
Informacje przekazane przez premiera dotyczą aktu dywersji na infrastrukturę krytyczną na linii kolejowej nr 7.
– Celem tych działań było doprowadzenie do katastrofy kolejowej. Służby ustaliły, że za te akty dywersji odpowiadają dwaj obywatele Ukrainy, którzy działali w porozumieniu z rosyjskimi służbami – poinformował Donald Tusk.
Jeden ze sprawców to obywatel Ukrainy skazany za akty dywersji na terenie Ukrainy, przebywający na terenie Białorusi. Drugi to mieszkaniec Donbasu. Obydwaj przedostali się z Białorusi do Polski jesienią tego roku, tuż przed zamachami.
Ukraińcy tuż po dokonaniu dywersji opuścili teren Polski przez przejście w Terespolu. Jak powiedział premier, było to jeszcze przed ujawnieniem aktów dywersji.
– Polskie służby mają wszystkie dane tych osób i utrwalone ich wizerunki – zapewnił szef rządu.
Donald Tusk poinformował, że zwrócił się do ministra spraw zagranicznych o podjęcie natychmiastowych działań dyplomatycznych w celu oddania Polsce podejrzewanych o zamach terrorystyczny na kolei.
Szef rządu przekazał, że jeden z ładunków na torach w Mice nie eksplodował podczas przejazdu pociągu towarowego. Z kolei drugi ładunek nieznacznie uszkodził pociąg, ale maszynista tego nie zauważył.
Akt dywersji na kolei. Premier przekazał nowe ustalenia
Pierwsze zgłoszenie wpłynęło do służb mundurowych od mieszkanki Miki w sobotę, 15 listopada o godz. 21.40. Jak poinformował premier, kobieta przekazała policji, że usłyszała huk.
– Policja zjawiła się na posesji zawiadamiającej po 20 min. Na podstawie zeznania osoby, która zgłosiła tę domniemaną eksplozję i zgodnie z jej wskazaniami przeszukiwano teren przez ponad godzinę. To była noc i według osoby zgłaszającej nie była w stanie stwierdzić ani zasugerować, w jakim miejscu doszło do eksplozji – nawet nie wiedziała, czy to jest eksplozja, ponieważ ona odnotowała tylko huk – mówił.
– Policja po godzinnych poszukiwaniach w terenie wokół posesji odstąpiła od dalszych działań, nie odnotowując okoliczności, które kazałyby prowadzić inne czynności – dodał.
– O godz. 7.40 w niedzielę kolejny pociąg przejeżdżający przez ten fragment torowiska zatrzymał się. Miejsce, w którym dokonano eksplozji, było naruszane przez kolejne pojazdy i ten pociąg, który w okolicy 7.40 był już bardziej narażony na wykolejenie ze względu na naruszenie torowiska, ale dzięki refleksowi maszynisty nie doszło do tragedii – mówił dalej premier.
– O godz. 9.43 w niedzielę rano poinformowano po sprawdzeniu przez policję miejsca zdarzenia i zawiadomienia przez maszynistę zawiadomiono władze państwowe, które w takiej sytuacji powinny być informowane. O 9.43 taką informację otrzymałem ja, jako premier, pan prezydent oczywiście i ministrowie zainteresowani z racji dziedziny, jaką się zajmują – przekazał Donald Tusk.
Wkrótce więcej informacji.
Akt dywersji w Polsce. Posiedzenie rządowego Komitetu ds. Bezpieczeństwa Narodowego
We wtorkowym posiedzeniu udział wzięli m.in. premier, wicepremierzy, ministrowie oraz dowódcy wojskowi, szefowie służb i przedstawiciel prezydenta. Posiedzenie miało związek z incydentami, do których doszło na trasie kolejowej Warszawa-Lublin.
W wyniku pierwszego z nich zniszczono fragment torów w pobliżu stacji PKP Mika w powiecie garwolińskim na Mazowszu. Z kolei w pobliżu miejscowości Gołąb w powiecie puławskim na Lubelszczyźnie, z powodu uszkodzonej linii kolejowej, do gwałtownego hamowania został zmuszony maszynista pociągu wiozącego 475 pasażerów. Nikomu nic się nie stało.
Dywersja na torach. Służby badają incydenty
Szef MSWiA Marcin Kierwiński poinformował w poniedziałek, że incydenty są wyjaśniane przez służby. Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak zapewnił, że do wyjaśnienia sprawy zostali skierowani najlepsi funkcjonariusze i eksperci służb specjalnych. Podkreślił, że prawdopodobieństwo, że dzieje się to na zlecenie obcych służb, jest bardzo wysokie.
– Doprowadzimy do tego, żeby sprawców i zleceniodawców zamachu postawić przed sądem w Polsce – podkreślił.
Prokuratura poinformowała w poniedziałek o wszczęciu śledztwa ws. aktów dywersji o charakterze terrorystycznym. Jak podano w komunikacie, działania te sprowadziły bezpośrednie niebezpieczeństwo katastrofy w ruchu lądowym, zagrażające życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach. Śledztwo będzie prowadzone przez zespół prokuratorów. W skład zespołu wejdą prokuratorzy z mazowieckiego wydziału PZ PK oraz funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralnego Biura Śledczego Policji.












