
-
Przymusowe życie offline. „Skończyły się czasy kafejek internetowych”
-
Co można stracić, żyjąc poza cyfrowym światem? Dwie grupy szczególnie narażone
-
Wykluczenie cyfrowe. Seniorzy nie ufają nowym technologiom
-
Nie zostawiają po sobie cyfrowego śladu. Ekspert: Biedny płaci dodatkowo za niedostatek
-
Seniorzy i ubodzy na cyfrowym marginesie. Czy istnieje „antidotum”?
Świat pana Henryka ma koronkowy wzór. Jak firanka, zza której ogląda to, co dzieje się za oknem. To wąski kadr: fragment ulicy i chodnik. Czasem zdarzy się zobaczyć tam idących gdzieś ludzi, zanim znikną za rogiem. Pan Henryk nie wie, co jest dalej. Nie wie też, jak wygląda dziś sklep, przystanek, przejścia dla pieszych.
Przez długi czas o świecie wiedział tyle, ile usłyszał w radiu. Gdy w niewielkim mieszkaniu pojawił się telewizor, główną rozrywką stało się oglądanie „Jaka to melodia”.
– Telewizor ma około połowa znanych nam w fundacji seniorów. Telefon? Garstka. Jeśli już, to nie jest to smartfon, tylko taki najprostszy aparat z przyciskami. O dostępie do internetu trudno nawet mówić – komentuje w rozmowie z Interią Piotr Staniucha, założyciel Fundacji Niosę Pomoc.
Wraz z żoną na co dzień zapewnia wsparcie tym, których określa się jako ludzi z „szarej strefy” – zbyt „bogatych”, by móc liczyć na pomoc socjalną, ale zbyt ubogich, by żyć na godnym poziomie. Teraz mierzą się z kolejnym rodzajem procesu wykluczania: cyfrowym.
Przymusowe życie offline. „Skończyły się czasy kafejek internetowych”
W czasach, w których coraz więcej młodych ludzi – przebodźcowanych współczesną technologią – wraca do analogowych rozwiązań, dla niektórych dostęp do internetu to „być, albo nie być”. Wśród seniorów i osób ubogich, stanowiących w Polsce często jedną grupę, problemem jest zarówno dostęp do urządzeń, jak i umiejętność ich obsługi. Brakuje też świadomości dostępnych rozwiązań.
– Znam kobietę, która nie była w stanie kupić sobie węgla. Zamówienia trzeba było składać onlinie, potwierdzić przelewem. Po prostu nie umiała tego zrobić – mówi Staniucha.
Przykłady można mnożyć. Inny z seniorów, którego wspiera jego fundacja, nie złożył wniosku o dofinansowanie do wymiany okien. Powód? – Wniosek trzeba było złożyć elektronicznie, ewentualnie pobrać, wydrukować i dopiero wypełnić ręcznie. Jak ktoś bez komputera i drukarki ma to zrobić? Skończyły się czasy kafejek internetowych – mówi Piotr Staniucha.
Co można stracić, żyjąc poza cyfrowym światem? Dwie grupy szczególnie narażone
– Mówiąc o wykluczeniu cyfrowym, warto rozpocząć od tego, czym jest proces wykluczenia – mówi w rozmowie z Interią dr hab. Arkadiusz Karwacki, profesor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
– To deficyt, którego człowiek doświadcza jednocześnie w trzech polach – zasobów, praw i wykorzystania uprawnień oraz uczestnictwa w życiu społecznym – wymienia profesor, podkreślając, że niedobory zasobów (np. pieniędzy, sprzętu, kompetencji, umiejętności) wpływają na możliwości wykorzystywania uprawnień (np. dostępu do informacji, instytucji, programów), a także na uczestnictwo w życiu społecznym.
– Brak uczestnictwa przekłada się na ograniczone możliwości gromadzenia zasobów i na wykorzystanie uprawnień. Tak właśnie działają mechanizmy sprzężeń między deficytami w tych trzech polach – tłumaczy ekspert, zaznaczając, że dopiero kiedy rozumiemy w ten sposób proces wykluczenia, możemy odczytywać doświadczenia ludzi, którzy są odłączeni od świata cyfrowego.
