-
Po niemal całkowitym wytępieniu bizonów na południu Stanów Zjednoczonych sprowadzono oryksy południowe z Afryki w celu stworzenia nowej zwierzyny łownej.
-
Oryksy południowe, po wypuszczeniu na wolność w Nowym Meksyku, szybko się rozmnożyły i zajęły rozległe obszary pustyni Chihuahua, gdzie nie miały naturalnych drapieżników.
-
Według „Journal of Mammalogy” zmiany klimatu mogą umożliwić dalszą ekspansję oryksów w Stanach Zjednoczonych, co stanowi istotne wyzwanie dla zarządzania ich populacją.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Historia oryksów południowych pokazuje, że wszystko może stać się w pewnych okolicznościach gatunkiem inwazyjnym, nawet zwierzę swego czasu uważane za rzadkie. Na początku XX w. oryks południowy, jak zresztą wszystkie niemalże kopytne południowej Afryki, stał się rzadki. Polowania, rozwój rolnictwa, presja człowieka sprawiły, że duże niegdyś stada tych zwierząt skurczyły się.
Oryks południowy nie podzielił jednak losu innych wytępionych zwierząt południowoafrykańskich np. kwaggi czy antylopowca modrego, otwiera się w nowym oknie. Nie znalazł się też na krawędzi jak bontbok czy gnu brunatne albo inne gatunki oryksów, zwłaszcza z Sahary i państw Bliskiego Wschodu. Udało się utrzymać jego liczebność także dzięki sztucznym hodowlom prowadzonym w Afryce Południowej, Rodezji czy Namibii. Dzięki m.in. tym zabiegom liczba oryksów południowych w samej tylko Namibii podskoczyła do ponad 100 tys. zwierząt, a w 2020 r. antylopa ta przestała być zagrożona.
Inaczej mówiąc, doświadczenia w sztucznej hodowli oryksów są. Także hodowli dla mięsa i skór, bo takowa również jest w Afryce prowadzona. Państwa afrykańskie żyją z podsuwania antylop myśliwym, aby zarobić na polowaniach.
Oryks południowy miał być dobrym celem dla myśliwych
Taka idea przyświecała również osadzeniu ich na pustyniach południa Stanów Zjednoczonych. Te obszary też pokrywają pustynie, na których nie ma zwierzyny łownej dla myśliwych.
Bizony wytępiono, widłorogi nie żyją na tych terenach, wapiti również. A oryksy to antylopy kapitalnie wręcz przystosowane do życia na pustyni i w suchych warunkach, odporne na wysoką temperaturę i brak wody. Wydawało się, że przeniesienie ich do Nowego Meksyku to świetny pomysł, a myśliwi zapolują sobie bez konieczności jeżdżenia do Afryki.
Pierwsza grupa zwierząt sprowadzona do Ameryki Północnej trzymana była w zamknięciu, aby je rozmnożyć. W 1969 r. pierwsze oryksy wypuszczono na pustynny teren White Sands Missile Range w południowym Nowym Meksyku, na zupełne pustkowie i odludzie. Co mogło pójść nie tak?
Pierwsza setka oryksów zajęła szybko tereny leżące do ponad 100 kilometrów od miejsca wypuszczenia ich. Antylopy zadomowiły się na suchych terenach pustyni Chihuahua. Nie miały tu naturalnych drapieżników, bo pumy ani wilki nie zapędzały się na pustynię, a kojoty nie były w stanie upolować dorosłego oryksa. Myśliwi zabijali jakąś część, reszta się rozmnażała.
Tysiące oryksów mieszkają na pustyniach USA
Dzisiaj „Journal of Mammalogy” pisze o poważnym zagrożeniu, jakie stanowi oryks południowy jako inwazyjny gatunek w Ameryce Północnej., otwiera się w nowym oknie Na tutejszych pustkowiach żyją ich już bowiem tysiące, a antylopy przejęły całą tę okolicę. A to nie koniec.
W analizie czytamy, że „zmiana klimatu drastycznie zmieni rozmieszczenie kopytnych, a przystosowanie afrykańskich gatunków do życia w środowiskach suchych może umożliwić ekspansję siedlisk na obszary wcześniej niezamieszkane z powodu wzrostu temperatur i suszy”. Dlatego amerykańscy przyrodnicy sugerują, że zarządzanie populacją oryksa południowego musi uwzględniać przyszłe bariery utrudniające rozprzestrzenianie się oryksa.
Do tej pory było tak, że chociaż ta antylopa świetnie znosi upały i to nawet bardzo wysokie, powyżej 40 stopni Celsjusza, to jednak znacznie gorzej radzi sobie z mrozami i silnymi zimami. I to ograniczały przez lata oryksa w USA. Teraz jednak wraz z cieplejszymi zimami wszystko się zmienia. Przed afrykańską antylopą otwierają się nowe możliwości. Hodowcy mogą przesiedlać bydło, gdy susza pozostawi zbyt mało pożywienia, ale dzikie oryksy pozostają na suchym terenie. Staną się przyszłością wyschniętej Ameryki.


