Samce muszą się spieszyć. Jeżeli nie znajdą szybko samicy, padną z głodu. Nie, nie chcą jej zjadać, przynajmniej nie dosłownie. Nie byłoby to zresztą możliwe, bo samce ryb żabnicokształtnych są kilkunasto-, a niekiedy i kilkudziesięciokrotnie mniejsze od samic. Tak wielkiej dysproporcji między płciami nie ma chyba u żadnych zwierząt na świecie. 

U tych ryb samce nie tylko są mniejsze od samic, ale wyglądają jak nieistotny okruszek pływający wokół ich dużych ciał. Mają tylko jeden cel, znaleźć taką samicę i… wgryźć się w nią. Dosłownie wgryźć.

W przypadku tych ryb samce nie mają bowiem własnego układu pokarmowego. Jest on tak silnie zredukowany, że te ryby nie są w stanie samodzielnie się odżywiać. Ratuje ich ciało samicy, w które wgryzają się tak mocno, że w zasadzie w niej wrastają. Stają się wtedy jej pasożytem, całkowicie zależnym od partnerki. Jeżeli szybko jej nie znajdą po wykluciu, padną z głodu.

Z jednej strony, w świecie zwierząt nie ma tak ścisłego związku samca i samicy. Ścisłego niemal dosłownie, skoro partner wgryza się w ciało partnerki, przyrasta do niego, rozpuszczając jej tkanki, po czym odżywia się wyłącznie z jej pomocą. Niektórzy ichtiologowie uważają, że z jego własnych narządów na zewnątrz pozostają tylko jądra. Można powiedzieć, że jak klasyczny pasożyt, więc z drugiej strony nie ma też związku, w którym samiec byłby aż tak zmarginalizowany i zredukowany, w zasadzie do nieistotnej i niezauważalnej narośli.

Niezauważalnej może i tak, ale nie nieistotnej. Samiec ma bowiem swoja rolę do odegrania. Gdy partnerka składa jaja, on je zapładnia. Ona nie musi go wtedy szukać, tracić czasu na tarło i umizgi. Samiec jest pod ręką, pod pachą, za głową – przyrośnięty i na stałe. Nie znajdzie sobie innej, nie zapodzieje się i nie zostanie na dłużej gdzieś, nie wiadomo gdzie. Jest posłuszny, zrośnięty, całkowicie pod pantoflem. Stanowi podręczny i przenośny bank nasienia. Mało tego, jedna samica może mieć na ciele kilka takich banków, które nie są o siebie zazdrosne i nie zwalczają się, jak to samce.

Naukowcy z Uniwersytety Yale zbadali żabnice z rodziny matronicowatych, u których dymorfizm między samcem i samicą jest szczególnie widoczny i skrajny. To żabnice głębinowe, niektóre z nich żyją na ponad 4 tysiącach metrów pod powierzchnią, jak chociażby matronica Holboella – jedna z największych ryb głębinowych świata. Nie ma tam światłą, więc odnalezienie samicy żywicielki dla każdego samca matronic jest zadaniem trudnym i ważnym. 

Ryby te polują w głębinach za pomocą przynęt świetlnych, które znajdują się na wyrastających z ich ciał w formie długiej wędki. To także sposób wielce oryginalny. Do znajdującego się na końcu wędki wabika przypływają potencjalne ofiary.

Zdaniem Chase Bownstein z Uniwersytetu Yale, te żabnice niegdyś żyły na dnie morza, gdzie poruszały się za pomocą płetw niczym kończyn. 55 milionów lat temu niektóre matronicowate zaczęły pływać w rozległej oceanicznej strefie batypelagicznej oceanów. Tam stały się bardziej zróżnicowane genetycznie niż ich kuzyni zamieszkujący dno morskie – a wszystko to w ciągu zaledwie 5 milionów lat.

Stało się to tak szybko właśnie dzięki owemu niezwykłemu pasożytnictwu seksualnemu. Przyrośnięcie samca do większej samicy jest w zasadzie dużą ingerencją w jej ciało, czymś w rodzaju przeszczepu. Układ immunologiczny samicy ryby powinien zareagować atakiem na intruza, a jednak tego nie robi. Naukowcy odkryli, że żabnice są w dużej mierze pozbawione genów kodujących cząsteczki MHC, tak jakby pozbyły się zdolności rozpoznawania immunologicznego tkanek własnych i obcych na rzecz ich fuzji. „Ponadto odkryliśmy, że funkcja limfocytów, które zwykle aktywnie eliminują zakażone komórki lub atakują obce tkanki podczas procesu odrzucania narządu, również została poważnie osłabiona, jeśli nie całkowicie utracona. Odkrycia te wskazują na możliwość, że układ odpornościowy żabnic jest najbardziej nietypowy wśród dziesiątek tysięcy gatunków kręgowców” – oznajmił Jeremy Swann z MPI of Immunobiology and Epigenetics.

Sukces biologiczny tych ryb, który pozwolił im opanować rozmaite środowiska morskie, łącznie z dużymi głębinami poniżej 4 tysięcy metrów był możliwy dzięki temu, że samce zostały ewolucyjnie zmarginalizowane i zredukowane do narośli pełnej nasienia, którą samica musi znosić, tolerować i na dodatek chronić przed atakiem jej układu odpornościowego. Ten układ może teraz stanowić przedmiot badań już nie zoologii, a medycyny i transplantologii,

x

Udział
© 2024 Wiadomości. Wszelkie prawa zastrzeżone.