Szymon Hołownia twierdzi, że nie wpłynął do niego list od lidera Suwerennej Polski. „Wobec wielu pytań wyjaśniam: do tej pory nie wpłynął do mnie żaden list od posła Zbigniewa Ziobry” – napisał marszałek Sejmu w mediach społecznościowych.

Były minister sprawiedliwości i prokurator generalny za rządów Prawa i Sprawiedliwości miał wnieść w piśmie, by na podstawie art. 12a Ustawy o sejmowej komisji śledczej, niezwłocznie powołać – w ramach prac komisji – biegłych lekarzy celem wydania opinii o jego stanie zdrowia. Pełną treść opublikował portal „Do Rzeczy” wskazując, że list motywowany był chęcią ucięcia spekulacji.

Sprawa listu Ziobry. Hołownia twierdzi, że nic nie doszło

O liderze Suwerennej Polski jest w ostatnim czasie szczególnie głośno. Od kiedy ujawniono, że Ziobro poddawany jest terapii w związku z rakiem przełyku, pojawiły się podejrzenia, że polityk próbuje w ten sposób uciec przed odpowiedzialnością. „Newsweek” pisał wówczas, że nawet członkowie PiS nie wierzą w jego chorobę,

W sprawie wspomnianego listu do marszałka Sejmu zwrócił się Michał Wójcik przypominając, że był w jego sekretariacie w sprawie pisma Zbigniewa Ziobro dotyczącego prośby o „powołanie lekarzy dla wydania opinii, czy może zeznawać przed komisjami śledczymi”. Jak zapewnił, pismo wysłano „dwa dni temu”. „Sekretariat potwierdził, że było. Proszę sprostować swój tweet” – zaapelował poseł Solidarnej Polski.

Z kolei jego partyjny kolega zwrócił liderowi Polski 2050 uwagę, że „wielu pracowników Kancelarii, wiedziało o chorobie Ziobry”. „Mieliście telefon, we wszystkich sejmowych wydziałach, pan ma regulaminowy obowiązek przeciwdziałać łamaniu prawa, był pan proszony o powołanie biegłych. Nie wstyd Panu” – pytał Dariusz Gosek.

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.