
W sobotę w Warszawie odbywa się kongres PSL, który wybierze nowe władze partii. – To PSL zadecydowało o takim, a nie innym kształcie obecnego rządu, nie ma dzisiaj siły Polski bez ludzi Polskiego Stronnictwa Ludowego – podkreślił Kosiniak-Kamysz.
Lider ludowców odniósł się również do doniesień o słabnącym poparciu dla PSL, przypominając o wynikach wyborów parlamentarnych w 2023 r.
– Nie brakowało tych, którzy mówili, jak Ryszard Terlecki na ostatnim posiedzeniu przed wyborami w 2023 roku: dwa procent, nigdy was już nie będzie. Później musiał odszczekać te słowa, wyprowadzając się z gabinetu wicemarszałka po przegranych wyborach. I tak będzie i tym razem – zapewnił szef PSL.
Władysław Kosiniak-Kamysz: Przygotowujemy się do startu w kolejnych wyborach jako PSL
Szef ludowców w trakcie wystąpienia ogłosił kluczową dla przyszłości partii deklarację.
– My wiemy, po co jesteśmy w polityce. Potrafimy powiedzieć: nie zgadzamy się. Dlatego przygotowujemy się do startu w kolejnych wyborach jako Polskie Stronnictwo Ludowe, jako PSL – obwieścił Kosiniak-Kamysz za co został nagrodzony brawami członków swojej formacji.
Jednocześnie zaznaczył, że jego partia „będzie sobą”, ale też „będzie szukać przyjaciół”. – Bo iść samodzielnie, nie znaczy iść samotnie. Będziemy zapraszać na nasze listy, tych z którymi jesteśmy od lat. (…) Z naszymi stronnikami, bo stronnictwo to coś więcej niż partia polityczna. To są ludzie, którzy gromadzą się wokół wspólnoty, idei. Tą ideą jest samorządność i wspólnota lokalna. Ona jest wpisana w DNA PSL-u – mówił.
Kosiniak-Kamysz mówił o ludziach wspólnoty lokalnej. – W jej imieniu domagamy się zmiany niekonstytucyjnej ustawy dotyczącej ograniczenia kadencyjności dla gospodarzy gmin. Bo ona jest niebezpieczna i szkodliwa dla Polski. Odbiera prawa do decydowania o wspólnocie jej samej. Jeżeli ta ustawa nie przejdzie, to zaproponujemy zmianę w konstytucji. Jak ograniczać to wszystkich. I posłowie, i senatorowie powinni zaczynać od siebie – mówił szef ludowców.
Wicepremier: Najtrudniejsza koalicja od 1989 roku
Wicepremier zwrócił uwagę, że obecna koalicja jest grupą czterech partii i – jak stwierdził – to „jest najtrudniejsza koalicja, jaka była stworzona po 1989 roku„.
– W drużynie rządowej koalicji parlamentarnej grają różni zawodnicy, ale muszą grać do jednej bramki. (…) Nie wszystko przez te dwa lata w ramach koalicji było graniem do jednej bramki. Często spory wewnętrzne były ważniejsze od strategii na przyszłość. Od kilku tygodni to się zmieniło. Najlepszym dowodem na to jest porozumienie nas w trudnych sprawach światopoglądowych – ocenił.
Jak wspomniał, PSL próbowano posądzać o koniunkturalizm, o rzeczy, które nie są dobrze postrzegane w polityce. – Swoją postawą krok po kroku zaprzeczamy stereotypom, które są nieprawdziwe wobec naszego stronnictwa i nas samych. Nie zawsze to się przebije, nawet pomimo usilnych prób (…) wielu ostatnich lat – dodał.
Szef PSL zaznaczył też, że Platforma Obywatelska nigdy nie rządziła bez PSL-u, co „powinno im dać coś do myślenia”. Jego zdaniem, gdy PSL „jest silny” i gdy ma wysokie poparcie, to dla Koalicji Obywatelskiej „jest dużo lepiej” niż w sytuacji, gdy tylko KO ma wysokie poparcie w sondażach.
Artykuł aktualizowany.












