
Resort zdrowia widzi potrzebę zmiany nad wyraz biurokratycznych procedur, z którymi trzeba się zmagać przy nadpłacie składki zdrowotnej – a często chodzi o groszowe kwoty. Projekt nowelizacji ustawy jest już w Komitecie Stałym Rady Ministrów a szkoda, nie jest doskonały.
Aktualnie ZUS działa w sprawie nadpłat zgodnie z obowiązującymi przepisami – wymaga od podatników wniosków o groszowe nadpłaty. Kuriozalna procedura wynika z regulacji wprowadzonych w ramach Polskiego Ładu i bez zmiany prawa instytucja nie może tego uprościć. Koszt tego absurdu ponoszą wszyscy: przedsiębiorcy, biura rachunkowe i sam ZUS.
Zwrot nadpłaconej składki zdrowotnej to przykład biurokracji
Karuzela absurdu zaczęła się kręcić, ponieważ ZUS rozpoczął już zwroty nadpłaconej składki zdrowotnej. Według danych z 14 maja kwota zwrotów przekroczyła 64,6 mln zł. Na zwrot kolejnych ponad 105 mln zł oczekuje 71,9 tys. płatników. Czasami chodzi o grosz, czasami o trzy grosze, czasami o tysiące złotych.
– Dziś wygląda to tak, że nawet jeśli podatnik ma nadpłatę kilku groszy, to i tak musi zapłacić pełną składkę, a potem osobno występować o zwrot tej drobnej kwoty. ZUS zwraca nadpłatę na rachunek, a równolegle płatnik musi w pełnej wysokości regulować bieżące składki.Pieniądze chodzą w obie strony – przedsiębiorca dostaje przelew z jednego konta ZUS, by od razu zasilić drugie. To podwójna operacja, która nie ma ekonomicznego uzasadnienia – tłumaczy w rozmowie z Interią Biznes Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy inFakt.
Kto się broni przed elastycznym podejściem do nadpłaty składki zdrowotnej?
Eksperci wskazują, że korzystniejsze byłoby umożliwienie wyboru, czy nadpłata ma zostać zwrócona, czy też zaliczona na poczet bieżących lub przyszłych składek, co znacznie zmniejszyłoby biurokrację i obciążenie ZUS.
Nowy projekt ustawy przewiduje między innymi zmiany w tej procedurze. Jeśli zostanie przyjęty, ZUS będzie z urzędu zwracał kwotę nadpłaty po złożeniu rozliczenia rocznego przez płatnika składek, bez wymaganego przepisami wniosku przedsiębiorcy. Wyjątkiem ma być sytuacja, kiedy płatnik nie podał numeru rachunku płatniczego.
Piotr Juszczyk jest zdania, że konstrukcja nowego przepisu powinna być jeszcze bardziej elastyczna i pozostawiać wybór samemu przedsiębiorcy. – W formularzu rocznego rozliczenia powinno znaleźć się pole, w którym płatnik wskazuje jeden z trzech wariantów: zwrot na rachunek bankowy, zaliczenie na poczet bieżących i przyszłych składek albo rozwiązanie mieszane – proponuje. Tak jak przy rozliczeniu podatku VAT, gdzie podatnik sam decyduje o zwrocie albo przeniesieniu kwoty na kolejny okres rozliczeniowy. Dopiero taka zmiana będzie realną ulgą dla przedsiębiorców.

