-
Zmiana czasu. U źródła poważne problemy gospodarcze
-
Zmiana czasu a zużycie prądu. Czy dziś rzeczywiście oszczędzamy?
-
Zmiana czasu 2026. Czy i kiedy przestaniemy przestawiać zegarki?
Historia zmiany czasu zaczyna się dosyć niewinnie, ponieważ korzeni należy szukać w osiemnastowiecznym Paryżu i parodii Benjamina Franklina.
Jeden z Ojców Założycieli Stanów Zjednoczonych podczas pobytu we Francji opublikował anonimowo list do Paryżan, w którym zachęcał do wczesnego wstawania, tak by spędzać czas w świetle dnia i wcześnie się kłaść. Miało to zmniejszyć zużycie świec, a mieszkańców do wczesnego wstawania miały zachęcać bicie dzwonów i armatnie salwy.
Zmiana czasu. U źródła poważne problemy gospodarcze
Już na poważnie zmiany wskazówek zegara wprowadziła po raz pierwszy Nowa Zelandia pod koniec XIX w. W Europie zmiana czasu o godzinę została wprowadzona w czasie I wojny światowej. 30 kwietnia 1916 roku Niemcy i Austro-Węgry zdecydowały się przesunąć zegarki o godzinę do przodu, aby lepiej wykorzystać światło dzienne i oszczędzać węgiel.
W praktyce zrealizowano pomysł Franklina, bo zmiana oznaczała, że ludzie wstawali wcześniej, a po zachodzie słońca używano mniej paliwa do oświetlenia miast, fabryk i instytucji.
W kolejnych latach zmianę czasu wprowadzały kolejne kraje, w tym Polska, która na ten krok zdecydowała się w 1919 roku. Nad Wisłą stosowano go później w zależności od tego, kto akurat okupował kraj. Podczas II wojny światowej czas letni wprowadzono decyzją nazistowskich Niemiec. Po wojnie jego stosowanie było wycofywane i przywracane zależnie od decyzji władz centralnych.
Na stałe zmiana czasu została wprowadzona w 1977 roku. Był to czas kryzysu energetycznego i wysokich kosztów. Tylko w czerwcu 1976 r. podwyżki cen żywności wyniosły średnio 70 proc. Dlatego też władze PRL szukały sposobów na oszczędzanie energii elektrycznej, starając się maksymalnie wykorzystać światło słoneczne w obliczu narastających problemów gospodarczych.
Zmiana czasu a zużycie prądu. Czy dziś rzeczywiście oszczędzamy?
Wprowadzenie zmiany czasu miało być więc źródłem oszczędności i choć takie podejście miało wówczas sens, to naukowcy wskazują, że w dzisiejszych czasach korzyści są znikome, a nawet żadne.
Władze Unii Europejskiej mają tego świadomość już od dawna. W 2018 roku Czesi z Uniwersytetu w Pradze oraz Instytutu Studiów Ekonomicznych porównali 44 opracowania zawierające 162 badania z całego świata. Meta-analiza wykazała, że czas letni daje średnio 0,34 proc. oszczędności w zużyciu energii w gospodarkach. Są to więc znikome wartości.
Jednocześnie wiele zależy od lokalizacji, gospodarki czy pogody. I tak na przykład w Stanach Zjednoczonych w stanie Indiana okazało się, że zmiana czasu powoduje wzrost zapotrzebowania ze względu na poranne ogrzewanie i popołudniowe chłodzenie. W zachodniej Australii efekty zmian czasu pod lupę wzięto latem 2006-2007 r. Wtedy zużycie elektryczności rosło w dni gorące, spadało w chłodniejsze i ostatecznie czas letni przyniósł wzrost konsumpcji energii elektrycznej o 0,6 proc.
Badania na dużą skalę przeprowadzono także w Niemczech. Bundestag wskazał, na podstawie dostępnych modeli i analiz, że zmiana czasu dwa razy do roku daje ok. 0,8 proc. oszczędności przy korzystaniu z energooszczędnego oświetlenia w domach i mieszkaniach. Z drugiej strony dochodzi do wzrostu korzystania z własnej produkcji energii słonecznej, a jej nadwyżki mogą zostać sprzedane do sieci. Tak więc korzyści są ułamkowe.
A jak wygląda to w Polsce? W „Polskiej energii” (nr 5/2011) możemy przeczytać, że po wprowadzeniu czasu zimowego wydłuża się szczyt wieczorny i w niewielkim stopniu rośnie zużycie elektryczności. Jest to tak mało w porównaniu z całkowitą roczną konsumpcją elektryczności, że prawdopodobnie pozostawienie czasu letniego i zaniechanie zmian niczego by nie zmieniło.
Zmiana czasu 2026. Czy i kiedy przestaniemy przestawiać zegarki?
Skoro ekonomiczny aspekt zmiany czasu praktycznie nie istnieje, logicznym wydaje się zaniechanie tej praktyki. Tym bardziej że ma ona wiele negatywnych skutków. Gorsze samopoczucie, zaburzenia snu, zmęczenie, a nawet ryzyko depresji to tylko kilka z nich. Statystyki medyczne pokazują także, że w pierwszych dniach po wiosennej zmianie czasu rośnie liczba zawałów serca i udarów.
Pomysł rezygnacji ze zmiany czasu pojawił się na poziomie Unii Europejskiej już kilka lat temu, niemniej jednak prace nad nim zostały wstrzymane. Co więcej, nie ustalono terminu, od którego państwa członkowskie miałyby pozostać na stałe przy czasie letnim lub zimowym.
W tym roku rzeczniczka Komisji Europejskiej Anna-Kaisa Itkonen przekazała, że uzgodnienie odejścia od zmiany czasu nadal jest możliwe. Komisja uruchomiła nowe badanie wspierające proces decyzyjny, którego zakończenie zapowiedziano do końca 2026 r.
-
Zapytali o zmianę czasu. Większość odpowiedzi nie pozostawia złudzeń
-
Mają pomysł na zmianę czasu. „Kompromisowe rozwiązanie”


