
„W porcie Primorsk uszkodzono zbiornik z paliwem, doszło do pożaru” – napisał w komunikatorze Telegram gubernator Aleksandr Drozdenko. Nie podał, kto stoi za tym nalotem, natomiast ukraińskie media twierdzą, że port zaatakowały ukraińskie bezzałogowce.
Łącznie w nocy z niedzieli na poniedziałek (23 marca) siły rosyjskie przechwyciły lub zniszczyły 249 dronów – poinformowało Ministerstwo Obrony Rosji i dodało, że bezzałogowce zneutralizowano m.in. w obwodach moskiewskim, leningradzkim i kurskim.
To kolejny atak
Infrastruktura portu Primorsk służy do eksportu oleju napędowego wysokiego gatunku i ropy naftowej Urals, która jest flagowym rosyjskim surowcem eksportowym. Ponad 1 mln baryłek ropy dziennie trafia przez ten terminal na Bałtyku na rynki światowe. Według ukraińskich mediów terminal ten obsługuje także flotę cieni, czyli wysłużone tankowce, których Rosja używa do transportu ropy w celu ominięcia zachodnich sankcji.
Infrastruktura w Primorsku była na celowniku ukraińskich dronów we wrześniu 2025 roku, kiedy nalot spowodował przerwanie załadunku ropy.
40 proc. przerobów
W ciągu trwającej pełnoskalowej wojny Kijów wielokrotnie atakował rosyjską infrastrukturę, włącznie z obiektami służącymi do eksportu ropy naftowej. Uderzano wielokrotnie w rafinerie: w Riazaniu, Kstowie, Tuapse i Wołgogradzie. Kijów uderzył też w leżący 100 km od granicy ukraińskiej terminal paliwowy w Ust-Łudz.
Według szacunków z marca 2026 roku systematyczne ataki dronowe doprowadziły do okresowego wyłączania nawet do 40 proc. mocy przerobowych rosyjskich rafinerii. De facto uderzają one bezpośrednio w machinę wojenną Kremla, która jest mocno uzależniona od sprzedaży surowców energetycznych.
Czytaj także: Reżim w Teheranie jest coraz bardziej pewny swego. Cele Netanjahu i prezydenta USA zaczęły się rozjeżdżać – pisze Robert Stefanicki na Wyborcza.pl.

