– Jesteśmy przekonani, że po wyborach [do Dumy Państwowej] przeprowadzą mobilizację. Uważamy, że nie będzie ona miała miejsca w dużych miastach – powiedział w niedzielę prezydent Ukrainy.

Zełenski spodziewa się, iż Rosjanie zakończą rok okupując tyle samo terytorium Ukrainy, co na jego początku. I to pomimo ogromnych strat w ludziach. – Od początku roku Rosja straciła 267 tys. żołnierzy. W tym 155 tys. to zabici – podkreślił ukraiński prezydent.

Zobacz wideo Patriarcha Cyryl: Rosjanie walczący z Ukrainą pójdą od razu do nieba

Według ukraińskiego prezydenta Putin wyśle 300 tys. nowo zmobilizowanych żołnierzy przede wszystkim na wschód Ukrainy. Wydał on swoim generałom rozkaz, by do końca roku zakończyć okupację obwodu donieckiego. – Rosjanie nie są w stanie dokończyć zajmowania obwodu donieckiego. Zmieciemy ich z powierzchni ziemi – zapowiada Wołodymyr Zełenski.

Aktualnie jednostki ukraińskie bronią ok. 20 proc. terytorium obwodu donieckiego. Pod kontrolą Sił Zbrojnych Ukrainy jest pas strategicznie ważnych miast przemysłowych, jak Słowiańsk czy Kramatorsk.

Głosowanie w czasie wojny rozdarłoby nasz kraj – przekonuje ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski, krytykując pomysł byłego ministra obrony Mychajła Fedorowa, który domaga się przeprowadzenia wyborów parlamentarnych – czytaj na Wyborcza.pl.

Zełenski ostrzega przed możliwością wkroczenia wojsk rosyjskich do północnych ukraińskich obwodów charkowskiego i sumskiego. – W rosyjskim obwodzie briańskim nie ma jeszcze wojsk, ale sprzęt wojskowy widać wzdłuż granic z Federacją Rosyjską – twierdzi Zełenski.

Rosja zaprzecza planom mobilizacji

Rosja przekonuje, że nie planuje mobilizacji. – Myślę, że oficjalnie wielokrotnie już powtarzano: nie potrzebujemy teraz masowej mobilizacji i o ile mi wiadomo, nie jest ona planowana ani spodziewana – powiedział w piątek (21.08) podczas briefingu prasowego stały przedstawiciel Federacji Rosyjskiej przy ONZ Wasilij Nebenzia.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, poproszony o skomentowanie niedawnego oświadczenia prezydenta Ukrainy o „planach Putina na przeprowadzenie szybkiej mobilizacji kilkuset tysięcy Rosjan” oświadczył z kolei, że „Zełenski nie będzie mówił o naszych planach”. Zaapelował też, by ludzie nie ufali „plotkom”.

O przygotowaniach do mobilizacji informują rosyjskie niezależne media („Wiorstka” i „Ważnyje Istorie”) opierając się na źródłach z prezydenckiej administracji i wojska.

Z opublikowanego pod koniec czerwca wspólnego materiału wynika, że „w związku z trudnościami w rekrutacji żołnierzy kontraktowych w kuluarach władzy rozpoczęły się dyskusje na temat mobilizacji”. Jeden z informatorów, urzędnik z moskiewskiego ratusza, przekazał wtedy, że w kwietniu 2026 roku Moskwa wysłała na front 1708 osób, a w maju – 1378. „To o tysiąc mniej niż rok wcześniej. Niskie tempo rekrutacji utrzymało się również w czerwcu”.

W Rosji kolejna fala ucieczek

Nie może być przebaczenia dla Rosjan, którzy opuścili swoją ojczyznę i potępiają agresję Rosji na Ukrainę – powiedział Dmitrij Miedwiediew, wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji i przewodniczący Jednej Rosji, podczas zjazdu partii rządzącej.

– Choć może się to wydawać nieludzkie, tacy zdrajcy nie mają prawa powrotu do ojczyzny i nie powinni go mieć. Żadna skrucha nie pomoże – kontynuował Miedwiediew. Dla takich „łajdaków” nie powinno być – według polityka – wybaczenia.

Z tego, co nam mówią oficjalne źródła informacji (a im w tym przypadku można wierzyć), nastroje Rosjan są dziś mroczne i dalekie od tego, co chciałby Putin – czytaj na Wyborcza.pl.

Nieoficjalne doniesienia o nowej fali poboru wystarczyły, by w Rosji wywołać panikę i kolejną falę ucieczek z kraju. 

Na rosyjsko-gruzińskim przejściu granicznym Wierchnij Łars odnotowano w ostatnich dniach bezprecedensowy ruch, znacznie przewyższający statystyki z ubiegłych lat. Według Federalnej Służby Celnej (FCS) 15 i 16 sierpnia granicę przekroczyło łącznie 19 tysięcy osób. Zaledwie kilka dni później, 18 sierpnia, padł kolejny rekord, kiedy w ciągu doby do Gruzji uciekło ponad 20 tysięcy Rosjan. Aby rozładować gigantyczne kolejki, służby celne musiały pilnie zwiększyć liczbę personelu i uruchomić dodatkowe zmiany, co miało przyspieszyć odprawę pojazdów.

Udział
Exit mobile version