Zażalenia prezydenta Częstochowy odrzucone. Krzysztof Matyjaszczyk pozostaje poza urzędem

W praktyce oznacza to, że samorządowiec nie może na razie wrócić do kierowania miastem. Sąd uznał też, że samo zatrzymanie było słuszne i celowe. Po ogłoszeniu postanowienia w poniedziałek (27 kwietnia) Matyjaszczyk nie rozmawiał z dziennikarzami. Głos zabrał jedynie jego obrońca mec. Wojciech Hop. – Postępowanie jest w toku, będziemy podejmowali dalsze czynności celem obrony, natomiast na tę chwilę oba zaskarżone postanowienia są w mocy – powiedział.

Sąd utrzymał środki prokuratury wobec prezydenta Częstochowy

Poniedziałkowa decyzja oznacza, że nadal obowiązują zastosowane wcześniej przez prokuraturę wolnościowe środki zapobiegawcze. Krzysztof Matyjaszczyk musi wpłacić 200 tys. zł poręczenia majątkowego, ma zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu, pozostaje pod dozorem policji i nie może kontaktować się z innymi podejrzanymi oraz świadkami.


Zobacz wideo

Częstochowa. Zaatakował pasażera tramwaju. Policja udostępniła nagranie

Kluczowe z punktu widzenia miasta jest jednak to, że nadal obowiązuje także zakaz przebywania na terenie Urzędu Miasta Częstochowy oraz zawieszenie w wykonywaniu czynności służbowych prezydenta. Jego obowiązki wciąż wykonuje pierwszy zastępca Zdzisław Wolski. 

Obrońca samorządowca zwracał uwagę, że sąd rejonowy inaczej ocenił sytuację niż wcześniej katowicki sąd okręgowy, który nie zgodził się na areszt dla Matyjaszczyka. Podkreślił jednak, że zgodnie z przepisami obrona może nadal składać do prokuratury wnioski o zmianę stosowanych środków i taki ruch będzie rozważany.

CBA zatrzymało Matyjaszczyka w lutym

Prezydent Częstochowy został zatrzymany 25 lutego przez CBA w ramach śledztwa prowadzonego przez śląski wydział Prokuratury Krajowej. Jak wynika z opisu sprawy, po zatrzymaniu został przewieziony do swojego gabinetu w urzędzie miasta, gdzie przez kilka godzin wykonywano czynności z jego udziałem. Później trafił do siedziby Prokuratury Krajowej w Katowicach.

Prokuratura przedstawiła mu dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy przyjęcia w latach 2018-2022 co najmniej 40 tys. zł w zamian za wprowadzenie zmian w budżecie miasta, które miały umożliwić realizację zamówienia publicznego z korzyścią dla jednego z przedsiębiorców. Drugi zarzut dotyczy przyjmowania od września 2020 roku do końca października 2025 roku korzyści majątkowych od wielu osób w łącznej kwocie nie mniejszej niż 129 tys. zł.

Matyjaszczyk nie przyznaje się do winy i twierdzi, że padł ofiarą pomówienia. W mediach społecznościowych pisał wcześniej o „bezprawnych metodach”. Jest przekonany, że ostatecznie zostanie oczyszczony z zarzutów.

Nie było aresztu

Już dzień po zatrzymaniu, 26 lutego, Sąd Rejonowy Katowice-Wschód nie zgodził się na tymczasowe aresztowanie prezydenta Częstochowy. W marcu zażalenie prokuratury na tę decyzję oddalił także sąd okręgowy.

Prokuratura zastosowała wobec niego nieizolacyjne środki zapobiegawcze, w tym odsunięcie od pełnienia obowiązków. Sąd rozpatrzył właśnie zażalenie obrony na te środki – Matyjaszczyk na razie nie wróci do urzędu.

Śledztwo w Częstochowie

Sprawa prezydenta Częstochowy jest częścią większego śledztwa dotyczącego korupcji w lokalnym samorządzie. W tym samym postępowaniu wcześniej zarzuty usłyszeli m.in. były wicemarszałek województwa śląskiego i były wiceprezydent Częstochowy Bartłomiej S. oraz były przewodniczący Rady Miasta Częstochowy Łukasz B.

Bartłomiej S. usłyszał zarzuty korupcyjne i dotyczące prania pieniędzy. Po zatrzymaniu i aresztowaniu zrezygnował z funkcji wicemarszałka województwa. Z kolei Łukasz B., kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Częstochowy w ostatnich wyborach samorządowych, usłyszał pięć zarzutów dotyczących przyjmowania korzyści majątkowych, poświadczania nieprawdy i podżegania do wystawiania nierzetelnych faktur.

Jak informowała wcześniej Prokuratura Krajowa, w całym śledztwie jest kilkanaście osób podejrzanych, a sprawa ma charakter rozwojowy. Według jednego z opisów medialnych liczba podejrzanych mogła już wzrosnąć do 20 osób z kręgów samorządowych i biznesowych związanych z Częstochową.

Radni PiS chcieli referendum, ale zabrakło im głosów

W ubiegłym tygodniu częstochowscy radni nie podjęli uchwały o przeprowadzeniu referendum w sprawie odwołania Matyjaszczyka. Wniosek opozycyjnych radnych PiS nie uzyskał wymaganej większości 3/5 ustawowego składu rady. Wcześniej radni tej partii wzywali prezydenta do złożenia mandatu.

Krzysztof Matyjaszczyk rządzi Częstochową od 2010 roku. W wyborach samorządowych w 2024 roku, startując z komitetu Lewicy, pokonał w drugiej turze kandydatkę PiS Monikę Pohorecką. Obecna kadencja jest jego czwartą na tym stanowisku. Po zatrzymaniu został też zawieszony w prawach członka Nowej Lewicy.

Udział
Exit mobile version