
System rozwijany przez założoną przez prof. Yaghiego firmę Atoco opiera się na naukowej koncepcji zwanej chemią siateczkową, w centrum której znajdują się metaliczno-organiczne struktury porowate (MOF – Metal-Organic Frameworks), czyli syntetyczne materiały o niezwykle dużej powierzchni wewnętrznej, działające jak mikroskopijna gąbka – zaledwie kilka gramów tej substancji mogłoby pokryć powierzchnię całego stadionu piłkarskiego!
Kiedy powietrze przepływa przez urządzenie, MOF-y wychwytują cząsteczki wody z atmosfery, nawet jeśli wilgotność spada poniżej 20 proc. Następnie, wykorzystując ciepło otoczenia lub energię słoneczną, materiał uwalnia wilgoć w postaci pary, która kondensuje się w czystą pitną wodę. Urządzenie nie wymaga zasilania elektrycznego, działa całkowicie poza siecią, wykorzystując jedynie niskotemperaturowe źródła ciepła.
Technologia dla świata po katastrofie
Jednostki produkowane przez Atoco, wielkości 6-metrowego kontenera transportowego, mogą wytwarzać do 1000 litrów wody dziennie. Zostały zaprojektowane tak, by działać niezależnie od centralnych systemów infrastruktury, co czyni je bezcennymi w regionach dotkniętych suszą, huraganami czy awariami sieci energetycznych.
Huragany takie jak Melissa czy Beryl zniszczyły domy i uprawy, pozbawiając tysiące ludzi dostępu do wody. Nasza technologia może pomóc odbudować odporność na takie kryzysy, szczególnie na wyspach karaibskich narażonych na ekstremalne zjawiska pogodowe
Alternatywa dla odsalania
Technologia już wzbudza zainteresowanie w państwach regionu, na wyspach Carriacou i Petite Martinique w Grenadzie, które najbardziej ucierpiały po przejściu huraganu Beryl w 2024 roku, lokalne władze rozważają włączenie tej technologii do programów odbudowy: „System, który działa poza siecią i wykorzystuje jedynie energię otoczenia, to idealne rozwiązanie dla wyspiarskich społeczności zależnych od importu wody” – podkreślił Davon Baker, urzędnik środowiskowy z Carriacou.
Urządzenie może stać się ekologiczną alternatywą dla tradycyjnego odsalania wody morskiej, które wymaga ogromnych ilości energii i prowadzi do zanieczyszczenia oceanów solanką. Rozwiązanie noblisty jest nie tylko bardziej przyjazne dla środowiska, ale też mobilne i skalowalne – może zasilać w wodę zarówno pojedyncze gospodarstwa domowe, jak i całe społeczności.
Prof. Yaghi nie ukrywa zaś, że marzy o świecie „spersonalizowanej wody”, w którym ludzie będą mogli wytwarzać ją samodzielnie, tak jak dziś wytwarzają prąd z paneli słonecznych. Bo dla niego to projekt osobisty, dorastał w uchodźczej społeczności w Jordanii, w domu bez bieżącej wody i prądu.
Godzina działania już nadeszła. Nauka jest gotowa. Teraz potrzebujemy odwagi, by podarować przyszłym pokoleniom planetę wartą ich nadziei

