniki jeszcze przed złożeniem list poparcia wnikliwie analizował, które podpisy są ważne, a które nie. Wydaje mi się, że uznali te 1,5 tys. za podpisy, które mogą zostać odrzucone – tłumaczy jeden z polityków Koalicji Obywatelskiej.
Lewica czeka
List poparcia nie dostarczyła jeszcze Lewica, ale jej kandydatka Daria Gosek-Popiołek jest spokojna o rejestrację komitetu. Z naszych informacji wynika, że Lewica ma zebranych ponad 4 tys. podpisów, których jest pewna, że zostały złożone poprawnie. Jednak dla pewności chcą dostarczyć jak największą liczbę.
Bartosz Bocheńczak z Konfederacji, jak przekonuje, zebrał około 4,5 tys. podpisów poparcia pod swoją kandydaturą. I dodaje, że zebranie wymaganej liczby podpisów nie było łatwe, ponieważ mieszkańcy niechętnie podawali swój numer PESEL.
Trudność w zbieraniu podpisów potwierdzają też przedstawiciele innych sztabów.
– Wydaje mi się, że są dwa czynniki, które na to wpłynęły: wakacje i drugi ważniejszy – wielki wyciek danych, do którego doszło niedawno – przekonuje jeden ze sztabowców.
Chodzi o atak na systemy firmy MyDr, działającej w sektorze oprogramowania do zarządzania podmiotami medycznymi i systemami elektronicznej dokumentacji medycznej. Z MyDr współpracuje m.in. serwis ZnanyLekarz. W ten sposób wyciekły dane blisko 19 mln Polaków.
Zorganizował referendum, czeka na rejestrację
Komisja wyborcza przyjęła do weryfikacji także listy złożone przez Jana Hoffmana. To lider i organizator krakowskiego referendum. Z sondaży wynika, że Hoffman może liczyć na ok. 2 proc. poparcia.
– To jest gra na wiceprezydenta u Łukasza Gibały – mówi jeden z polityków Koalicji Obywatelskiej.
– Moim zdaniem Hoffman poprze przed drugą turą Gibałę licząc na wiceprezydenta. Podobny manewr zrobił Stanisław Mazur w ostatnich wyborach, wycofał się przed pierwszą turą i przekazał poparcie Aleksandrowi Miszalskiemu, a potem został wiceprezydentem. Choć trzeba powiedzieć, że ja akurat dobrze oceniam merytoryczne przygotowanie pana Hoffmana – dodaje.
Dwóch kandydatów już pewnych
Pewna startu w wyborach jest już Aleksandra Owca z partii Razem, która już tydzień temu złożyła wymaganą liczbę podpisów, a komisja uznała je za ważne.
Podobnie było w przypadku Michała Drewnickiego z PiS, którego komitet również został oficjalnie zarejestrowany.
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz dawid.serafin@firma.interia.pl


