
-
Dorota Gawryluk stwierdziła, że odpowiedzialność za sytuację wokół wyjazdu Zbigniewa Ziobry do Stanów Zjednoczonych ponosi rząd, który prowadził sprawę rozliczeń w sposób problematyczny.
-
Gawryluk oceniła, że zarzuty wobec Ziobry dotyczą sposobu wydawania środków publicznych, a nie przywłaszczenia pieniędzy.
-
Jan Wróbel zasugerował, że przedstawianie Ziobry jako potwora było nieskuteczne.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Zdaniem Doroty Gawryluk odpowiedzialność za obecną sytuację wokół wyjazdu Zbigniewa Ziobry do Stanów Zjednoczonych ponosi przede wszystkim rząd, który – jak oceniła – „od początku prowadził sprawę rozliczeń w sposób problematyczny”.
Dziennikarka stwierdziła w programie „Kalejdoskop Wydarzeń”, że Platforma Obywatelska budowała swoją kampanię wyborczą na obietnicy rozliczenia poprzedniej władzy, ale nie przedstawiła opinii publicznej konkretnych dowodów.
– Więc powiedziano, że PiS to złodzieje – wskazała Gawryluk, przywołując wypowiedź premiera.
– To już jest nielogiczne, bo cały PiS nie może kraść, tak jak cała Platforma by nie mogła kraść, ani całe SLD, bo to jest niemożliwe – podkreśliła.
Gawryluk oceniła, że rządzący najpierw zbudowali przekaz o konieczności rozliczeń, a dopiero później szukali dowodów na jego poparcie.
– Polacy uwierzyli, że cały PiS kradnie, że za chwilę cały PiS znajdzie się w więzieniu, a szef grupy przestępczej, czyli Zbigniew Ziobro, trafi tam w pierwszej kolejności – mówiła.
„Można mówić co najwyżej o złym wydawaniu pieniędzy”
Jak dodała, po rozpoczęciu prac nad sprawą okazało się, że zarzuty wobec Ziobry mogą dotyczyć nie tyle przywłaszczenia pieniędzy, ile sposobu ich wydawania.
– Wydawał publiczne pieniądze na straż pożarną, remont prokuratury, Pegasusa, czyli na ściganie przestępców, czy koła gospodyń wiejskich – wyliczała Gawryluk.
W jej ocenie można byłoby mówić co najwyżej o zarzucie „złego sposobu wydawania pieniędzy”. – To nie jest zarzut kryminalny ani zarzut, który mógłby potraktować poważnie jakikolwiek rząd – podkreśliła.
Jak stwierdziła, właśnie to mogło wystarczyć do uzyskania azylu i odmowy wydania Zbigniewa Ziobry Polsce. – Rozumując w ten sposób, doszlibyśmy do tego, że wszyscy liderzy partyjni i wszyscy ministrowie są szefami grup przestępczych – dodała.
Jan Wróbel z radą dla rządu. „Nie robić ze smoczka smoka wawelskiego”
Współprowadzący program Jan Wróbel ocenił, że sposób przedstawiania Ziobry przez jego przeciwników politycznych mógł okazać się nieskuteczny.
– Jak się mówi o kimś, że jest potworem, a ten potwór potem robi, co chce, to znaczy, że jesteśmy cieniasami, jesteśmy fujarami, jak powiedziałby Zbigniew Ziobro – argumentował Wróbel.
Dodał, że należało „ośmieszać, piętnować, wykazywać słabości, ale nie robić ze smoczka smoka wawelskiego„.
Gawryluk odpowiedziała, że podstawą działań powinny być przede wszystkim dowody.
– Należało mieć dowody na to, że Zbigniew Ziobro jest przestępcą. (…) Może ty pamiętasz chociaż jeden zarzut, który kwalifikuje się na przestępstwo, które miałoby powodować, że Zbigniew Ziobro w tym czerwonym kaftanie będzie prowadzony w kajdankach do tymczasowego aresztu – pytała.
-
Sojusznik Zbigniewa Ziobry przekonuje: On nigdzie nie uciekł
-
Zbigniew Ziobro kpi z „fujar”. Wizerunkowa katastrofa