– Dla jednych to efekt braku środków finansowych na sprzęt, łącze internetowe, dla innych, to także niedostatek kompetencji do obsługi technologii, obawy, ryzyka, które powstrzymują przed akcesem do cyfrowego świata. Doświadczenie ubóstwa, brak środków finansowych w powiązaniu z poczuciem bycia gorszym, ograniczonego lub braku wpływu na swoje życie, stanowi często podstawę dla funkcjonowania poza siecią internetową – wymienia badacz problemów społecznych.
Profesor przypomina przy tym, że taki proces wykluczania społecznego to nie tylko kwestia zasobów finansowych.
– To także efekt, jak mawiają socjologowie, niskiego kapitału kulturowego, czyli wiedzy, umiejętności, zasobów językowych, niezbędnego do poruszania się w przestrzeni cyfrowej. Należy jednak pamiętać, że wysoki kapitał kulturowy nie oznacza, że w przestrzeni cyfrowej człowiek nie naraża się na ryzyka i zawsze sprawnie posługuje się konkretnymi narzędziami – zaznacza.
Wykluczenie cyfrowe. Seniorzy nie ufają nowym technologiom
Piotr Staniucha, założyciel Fundacji Niosę Pomoc, zwraca uwagę, jak dużą rolę odgrywają w tej kwestii pracownicy opieki społecznej i samorządowcy. To oni, jak wynika z jego obserwacji, jako pierwsi docierają do osób samotnych, które nie zostawiają po sobie cyfrowego śladu. Niestety, nawet to nie zawsze rozwiązuje problem. Trzeba jeszcze zdobyć ich zaufanie.
– Sam pomagałem wypełniać jednej kobiecie wniosek. Gdy dotarliśmy do numeru PESEL, nie chciała mi go podać. Bała się, że trafi w ręce oszustów – wspomina.
Pan Henryk dostał od fundacji Piotra telefon. Używa go wyłącznie do odbierania telefonów, co oznacza, że pod względem cyfrowym zostaje zupełnie wykluczony. Osób takich jak on jest w Polsce więcej.Szlachetna Paczka daje za przykład pana Andrzeja.
„Prowadzi życie offline. Nie tylko nie płaci gotówką, nie płaci też kartą ani telefonem. Nigdzie nie zostawia po sobie śladów. Nie widzi go nawet państwo” – pisze organizacja.
Nie zostawiają po sobie cyfrowego śladu. Ekspert: Biedny płaci dodatkowo za niedostatek
– Faktem jest, że życie w głębokiej biedzie, które szczególnie właściwe jest np. seniorom czy osobom o niskim poziomie wykształcenia i kompetencji zawodowych, może wiązać się z brakiem zasobów sprzętowych, ale i z brakiem umiejętności, aby się tymi technologiami posługiwać – ocenia dr hab. Arkadiusz Karwacki.
Zdaniem eksperta oznacza to życie z ograniczonym dostępem do informacji, realnym ograniczeniem w zakresie wykorzystywania obywatelskich uprawnień, paradoksalnie dodatkowymi kosztami, które możemy ponosić w sytuacji, kiedy nie wykorzystujemy trybu elektronicznego w załatwianiu spraw.
– A zatem biedny w tym zakresie płaci dodatkowo za niedostatek, który jest pochodną złożonych procesów społecznych, ekonomicznych, kulturowych, ale i politycznych, jeśli uznamy, że państwo powinno realizować zobowiązanie do realnej asekuracji bezpieczeństwa socjalnego obywateli – komentuje badacz.
Seniorzy i ubodzy na cyfrowym marginesie. Czy istnieje „antidotum”?
Według badacza powodzenie w zmianie sytuacji mogą przynieść „inwestycje, wzmocnienia, które jednocześnie będą zwiększać zakres zasobów w dyspozycji ludzi, wspierać w wykorzystywaniu uprawnień i zwiększać zakres uczestnictwa w życiu społecznym”.
– A zatem samo zwiększenie środków w dyspozycji nie będzie antidotum na aktualnie doświadczane pozostawanie poza siecią cyfrowej wymiany – kwituje dr hab. Arkadiusz Karwacki z UMK w Toruniu.
Kontakt do autorki: dagmara.pakula@firma.interia.pl

